Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego populistyczne ugrupowanie Reform UK gwałtownie traci poparcie.
- Jakie powiązania finansowe osłabiły wizerunek Nigela Farage’a.
- Z jakich powodów kluczowe postulaty Farage'a, dotyczące brexitu i imigracji, przestały być skuteczne.
- Kto i w jaki sposób skutecznie odbiera bazę wyborczą liderowi brytyjskiej prawicy.
Hrabia Binface, komediowa postać z kubłem na głowie, w którą wciela się aktor Jonathan Harvey, będzie tego lata głównym rywalem Nigela Farage’a w wyborach uzupełniających w Clacton-on-Sea w Essexie. To, co miało być kolejnym politycznym majstersztykiem autora brexitu, przemienia się w farsę, w wyniku której populistyczny przywódca może stać się pośmiewiskiem.
Czytaj więcej
Donald Tusk i Keir Starmer podpiszą 27 maja w Londynie traktat, który niezależnie od NATO zobowiąże oba kraje do wzajemnego przyjścia sobie z odsie...
W kwietniu „Guardian” ujawnił, że mieszkający w Tajlandii Brytyjczyk Christopher Harborne, który dorobił się kolosalnej fortuny na handlu kryptowalutami, przekazał potajemnie Farage’owi 5 mln funtów darowizny. Wbrew regułom parlamentu brytyjskiego darowizna nie została nigdy zadeklarowana. Westminster zaczął śledztwo, w wyniku którego lider Reform UK mógł zostać wyrzucony z Izby Gmin. Sprawa stała się tym poważniejsza, że na światło dzienne zaczęły wychodzić kolejne podejrzane transakcje, w tym ogromna donacja dla Farage’a od innego potentata na rynku kryptowalut, George’a Cottrell, który ma na koncie odsiadkę w amerykańskim więzieniu z powodu współpracy z gangami narkotykowymi w praniu brudnych pieniędzy.
Nigel Farage płaci dziś za bliskie związki z Donaldem Trumpem
Nigel Farage uznał w tej sytuacji, że uratuje go ucieczka do przodu. Sam złożył mandat z okręgu Clacton-on-Sea, ale też od razu zapowiedział, że będzie kandydował w wyborach, aby go odzyskać.
– Niech mieszkańcy Clacton osądzą, czy moje postępowanie było naganne. To będzie starcie między ludem a establishmentem – powiedział.
Tyle że poważne brytyjskie ugrupowania nie dały się na tę sztuczkę złapać. Poza Reform UK żadna partia nie wystawiła tu swojego kandydata.
Farage na gwałt musi odbudować swój wizerunek. Jak w każdym ugrupowaniu populistycznym, obraz przywódcy decyduje o poparciu w sondażach. To zaś, w przypadku Reform UK, od dłuższego czasu załamuje się. Między sierpniem a październikiem zeszłego roku Reform UK mogło liczyć nawet na 36 proc. głosów, niemal dwukrotnie więcej, niż Partia Konserwatywna. Z uwagi na większościową ordynację wyborczą to mogłoby wystarczyć dla uzyskania bezwzględnej większości w Izbie Gmin. Mówiono wręcz o tym, że po dwóch wiekach po raz pierwszy Torysi przestaliby być głównym ugrupowaniem na brytyjskiej prawicy. Wybory parlamentarne na Wyspach muszą się odbyć najpóźniej latem 2029 r.
Czytaj więcej
Lider populistycznej partii UKIP kilkanaście lat temu rozpoczął kampanię, która doprowadziła do Brexitu. Teraz umywa ręce.
Jednak od tego czasu popularność populistów systematycznie spada. Agregator sondaży portalu Politico daje już tylko 25 proc. poparcia dla partii Farage’a wobec 21 proc. dla Partii Pracy, 19 proc. dla Partii Konserwatywnej, 14 proc. dla Zielonych oraz 11 proc. dla Liberalnych Demokratów. Owszem, układ dwupartyjny zdaje się odchodzić w przeszłość, ale niekoniecznie na rzecz dominacji Reform UK. Najnowszy sondaż Ipsos podaje nawet, że partia ta może stracić pozycję lidera. Z tego badania wynika, że chce na nią głosować 26 proc., ale laburzyści mogą liczyć na niewiele mniej: 24 proc. Badania opinii publicznej potwierdzają wyniki trzech wyborów uzupełniających do parlamentu, jakie przeprowadzono w tym roku: we wszystkich ugrupowanie Farage’a przegrało. Czemu to przypisywać?
