„Kiedy przekonuję, że dobre relacje Polski ze Stanami Zjednoczonymi są strategiczne i niezbędne dla naszego bezpieczeństwa, gdy dbam o nie i troszczę się, by były jak najlepsze, to najpierw słyszę śmiech, a później ataki i krytykę. Po kilku dniach ci sami ludzie ścigają się o palmę pierwszeństwa w budowie Fortu Trump” - napisał we wtorek prezydent Nawrocki na platformie X.

Nawrocki: Relacje z USA są fundamentem bezpieczeństwa Polski

Dodał, że gdy podejmuje „decyzje zgodne z polską racją stanu wobec Ukrainy, która coraz częściej przekracza granice dobrosąsiedzkich relacji, scenariusz się powtarza”. „Próbuje się w sposób skandaliczny stawiać znak równości między Prezydentem własnego państwa a Prezydentem państwa, które czci ludobójców mordujących Polaków. I znów, po paru dniach (niektórzy) politycy niejako dojrzewają i zaczynają swój błąd rozumieć” - zaznaczył Nawrocki.

Podkreślił, że cieszy go to, bo tak wyobraża sobie rolę prezydenta. Napisał też, że jest częścią narodu, który go wybrał i mówi „głosem Polek i Polaków” oraz stoi na straży ich interesów. „Jestem wierny Polsce. Dlatego mam obowiązek narzucać wolę Narodu tym, którzy nie czują się wobec Polek i Polaków szczególnie zobowiązani. Tym, którzy zamknęli się w świecie politycznych kalkulacji, słupków sondaży czy plemiennych walk, przez co stracili kontakt ze społeczną rzeczywistością i oczekiwaniami obywateli” - dodał.

Szłapka odpowiada: Bezpieczeństwo to nie rywalizacja polityczna

Wieczorem rzecznik rządu Adam Szłapka, odpowiadając Nawrockiemu na X, napisał: „Panie Prezydencie, dbanie o bezpieczeństwo Polski to nie konkurs na to, kto pierwszy użył hasła »Fort Trump« ani kto głośniej deklaruje przyjaźń z USA. To konsekwentne i stanowcze budowanie wszystkich filarów naszego bezpieczeństwa”.

Szłapka podkreślił, że relacje Polski z USA są strategiczne, tak samo, jak „silna pozycja Polski w UE, mocne NATO, współpraca z państwami regionu i inwestycje we własny przemysł zbrojeniowy”. „To wszystko się uzupełnia, a nie wyklucza. Dlaczego? Bo to budowanie naszej niezależności, nie uległości” - ocenił rzecznik rządu.

„Warto też przypomnieć, że jeszcze kilka miesięcy temu Pan i Pana środowisko polityczne blokowało program SAFE. My na to nie pozwoliliśmy” - zaznaczył rzecznik rządu. Podkreślił, że dziś, gdy dzięki temu unijnemu programowi do Polski trafią dziesiątki miliardów euro na rozwój krajowego przemysłu obronnego i modernizację armii, a polska zbrojeniówka wzbogaci się o tysiące miejsc pracy, „te same osoby próbują przedstawiać ten sukces jako własny”. „Historia jest jednak dobrze udokumentowana” - stwierdził.

Rzecznik rządu przekonywał, że polska racja stanu polega na tym, aby „być wiarygodnym partnerem po obu stronach Atlantyku i wykorzystywać każdą możliwość wzmacniania bezpieczeństwa naszego państwa”. „Ale co najważniejsze — z szacunkiem do innych i do siebie, nigdy na kolanach. Im mniej politycznej rywalizacji wokół bezpieczeństwa, a więcej współpracy, tym lepiej dla Polski” - dodał.

Spór o program SAFE i unijne środki na obronność

W połowie marca prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą w Polsce unijny program SAFE, która przewidywała stworzenie funduszu, za pośrednictwem którego pieniądze z unijnej pożyczki miały trafić do wojska, ale także do służb np. Straży Granicznej czy Policji. W odpowiedzi na weto rząd przyjął uchwałę ws. Programu Polska Zbrojna, 8 maja podpisana została umowa ws. unijnego programu SAFE. Szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował niedawno, że w ramach SAFE do końca maja zawarto 63 umowy z polskim przemysłem obronnym na kwotę ok. 120 mld zł.

Po wecie prezydent skierował do Sejmu swój projekt dotyczący Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych, który miał posłużyć do wydawania zysków wygenerowanych przez NBP — tzw. polski SAFE 0 proc. Na razie projekt ten nie został skierowany do dalszych prac; jest w tzw. sejmowej zamrażarce.

Unijny program SAFE przewiduje 150 mld euro wsparcia w postaci m.in. nisko oprocentowanych pożyczek, przede wszystkim na zakupy sprzętu wojskowego, zwłaszcza produkowanego w Europie. KE przyznała Polsce ogółem 43,7 mld euro. Środki te mają sfinansować projekty obronne przewidziane w polskim planie inwestycyjnym. Mają być przeznaczone m.in. na realizację programu Tarcza Wschód, rozwój systemów antydronowych, obrony przeciwlotniczej, artylerii oraz modernizację infrastruktury transportowej o znaczeniu wojskowym. Zgodnie z deklaracją rządu, 89 proc. funduszy trafi do polskiego przemysłu i gospodarki.