Korespondencja z Nowego Jorku
Nad miastami przelatywały myśliwce, spadochroniarze wykonywali pokazy, a w metropoliach odbywały się koncerty. W Filadelfii w południe zabiły dzwony, upamiętniając moment, w którym Kongres Kontynentalny zagłosował za przyjęciem Deklaracji Niepodległości. W Nowym Jorku flotylla żaglowców z całego świata, wśród których był reprezentujący Polskę Dar Młodzieży, popłynęła w górę rzeki Hudson. Na jednym ze statków przewożono egzemplarz „The Boston Gazette” z 22 lipca 1776 r., w którym przedrukowano pełny tekst Deklaracji Niepodległości.
Największe obchody zaplanowano w stolicy kraju, choć niesprzyjająca pogoda znacznie utrudniała przeprowadzanie uroczystości. Z powodu wysokiej temperatury odwołana została parada z okazji Dnia Niepodległości, za to przez miasto przemaszerowali zarówno przedstawiciele środowisk białej supremacji, jak i liberalni aktywiści – jedni i drudzy domagając się „odzyskania swojego kraju”. Tysiące Amerykanów ubranych w stroje w barwach czerwieni, bieli i błękitu, mimo 40-stopniowych upałów, godzinami czekało na rozpoczęcie rocznicowego wieczoru „Salute to America”.
Czytaj więcej
Zamiłowanie prezydenta USA Donalda Trumpa do sygnowania przedsięwzięć własnym nazwiskiem i podobizną odciska się na obchodach 250. rocznicy powstan...
Donald Trump o Ameryce jako „ukoronowaniu osiągnięć ludzkiej historii”
Prezydent Trump pojawił się na scenie z półtoragodzinnym opóźnieniem, po godzinie 23. Jego wystąpienie zawierało wiele odniesień do historii narodu amerykańskiego, których można się spodziewać przy okazji tak ważnej rocznicy. – Przez dwa i pół wieku nasza amerykańska republika pozostaje ukoronowaniem osiągnięć ludzkiej historii – powiedział. Następnie wychwalał Stany Zjednoczone jako „najbardziej niezwykły kraj, jaki kiedykolwiek istniał na powierzchni ziemi”, dodając, że „radzimy sobie dziś lepiej niż kiedykolwiek wcześniej”. Przedstawił też szereg weteranów wojen, w których Ameryka brała udział, dziękując im za służbę dla kraju oraz zaprezentował unikatowe egzemplarze historycznych flag, w tym tej z 1776 r. oraz tej, która położona była na trumnie Abrahama Lincolna.
Nawiązał jednak również do wielu kwestii, które dzielą Amerykanów, co generalnie nie jest standardową praktyką podczas prezydenckich wystąpień podczas obchodów Dnia Niepodległości. Mówił o SAVE America Act – ustawie ograniczającej prawa wyborcze, którą chce wprowadzić, o konieczności obrony prawa do posiadania broni oraz o pozwach sądowych, które mu wytyczono.
Czytaj więcej
Stopień faktycznego uzależnienia Europy od Ameryki w kwestiach bezpieczeństwa, technologii czy energii jest w tej chwili tak wielki, że upłynie jes...
Po wystąpieniu prezydenta odbył się pokaz składający się z ponad 850 tys. fajerwerków wystrzelonych w ciągu 40 minut. Widowisko, określane jako „największy pokaz sztucznych ogni w historii świata”, było wielokrotnie większe od dotychczasowych tego typu pokazów z okazji Dnia Niepodległości. Tak ogromne, że – według urzędników National Park Service – przez wiele godzin po jego zakończeniu nad centrum Waszyngtonu może się utrzymywać niebezpieczne zanieczyszczenie powietrza.
Wydarzenia rocznicowe w Waszyngtonie od początku budziły kontrowersje, w tym trwająca dwa tygodnie Great American State Fair – seria rocznicowych wydarzeń, która uznana została za zbyt polityczną, stąd część artystów wycofało się z udziału, a niektóre stany rządzone przez demokratów odmówiły udziału.
Tegoroczne obchody, zamiast jednoczyć naród, stały się odzwierciedleniem zarówno wizji Ameryki przedstawianej przez Trumpa, jak i głębokich podziałów w kraju dotyczących jego osoby. Każdy element obchodów w Waszyngtonie nosił wyraźne piętno Donalda Trumpa. Już kilka tygodni wcześniej ogłosił, że sam będzie główną gwiazdą wiecu inaugurującego Great American State Fair na National Mall. Przedstawił się jako „atrakcja numer jeden na świecie, człowiek, który przyciąga znacznie większą publiczność niż Elvis w szczytowym okresie swojej kariery”.
Czytaj więcej
Czy możemy wskazać choć jednego prezydenta USA szczerze sprzyjającego Polsce? Znajdujemy takich, którzy mieli pozytywny wpływ na nasze losy lub prz...
Donald Trump atakował przeciwników politycznych. Straszył „widmem komunizmu”
Prezydent Trump wykorzystał też obchody 4 lipca, by wyśmiać Partię Demokratyczną i zaatakować swoich politycznych przeciwników. – Czy ktokolwiek widział kiedyś szczęśliwego Głupokratę [Dumocrat]? – napisał prezydent w mediach społecznościowych w sobotni poranek, w swoim pierwszym wpisie z okazji 4 lipca. Dzień wcześniej w Mount Rushmore w Dakocie Południowej rozpoczął rocznicowy weekend mówiąc, że „widmo komunizmu” zagraża Ameryce. Do tematu tego wracał kilkakrotnie podczas sobotniego wystąpienia.
– System komunistyczny jest przeciwieństwem systemu amerykańskiego, a komunizm nigdy się nie sprawdził. Nasi żołnierze nie walczyli z komunizmem na polach bitew na całym świecie tylko po to, by to zagrożenie ponownie podniosło swój odrażający łeb tutaj, w Ameryce – powiedział w sobotę, w nawiązaniu do demokratycznych socjalistów, którzy odnieśli zwycięstwa w wielu regionach kraju i których on stawia na tej samej szali, co komuniści.
Czytaj więcej
Ustawodawcy z Partii Demokratycznej ostro sprzeciwiają się działaniom wojennym w Iranie, podkreślając ich koszty oraz konsekwencje gospodarcze tej...
Odpowiedź Demokratów. Administracja Trumpa doprowadziła USA na „skraj przepaści”
Demokraci odpowiedzieli przemówieniami, w których przedstawiali jego prezydenturę jako zdradę amerykańskich ideałów. – Jeden człowiek próbuje zrobić z naszą amerykańską demokracją to, czego nie udało się dokonać żadnemu królowi ani żadnemu obcemu mocarstwu – powiedział gubernator Kalifornii Gavin Newsom, Demokrata rozważający start w wyścigu do Białego Domu. W swoim przemówieniu Newsom skupił się przede wszystkim na nieprawdziwych twierdzeniach Trumpa dotyczących wyborów prezydenckich z 2020 r. oraz na jego działaniach zmierzających do zmiany zasad wyborczych przed przyszłorocznymi wyborami do Kongresu.
Były demokratyczny prezydent Bill Clinton wydał oświadczenie, w którym wyraził zaniepokojenie „głębokimi podziałami” w kraju. Stwierdził, że administracja Trumpa doprowadziła Stany Zjednoczone na „skraj przepaści” poprzez zaostrzenie polityki imigracyjnej oraz – jak to określił – „niekonstytucyjną wojnę” z Iranem. Dodał jednak, że nadzieję daje mu widok ludzi ustawiających się w kolejkach, by oddać swój głos w wyborach.