Ukraina wyraźnie poczuła się pewniej na arenie międzynarodowej. Uznała, że może iść na „zwarcie” z Polską, a jednocześnie groziła Białorusi działaniami zbrojnymi oraz zwiększyła presję na Rosję, skutecznie atakując dronami rosyjskie rafinerie. Jej ataki doprowadziły do poważnych niedoborów paliwa w Rosji, a także poważnie zagroziły transportowi ludzi i towarów na Krym.

Z drugiej strony jednak Ukraina znów zaczęła tracić teren w Donbasie na rzecz Rosji. Ukraińskie siły zbrojne mają problem z uzupełnieniami, a społeczeństwo jest coraz bardziej zmęczone wojną. Wizerunek ekipy prezydenta Wołodymyra Zełenskiego poważnie ucierpiał w wyniku afer korupcyjnych związanych z jego najbliższym współpracownikiem Andrijem Jermakiem. Choć Unia Europejska ogłosiła rozpoczęcie rozmów o akcesji Ukrainy, to europejska perspektywa tego kraju wciąż wydaje się odległa. Przyjęcie do UE wymagałoby nie tylko zakończenia (lub przynajmniej zamrożenia) wojny, ale też poważniejszej walki z korupcją i przebudowy oligarchicznego systemu gospodarczego.

Kijów może się chwalić swoimi sukcesami militarnymi, ale jego budżet wciąż jest uzależniony od kolejnych pakietów pomocy z UE, a ta pomoc jest uzależniona od jednomyślnych decyzji wszystkich rządów Unii. Trudno natomiast uznać za „mocarstwo” kraj, którego budżet może się załamać w wyniku kaprysu premiera Słowacji czy Bułgarii.

Ukraina daleko od UE

Gospodarka Ukrainy rośnie już nieprzerwanie od 2023 r. Międzynarodowy Fundusz Walutowy spodziewa się, że w tym roku powiększy się o 2 proc. Można to uznać za przyzwoity wynik, ale należy pamiętać, że Ukraina wciąż nie zdołała odrobić strat w PKB poniesionych w 2022 r. Wówczas jej gospodarka skurczyła się o 28,8 proc. Analitycy Kilońskiego Instytutu Gospodarki Światowej szacują, że gospodarka Ukrainy była na początku 2026 r. o 31 proc. mniejsza, niż wynikałoby z przedwojennego trendu. Straty Ukrainy szacują oni na 120,2 mld dol. Gdyby nie wojna, Ukraina plasowałaby się pod względem wielkości nominalnego PKB pewnie między Kazachstanem a Finlandią, a obecnie plasuje się między Irakiem a Katarem, lub porównując do państw europejskich – między Węgrami a Słowacją. MFW prognozuje, że ukraiński PKB na głowę wyniesie w tym roku 22,4 tys. dol. (licząc według parytetu siły nabywczej), czyli będzie mniejszy od egipskiego, a trochę wyższy od mongolskiego. Spośród krajów Europy, nieco od niej uboższe są tylko Mołdowa i Kosowo.

Czytaj więcej

Ukraina potrzebuje blisko miliard euro na przygotowanie się do najbliżej zimy

Czy tak biedny kraj będzie przyjmowany w UE z otwartymi rękami? Jak na razie perspektywy akcesji są opóźniane przez same działania Kijowa. „Tempo integracji Ukrainy z UE zależeć będzie od postępów we wdrażaniu reform, co ogranicza perspektywę szybkiej akcesji. Wicepremier ds. integracji europejskiej Taras Kaczka ocenia czas potrzebny na implementację wszystkich koniecznych zmian na dwa–trzy lata, jednak Kijów bardzo wolno realizuje kluczowe reformy dotyczące walki z korupcją i praworządności. Z 10 priorytetowych działań zawartych w tzw. planie Kaczka–Kos na 2026 r. zrealizował zaledwie ok. 15 proc. Ogranicza to wiarygodność argumentów Kijowa, przede wszystkim ośrodka prezydenckiego, który dąży do szybkiej ścieżki członkostwa, proponując niejako „w zamian” wkład Ukrainy w bezpieczeństwo Europy wynikający z jej zdolności i know-how w zakresie zastosowania dronów” – wskazują Kamil Sienicki i Kamil Całus, analitycy Ośrodka Studiów Wschodnich.

Czytaj więcej

Obronność, energetyka, pieniądze i spory o przyszłość. Sukces URC w Gdańsku

– W interesie wszystkich krajów jest, by Ukraina wstąpiła do UE jak najszybciej – oficjalnie deklaruje ukraiński prezydent. W praktyce jednak wiele państw UE chce, by proces rozmów akcesyjnych z Ukrainą był długotrwały. „W licznych państwach UE nie ma zgody na szybkie rozszerzenie o Ukrainę, czemu towarzyszy poszukiwanie rozwiązań alternatywnych. Odzwierciedlają to różne koncepcje »kompromisowe« między oczekiwaniami kluczowych państw UE a stanowiskiem Kijowa, takie jak propozycja »stowarzyszonego członkostwa« kanclerza Merza czy non-paper francusko-niemiecki na temat rozszerzenia Unii. Brak gotowości do integracji Ukrainy wynika m.in. z ryzyk, które niosą trwająca wojna i przesunięcie granic UE bliżej Rosji, skali korupcji i poziomu praworządności, a także z obaw o wpływ ukraińskiej gospodarki na rynki państw członkowskich, w szczególności w dziedzinie rolnictwa i transportu” – przypominają eksperci OSW.

Czytaj więcej

Polscy przedsiębiorcy apelują o koniec sporu z Ukrainą. „Zniszczy kapitał zaufania”

„Gra nie toczy się o wejście lub nie Ukrainy do UE. Ukraina do UE nie wejdzie – to już postanowione i nie w Warszawie, tylko w Berlinie i nawet ogłoszone oficjalnie 18 maja przez kanclerza Merza, tyle że w dyplomatycznej formie. Gra toczy się o to, na kogo zrzucona zostanie wina za wyhamowanie procesu akcesyjnego Ukrainy. Polska nie powinna ochotniczo zgłaszać się do tej roli. Niech Niemcy jedzą tę żabę, skoro oni podjęli decyzję” – napisał Przemysław Żurawski vel Grajewski, politolog z Uniwersytetu Łódzkiego.

Ukraina traci pracowników

Oficjalne dane mówią, że na Ukrainie było w maju tylko 94 tys. bezrobotnych pobierających zasiłki. Niezależne szacunki wskazują jednak, że stopa bezrobocia wynosi tam około 15 proc. Jest więc ona dosyć wysoka, pomimo mobilizacji wielu mężczyzn do armii. Jednocześnie prywatne przedsiębiorstwa mają problem z rekrutacją wykwalifikowanych pracowników. Płace na Ukrainie w ostatnich latach wzrosły, ale i tak są dosyć niskie. W 2025 r. średnia pensja w obwodzie kijowskim wynosiła 40 tys. hrywien (3,36 tys. zł) i była najwyższa na Ukrainie. Najniższa była w Obwodzie Czerniowieckim, gdzie sięgała tylko 18,6 tys. hrywien (1,56 tys. zł). – Ukraina będzie musiała ściągnąć z powrotem swoich obywateli i przyciągnąć cudzoziemców, bo jej populacja znacząco spadła przez ostatnie 20 lat – ocenia Kyryło Budanow, szef kancelarii prezydenta Zełenskiego.