Po aferze w Szpitalu Południowym w Warszawie premier Donald Tusk zażądał od minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy przedstawienia projektu zmian, które miałyby przeciwdziałać takim zjawiskom w ochronie zdrowia jak kominy płacowe, preferencyjny dostęp do ochrony zdrowia dla wybranych osób czy omijanie kolejek do lekarzy.

Sobierańska-Grenda zaproponowała 8 lipca wprowadzenie maksymalnych poziomów wynagrodzeń (stawka godzinowa dla lekarzy w ramach publicznej ochrony zdrowia ma nie przekraczać 240 złotych brutto za godzinę); uniemożliwienie zawierania szpitalom umów z podmiotami leczniczymi, takimi jak np. spółdzielnie lekarskie; zmianę w wycenach świadczeń; przyspieszenie wdrażania e-rejestracji i wprowadzenie wysokich kar za nierównomierne traktowanie pacjentów.

Łukasz Jankowski: Minister zdrowia zgodziła się opracować wytyczne do wynagrodzeń, by zachęcić chirurgów i internistów do przejścia na etaty

9 lipca minister spotkała się z przedstawicielami Naczelnej Izby Lekarskiej. Po spotkaniu Jankowski w rozmowie z dziennikarzami poinformował, że rozmowa trwała półtorej godziny. 

Czytaj więcej

„Większość lekarzy nie zarabia 240 zł za godzinę”. Dr Michał Sutkowski: Krok w dobrą stronę

- Jesteśmy nieco rozczarowani tym, że zabrakło konkretów na temat zwiększenia dostępności do opieki zdrowotnej, na temat skrócenia kolejek i tego jak zaproponowane rozwiązania wpłynęłyby na sytuację pacjentów w konkretnych obszarach – mówił Jankowski. 

Jednocześnie prezes NRL poinformował, że rozmowa dotyczyła również patologii w ochronie zdrowia. - Zgodziliśmy się, że kominy płacowe muszą zostać zlikwidowane, sprawiedliwość w systemie musi zaistnieć - podkreślił. - Chcieliśmy odejść od kwestii wynagrodzeń jako takich. To rozpala opinię publiczną, ale nie ma wpływu na sytuację pacjentów, dostępność do świadczeń i kolejki - zaznaczył nieco później dopytywany o kwestię wynagrodzeń w ochronie zdrowia.

Czytaj więcej

Hubert Salik: Cudowny dotyk doktora Dawida Kacprzyka leczy ochronę zdrowia

- Rozmawialiśmy o tym, że przede wszystkim należy zająć się wynagrodzeniami w tych sektorach, w których mamy niedobór kadry medycznej. Zwróciliśmy uwagę na szpitale powiatowe, na sytuację interny i chirurgii, czyli dwóch podstawowych specjalności, w których mamy odpływ kadry ze szpitali powiatowych do sektora prywatnego. Tutaj pani minister zgodziła się opracować wytyczne co do wynagrodzeń, tak aby zachęcić tych lekarzy do przejścia na etaty, zasilania tych oddziałów, a także wskazówki dla młodych lekarzy, w tym finansowe zachęty, by w tych szpitalach pracowali – mówił też Jankowski. 

Prezes NRL przypomniał, że postulatem Naczelnej Izby Lekarskiej jest poziom płacy w wysokości trzech średnich krajowych dla lekarza specjalisty. - To jest postulat, który pozwoliłby zachęcić lekarzy do przejścia z kontraktów, które nie są optymalną formy wykonywania zawodu, na umowy o pracę - wyjaśnił. 

- Nie może być tak, że przecenione procedury sprawiają, że dochodzi do patologii płacowych – mówił jednocześnie Jankowski. 

240 złotych za godzinę pracy? Dr Łukasz Jankowski: Nie rozmawialiśmy o kwotach

Co do kwoty 240 zł za godzinę, jako maksymalnego poziomu płacy w publicznej ochronie zdrowia, Jankowski stwierdził, że „nie rozmawiano o kwotach”. - My uważamy, że to powinno być bardzo mocno zanalizowane, aby nie okazało się, że z systemu publicznego będą odpływać specjaliści - podkreślił. 

- Zabrakło informacji jak skrócić kolejki, jak zapewnić dostęp do specjalistów. Przestrzegaliśmy przed tym, że pewne rozwiązania które są na stole mogą prowadzić do prywatyzacji sektora. Ministerstwo Zdrowia zadeklarowało, że nie jest to celem rządzących – mówił też.

W kontekście wprowadzenia limitu czasu pracy lekarzy Jankowski przypomniał, że NRL proponuje, by limit wynosił 72 godziny tygodniowo. Jak dodał minister przekazała, że docelową formą wykonywania zawodu powinna być, według niej, umowa o prace. Lekarze proponują formę pomiędzy umową o pracę, a kontraktem. 

- Widzimy wolę ze strony Ministerstwa Zdrowia do zacieśnienia współpracy. Mowa była nawet o tym, żeby zrobić nowe otwarcie ponad emocjami, które są w tej chwili – zaznaczył prezes NRL. - Cel jest wspólny – dodał. 

- Bardzo dużo słów, dużo deklaracji, wciąż mało konkretów, ale wychodzę ze spotkania z nadzieją, że po tych silnych emocjach które były w przestrzeni publicznej rozpocznie się praca i współpraca – podkreślił. - Umówiliśmy się na kolejne spotkanie. Mam wrażenie, że wola współpracy jest szczera - stwierdził. 

Sobierańska-Grenda pytana o zarzuty dotyczące braku konkretów odpowiedziała, że podane zostały„ te konkrety, które mamy przygotowane jeżeli chodzi o limit wynagrodzeń w ochronie zdrowia, bo to jest tą częścią, która nas ogniskuje w rozmowach”. - Prowadzimy też konsultacje z dyrektorami szpitali w tym zakresie, którzy zgłaszają do nas swoje propozycje, zresztą zgłaszali od kilku miesięcy (...) już na jesieni i na początku tego roku sygnalizowaliśmy, że takie limity powinny być wprowadzone – dodała.