Kończący się rok akademicki 2025/26 zatrzymał trwający od kilkunastu lat wzrost liczby obcokrajowców studiujących na polskich uczelniach. Po rekordowym roku 2024/25, gdy w Polsce uczyła się najwyższa w historii grupa 108,6 tys. studentów z zagranicy, a ich udział sięgał 8,5 proc. ogółu studiujących, ostatni rok przyniósł tu prawie 6,5-proc. spadek, do niespełna 102 tys. Przed tym spadkiem latem ub.r. ostrzegała Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich; podkreślała, że wprowadzone w 2025 r. uszczelnienie procedur wizowych, wraz z zaostrzeniem zasad rekrutacji zagranicznych studentów, może sprawić, że studia w Polsce będą mniej dostępne dla cudzoziemców, osłabiając też międzynarodową pozycję polskich uczelni.

Z ostatnich danych OECD wynika, że pod względem umiędzynarodowienia studiów pozostajemy poniżej średniej dla rozwiniętych państw. Wprawdzie odsetek cudzoziemców wśród studentów, który jeszcze w 2013 r. wynosił w Polsce zaledwie 1 proc., wzrósł do 6,6 proc. w 2023 r., ale nadal odbiegał od 7,4 proc. średniego udziału w OECD, który podwyższały m.in. Czechy (16,6 proc.) i Węgry (14,4 proc.). Co więcej, ten dynamiczny wzrost cudzoziemców na polskich uczelniach w ostatnich latach to w dużej mierze efekt napływu uchodźców wojennych z Ukrainy, którzy na polskojęzycznych kierunkach mogli studiować bezpłatnie.

Zachęty i bariery dla cudzoziemców

– Polska nie jest tak skuteczna w pozyskiwaniu najbardziej utalentowanych studentów, jakby mógł na to wskazać ekonomiczny i naukowy potencjał naszego kraju – podkreśla Dominik Antonowicz, profesor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Według niego, trudno wskazać jedną dominującą przyczynę tej sytuacji, ale warto wspomnieć o niskiej pozycji polskich uczelni w rankingach, jak też o niespójnej polityce, która z jednej strony zachęca uczelnie do umiędzynarodowienia, a z drugiej bardzo utrudnia procedury konsularne dla potencjalnych studentów i doktorantów.

Zdaniem prof. Antonowicza, choć faktem jest, że  niektóre uczelnie były instrumentalnie wykorzystywane do legalizacji pobytu osób, które nie miały zamiaru studiować, to wprowadzone rozwiązania legislacyjne uderzyły głównie w najlepsze, uczciwe i rzetelne instytucje akademickie, które są atrakcyjne dla studentów zagranicznych.

Jak podkreśla Waldemar Siwiński, założyciel Fundacji Edukacyjnej Perspektywy i kierownik Rankingu Szkół Wyższych Perspektyw, w wyniku regulacji wprowadzonych w 2025 r. zmniejszyła się znacząco liczba zagranicznych studentów – w szczególności tych przyjmowanych na pierwszy rok studiów – i spadł współczynnik umiędzynarodowienia polskich uczelni. – W efekcie utrudnień wprowadzonych do procesu aplikowania na studia w polskich uczelniach wielu kandydatów zagranicznych wybiera studia w innych krajach, często też z naszego rejonu Europy – zaznacza Siwiński.

Miliardowe wydatki zagranicznych studentów

Ryzyka regulacyjne mają już realne konsekwencje: widać mniejszą liczbę zrekrutowanych, mimo wyższej liczby kandydatów, a także przypadki niepodjęcia studiów obcojęzycznych z powodu problemów wizowych – potwierdza tegoroczny raport Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach „Studenci zagraniczni w Polsce w kontekście nowych regulacji. Skala, trendy i znaczenie gospodarcze”. Jego autorzy zaznaczają, że każdy utracony student zagraniczny oznacza mierzalny koszt dla lokalnej gospodarki. Według wyliczeń raportu, studiujący w Polsce cudzoziemiec wydaje od 35,8 tys. zł do 75 tys. zł rocznie.

W rekordowym roku 2024/25 ponad 108 tys. zagranicznych studentów mogło więc wydać łącznie 6,8 mld zł (1,5 mld zł na samą edukację), zasilając lokalne rynki najmu, handlu i rozrywki. A także rynek pracy, bo część studiujących cudzoziemców, którzy najczęściej wybierają kierunki ekonomiczne, informatyczne i medyczne, pracuje, a ok. 20 proc. po studiach podejmuje pracę w Polsce.

