Rozmawiamy w Gdańsku na największej na świecie konferencji gospodarczo-politycznej poświęconej odbudowie Ukrainy. W jaki sposób Agencja Rozwoju Przemysłu jest zainteresowana udziałem w tym procesie?

Piąta edycja Ukraine Recovery Conference to efekt ciężkiej pracy wielu osób przez ostatnie półtora roku. To format, w którym spotykają się przedsiębiorcy polscy, ukraińscy, ale również przedstawiciele świata polityki i biznesu z całego świata. Agencja Rozwoju Przemysłu uczestniczy w tej konferencji z kilku powodów, ale jednym z pierwszych, który nas w tym projekcie zakotwiczył, jest położenie naszych specjalnych stref ekonomicznych. W Polsce mamy 14 specjalnych stref ekonomicznych (SSE), czterema z nich zarządza ARP, a dwie z nich mają unikalną lokalizację – są położone na ścianie wschodniej i graniczą bezpośrednio z Ukrainą. Na ich terenie działają parki przemysłowe, gdzie oferujemy infrastrukturę i system wsparcia w ramach pomocy publicznej dla przedsiębiorców.

Tajemnicą ogromnego sukcesu SSE były ulgi podatkowe oraz oczywiście profesjonalne wsparcie dla zakładania tam firm. Czy strefy nadal oferują ulgi podatkowe?

Strefy ekonomiczne w Polsce nadal oferują pomoc publiczną w formie tzw. ulg podatkowych, które są liczone od wartości capexu, czyli od wartości inwestycji. To był i jest bardzo ważny element, ale chciałbym podkreślić, że dziś idziemy dalej, w kierunku budowania kompleksowej oferty, która pomoże obsłużyć zróżnicowane potrzeby przedsiębiorców.

W jaki sposób SSE, zwłaszcza te dwie położone blisko granicy, mogą się przydać inwestorom?

Podstawowym warunkiem dla dużych inwestycji jest pokój, to podkreślają też wszyscy rozmówcy tu w Gdańsku. Żadnych dużych projektów nie będzie, dopóki w Ukrainie nie będzie bezpiecznie. Kwestia bezpieczeństwa jest absolutnie fundamentalna dla biznesu, dla długoterminowych inwestycji. Dzisiaj położenie naszych stref ekonomicznych, nasza obecność w UE, w NATO, jest gwarancją bezpieczeństwa i zapleczem dla kapitału do inwestowania w sposób bezpieczny, w Polsce, ale już z myślą o ekspansji w kierunku ukraińskim.

Czy zgłaszają się do państwa firmy, które chcą wykorzystać tę lokację jako hub dla Ukrainy?

Jak najbardziej. Kilka takich inwestycji jest już realizowanych, a rozmów jest coraz więcej. To są bardzo konkretne przykłady, gdzie inwestorzy myślą na przykład o budowaniu zakładów przetwórczych na terenie naszych SSE, ściąganiu surowca z Ukrainy, przetwarzaniu go na terenie Polski i następnie sprzedawaniu towarów na Zachód, ale też w kierunku Dalekiego Wschodu. To położenie na granicy Polski i Ukrainy jest unikalne w Europie, warto je w tym celu wykorzystać.

Uczestniczyłem w Gdańsku w wielu spotkaniach na wysokim szczeblu, gdzie rozmawialiśmy o dużych projektach na poziomie operacyjnym. Mam sygnały od dyrektorów z oddziałów regionalnych naszych stref, że są konkretne zapytania zarówno od strony inwestorów ukraińskich, jak i zachodnich. Gdy przyjeżdżają inwestorzy, często są pozytywnie zaskoczeni tym, co możemy im zaoferować, co mamy w strefach. Zwłaszcza że do samej strefy jedziemy autostradą, potem przejeżdżamy przez las i nagle pojawia się nowoczesny park technologiczny.

Ostatnio szybko rośnie rola sektora kosmicznego i prawdopodobnie tak będzie jeszcze długo. Polska ma kilka firm, które się wybijają na prowadzenie, ale Ukraina również pracuje nad rozwojem tego sektora. Czy tutaj widzicie państwo szanse współpracy?

Jak najbardziej. Faktycznie polski sektor kosmiczny w ciągu ostatniej dekady zrobił gigantyczny krok do przodu. Wartość składki Polski do ESA, czyli Europejskiej Agencji Kosmicznej, przekracza 738 mln euro. Do 2028 roku będziemy mieć „hype” inwestycyjny. W maju spółka Creotech Instruments zebrała w bardzo krótkim czasie niemal 0,5 mld zł na ekspansję międzynarodową. Technologie kwantowe również będą wykorzystane w branży kosmicznej. Ten sektor błyskawicznie rośnie i gdy zaczynamy zastanawiać się nad pewnymi lukami kompetencyjnymi w Polsce, to widzimy, że mogłyby one być uzupełnione przez stronę ukraińską. O tym dyskutowaliśmy też na forum sektora kosmicznego z przedstawicielami Ukraińskiej Agencji Kosmicznej. Ukraina już od początku lat 90. rozwijała systemy rakietowe, systemy wynoszenia dużych ładunków na orbitę kosmiczną. To są wszystko kompetencje, które możemy w Polsce rozwijać z partnerami ukraińskimi.

A jak państwo możecie to wspierać?

My już to wspieramy. ARP jest zaangażowana kapitałowo w Creotech Instruments. Jesteśmy też zaangażowani kapitałowo w spółkę PIAP Space, ale myślimy również z innymi partnerami o tym, by stworzyć dodatkowe instrumenty wsparcia – rezultat tych działań może być nawet w tym rokuChodzi o instrumenty wsparcia zarówno w formie equity, bezzwrotnej, jak i w formie pożyczkowej, również z wykorzystaniem SSE oraz projektów finansowanych z Unii. Mamy projekt DigiT, który dotyczy automatyzacji i robotyzacji. Przedsiębiorcy, którzy chcą dostać bezzwrotny grant do 800 tys. zł, również mogą z tego instrumentu skorzystać.

Czym się teraz głównie zajmuje agencja, jakie jeszcze są ważne projekty, oprócz SSE na granicy z Ukrainą i sektora kosmicznego?

ARP jest aktywna na poziomie grupy kapitałowej. Mamy ponad 70 spółek, w których jesteśmy akcjonariuszem lub wspólnikiem, jedynym albo większościowym. Mamy również duży pakiet spółek powierzonych przez Skarb Państwa. Oprócz filaru SSE mamy także filar pożyczek – cały czas bardzo aktywnie udzielamy finansowania na rynku. Jesteśmy też zaangażowani kapitałowo, chociażby w Grupę Przemysłową Baltic. W pakiecie związanym z DNA Agencji Rozwoju Przemysłu jest również prowadzenie procesów restrukturyzacyjnych dużych podmiotów i zapewnianie im wsparcia kapitałowego.