Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak nowy system ma rozwiązać problem wielogodzinnego, ręcznego liczenia głosów w Senacie.
- Co dokładnie, poza ekranami dotykowymi, obejmuje inwestycja o wartości ponad 6 mln zł.
- Dlaczego system zainstalowany w 2014 roku jest już wymieniany i jakie budzi to kontrowersje.
- Jakie doświadczenia Sejmu z podobną modernizacją mogą wpłynąć na obecny projekt senacki.
„Głosowanie jest jawne i odbywa się przez podniesienie ręki oraz naciśnięcie przycisku aparatury elektronicznej” – brzmi jeden z przepisów regulaminu Senatu. Wkrótce zostanie zmieniony, bo Senat… rezygnuje z przycisków do głosowania. W sierpniu na sali obrad zostanie zamontowany nowy system, składający się z urządzeń z ekranem dotykowym, a jedynymi przyciskami fizycznymi będą te, włączające mikrofon.
Obecne maszynki do głosowania są wyjątkowo prymitywne i nie posiadają nawet najprostszych ekraników
Obecny system został zamontowany w 2014 r., co starsi stażem senatorowie dobrze pamiętają, bo z powodu przeciągającego się remontu sali obrad musieli tymczasowo przenieść posiedzenia do budynku Sejmu. Zamontowane wówczas urządzenia nie mają żadnych ekraników, nawet najmniejszych, a tylko trzy przyciski: zielony, czerwony i żółty. W związku z tym senatorowie mogą zagłosować „za”, „przeciw” lub „wstrzymać się”. I nic poza tym.
Czytaj więcej
Senat XI kadencji wybrał marszałka. Senatorowie zdecydowali, że stanowisko to obejmie Małgorzata Kidawa-Błońska (Koalicja Obywatelska).
– W efekcie, w przypadku tzw. głosowań z wyboru, np. gdy Senat decyduje spośród kilku kandydatów na jakieś stanowisko państwowe, zmuszeni jesteśmy korzystać z drukowanych kart do głosowania, które po wypełnieniu wrzucane są do urny – tłumaczy Sławomir Rybicki z KO, przewodniczący Komisji Regulaminowej, Etyki i Spraw Senatorskich. – Nowy system pozwoli to w końcu robić elektronicznie, ponadto będziemy mieć do dyspozycji zdecydowanie lepszej jakości mikrofony oraz możliwość elektronicznego zapisywania się do głosu – wylicza.
– Na senackiej sali obrad organizowane są różnego rodzaju kongresy i konferencje, podczas których również wykorzystywany jest system do głosowania. Jego wymiana jest już koniecznością – zauważa senator KO Marek Borowski, inny z członków komisji regulaminowej. – Trudno udawać, że w 2026 r. nie żyjemy jeszcze w XXI wieku – przekonuje, a przygotowania do przeniesienia sali senackiej w nowoczesność trwają już od kilku lat.
Rewolucje w systemie stanowienia prawa nie są wskazane, ale unowocześnienie narzędzi już tak
O tym, że Kancelaria Senatu szuka wykonawcy nowego systemu do głosowania, jako pierwsza pisała „Rzeczpospolita” w 2024 r. Informowaliśmy wówczas, że w planie zamówień publicznych na 2024 r. zapisano 5,96 mln zł na budowę nowego systemu, co jest sporą kwotą, biorąc pod uwagę, że cały roczny budżet Kancelarii Senatu wynosił wówczas 183 mln zł.
Opisywaliśmy też dokumentację przetargową, z której wynikało, że na senackich pulpitach mają pojawić się ekrany dotykowe o przekątnej 7 cali, czyli wielkości sporego smartfona, i lekko wysunięte mikrofony zamiast obecnych, wbudowanych w panele. Z kolei dla Marszałka Senatu dokumentacja przetargowa przewidywała m.in. ekran pełniący funkcję zbliżoną do promptera.