– Na razie nie widzimy negatywnego wpływu nowych przepisów na zainteresowanie studiami w Akademii Leona Koźmińskiego. Ostateczną ocenę będzie jednak można przedstawić dopiero po zakończeniu tegorocznej rekrutacji, kiedy okaże się, ilu kandydatom udało się zakończyć wszystkie wymagane procedury – zaznacza Paulina Łukaszuk, rzeczniczka Akademii Leona Koźmińskiego, gdzie ok. 15 proc. studentów to cudzoziemcy, głównie z Ukrainy, Białorusi, Francji i Uzbekistanu. Jej zdaniem, największym wyzwaniem może okazać się czas potrzebny na uzyskanie opinii NAWA (Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej) dotyczącej zagranicznych dokumentów świadczących o wykształceniu kandydata.

Ambitna soft power

– Uniwersytet Warszawski nie narzeka na brak studentów z zagranicy – podkreśla prof. Alojzy Nowak, ekonomista i rektor UW, gdzie w ostatnim roku akademickim liczba studiujących cudzoziemców wzrosła do prawie 4,1 tys., o ponad setkę licząc rok do roku. – To na ogół bardzo ambitni, pracowici i przedsiębiorczy młodzi ludzie, którzy często mają już sprecyzowane plany na przyszłość i chęć osiągnięcia sukcesu, a swoim przykładem pozytywnie wpływają na naszą studiującą młodzież – chwali zagranicznych studentów prof. Nowak. Zwraca uwagę, że wyjazd na studia za granicą, szczególnie na uczelni w odległym, obcym kulturowo kraju wymaga od młodych dużo wysiłku. Decydują się na to, bo studia w Europie są – szczególnie dla studentów z krajów rozwijających się – przepustką do kariery w ich ojczyźnie.

– Nasi absolwenci po powrocie do swoich krajów obejmują z czasem prestiżowe stanowiska: zostają profesorami uczelni, prezesami firm, ministrami i urzędnikami państwowymi. Mając wysoką pozycję w swoich społeczeństwach, mogą być znakomitymi ambasadorami kraju, w którym studiowali. Czyż można sobie wyobrazić lepszy i tańszy sposób prowadzenia dyplomacji gospodarczej – mówi prof. Nowak. Według niego, zagraniczni absolwenci polskich uczelni mogą być cennym wsparciem w międzynarodowym rozwoju polskich firm. Na razie jednak Polska nie docenia tego atutu, który bardzo umiejętnie potrafią wykorzystywać Amerykanie i większość krajów Europy.

Również Dominik Antonowicz podkreśla, że zagraniczni studenci wywodzący się często ze środowisk, które są naturalnym rezerwuarem lokalnych elit naukowych, politycznych oraz biznesowych, są dla krajów goszczących strategiczną inwestycją w soft power – Absolwenci często pozostają w bardzo dobrych relacjach nie tylko z przyjaciółmi ze studiów, swoimi uczelniami, ale i krajem, w którym spędzili młodość i którego ludzi oraz kulturę dobrze poznali – wyjaśnia ekspert UMK.

Lekcja różnorodności

Jak zaznacza Agnieszka Chłoń-Domińczak, profesor SGH, udział studentów z zagranicy ma zarówno wymiar ekonomiczny, jak i edukacyjny. Jest istotny w kontekście budowy społecznych kompetencji młodych ludzi, w tym umiejętności współpracy w różnorodnym kulturowo środowisku.

Potwierdza to Davut Han Aslan, prorektor ds. studenckich Akademii Finansów i Biznesu Vistula. Według niego, uczelnia, która w Rankingu Perspektyw 2026 zajęła 2. miejsce w Polsce w kategorii umiędzynarodowienia (z 43-proc. udziałem studentów zagranicznych) konsekwentnie realizuje model edukacji „Study local, open to global”, oferując studentom w Polsce doświadczenie międzynarodowego środowiska akademickiego bez konieczności wyjazdu za granicę.

– Dla polskich uczelni cudzoziemcy oznaczają jednocześnie: większą umiędzynarodowioną jakość kształcenia, lepszą pozycję konkurencyjną, częściową odpowiedź na niż demograficzny oraz korzyści dla lokalnych i regionalnych gospodarek – wylicza Łukasz Miąsik, dyrektor ds. komunikacji z mediami w Akademii WSB w Dąbrowie Górniczej, gdzie studiuje obecnie ponad 2500 studentów zagranicznych z ponad 80 krajów.