Jednym z czynników jest niewątpliwie wspomniany już, pogarszający się wizerunek samego Nigela Farage’a. Nie chodzi tylko o jego wątpliwe powiązania finansowe czy powtarzające się wycieczki rasistowskie. Populistyczny przywódca od dawna jest bliskim sojusznikiem Donalda Trumpa. Tymczasem przytłaczająca większość Brytyjczyków wrogo odnosi się do amerykańskiego prezydenta. Ten czynnik okazał się szczególnie ważny, odkąd pod koniec lutego Ameryka wraz z Izraelem rozpoczęła interwencję w Iranie. Farage konsekwentnie wspiera tę kampanię, podczas gdy poddani Karola III odczuwają coraz mocniej jej negatywne skutki, w szczególności przy zakupie benzyny czy, szerzej, z powodu przyspieszającej inflacji.
Nigel Farage stracił paliwo polityczne, Andy Burnham daje nadzieję biednym regionom Anglii
Przynajmniej równie ważnym czynnikiem załamania popularności Reform UK jest jednak imigracja. Jej ograniczenie było od zawsze najważniejszym postulatem Farage’a. Tyle że w tym obszarze rząd Keira Starmera okazał się bardzo skuteczny. Imigracja netto (różnica między osobami osiedlającymi się na stałe w królestwie a tymi, którzy je trwale opuszczają) spadła ostatnio do 171 tys. w ujęciu rocznym. W szczytowym momencie, w marcu 2023 r., ten wskaźnik wynosił 944 tys. osób. Liczba nielegalnych migrantów dostających się do Zjednoczonego Królestwa na łódkach odbijających z wybrzeży Francji, szczególnie widoczna grupa przybyszów na Wyspy, wyniosła od początku roku 11,6 tys. osób, o 37 proc. mniej niż o tej samej porze 2025 r. Jednym z powodów jest bardzo restrykcyjne nowe prawo azylowe, jakie przeforsował rząd Starmera. Krótko mówiąc, Farage’owi brakuje paliwa, na którym do tej pory budował swoją popularność.
Ma on też problem z przyciągnięciem dodatkowych wyborców w miejsce tych, którzy od niego odchodzą. Badania opinii publicznej wskazują, że maksymalnie około 1/3 Brytyjczyków jest gotowa powierzyć swój los Reform UK. Inaczej mówiąc, rok temu osiągnął on maksimum poparcia i teraz może tylko tracić.
Czytaj więcej
Układ polityczny w Polsce zaczyna niepokojąco przypominać dynamikę w Wielkiej Brytanii przed referendum brexitowym.
Jest ponadto problem brexitu. W 2015 r. ówczesny premier David Cameron obiecał referendum rozwodowe w nadziei, że powstrzyma rosnącą popularność Partii Niepodległościowej Zjednoczonego Królestwa (UKIP), ówczesnej formacji Farage’a, forsującej wyjście kraju z Unii. Wbrew planom Camerona latem 2026 r. przeciwnicy integracji wygrali to głosowanie. Dziś jednak zdecydowana większość Brytyjczyków żałuje tamtej decyzji, bo wbrew obietnicom brexitowców kraj pogrąża się w kryzysie. Farage twierdzi, że powodem kłopotów jest to, iż rozwód z Unią... nie był wystarczająco radykalny. Ta bardzo chwiejna konstrukcja intelektualna.
Problemem dla Farage’a jest wreszcie zmiana na szczytach władzy. Na miejsce niezdecydowanego i mało charyzmatycznego Keir Starmera przyjedzie dotychczasowy burmistrz Manchesteru Andy Burnham. Zdołał on przekształcić upadającą metropolię, niegdyś światowe centrum przemysłu tekstylnego, w dynamiczne miasto. W kraju, gdzie wszystko koncentruje się na Londynie, okazało się, że i tu można znaleźć ciekawe oferty. Naszpikowane wieżowcami miasto zdołało zrewitalizować takie dzielnice jak New Islington, które śmiało mogą rywalizować z najlepszymi adresami stolicy. Coraz więcej Brytyjczyków zaczęło wierzyć, że Burnham zdoła jako premier w podobny sposób przekształcić inne zapadłe regiony kraju takie, jak północna Anglia. A to właśnie tam Farage miał do tej pory swoją wyborczą bazę.