Sejm już pięć lat temu wymienił swój system, również decydując się na ekrany dotykowe
– To będzie inwestycja, co do której planujemy, że zostanie zakończona w roku 2026 – mówiła w 2024 r. szefowa Kancelarii Senatu Ewa Polkowska. Biorąc pod uwagę to, że system ma być zamontowany w sierpniu, można więc powiedzieć, że inwestycja idzie zgodnie z planem.
ma łącznie kosztować nowy system w Senacie
Nie zmieniły się też kluczowe wymagania dotyczące systemu. Centrum Informacyjne Senatu wyjaśnia „Rzeczpospolitej”, że jedną z najważniejszych funkcjonalności jest zmiana w obsłudze głosowania na listę kandydatów, obecnie polegającego na wrzuceniu głosów do urny, których zliczanie trwa nawet kilka godzin. „W nowym systemie głosowanie będzie się odbywało przy użyciu systemu elektronicznego, a głosy będą zliczane w pełni automatycznie. Dodatkowo, dzięki zastosowaniu dotykowych ekranów LCD, senatorowie zyskają możliwość przeglądania porządku obrad danego posiedzenia i zapisywania się do dyskusji w wybranym punkcie bezpośrednio ze swojego miejsca. Zmiana stosowanej technologii oraz zastosowanie wspomnianych ekranów umożliwi dalszy rozwój systemu i wdrażanie nowych funkcjonalności” – dodaje CIS.
Ile to w sumie będzie kosztowało? „Maksymalny koszt wdrożenia nowego systemu, obejmujący jego dostawę, instalację i konfigurację, świadczenie wsparcia technicznego przez okres czterech lat oraz realizację prac rozwojowych i modyfikacji funkcjonalnych, wynosi 6 188 280,06 zł. Koszt systemu wynika przede wszystkim z jego specyfiki: składają się na niego m.in. specjalistyczne pulpity do głosowania i obsługi obrad, zaprojektowane oraz dostosowane do potrzeb i uwarunkowań technicznych sali posiedzeń Senatu, a także dedykowane oprogramowanie umożliwiające prowadzenie posiedzeń, zarządzanie porządkiem obrad, przeprowadzanie głosowań oraz prezentację wyników w czasie rzeczywistym” – wyjaśnia CIS.
Czytaj więcej
Kancelaria Sejmu znów szuka wykonawcy nowego systemu do głosowania, a w dokumentacji technicznej wprowadziła istotną zmianę.
Kwota ta wydaje się być adekwatna do wydatków, które na podobny cel poniósł Sejm. Tam system do głosowania wymieniono w 2021 r., co kosztowało łącznie 9,5 mln zł. Podobnie jak obecnie w Senacie, zdecydowano się na urządzenia z ekranem dotykowym.
W porównaniu z Sejmem kontrowersje może budzić co innego. W Sejmie wcześniejszy system służył o wiele dłużej – zamontowano go w 2001 r., a maszynki były jak na tamte czasy funkcjonalne i wyposażone w niewielkie ekraniki. W Senacie zamontowano w 2014 r. dużo bardziej prymitywny system, co jest jednym z powodów dość wczesnej wymiany. Zapłacono za niego wówczas 774 tys. zł.
Czy w 2014 r. zrobiono błąd? – To wymagałoby jakiejś analizy post factum – przyznaje Sławomir Rybicki. Jednak nie ukrywa, że obecnie najważniejsze dla Senatu jest sprawne przejście przez proces instalacji nowego systemu.
W Sejmie przy instalacji nowego systemu pojawiły się problemy i trzeba było zerwać przetarg
O tym, że może być z tym problem, świadczy przykład z Sejmu. Tam początkowo system miał być wymieniony w 2017 r. za 4,7 mln zł, jednak nie poradziło sobie z tym doświadczone konsorcjum informatyczne. W 2017 r., już przed pierwszym posiedzeniem Sejmu po wyborach, technicy zamontowali stare maszynki do głosowania, a Kancelaria Sejmu zerwała umowę i musiała rozpisać nowy przetarg, który skończył się zakupem systemu za dużo wyższą kwotę.
W Senacie takich problemów – przynajmniej w założeniu – ma nie być. „Zamówienie na dostawę systemu do głosowania, którego wykonawca został wyłoniony w drodze postępowania przetargowego w 2024 r., jest realizowane od stycznia 2025 r. i jest podzielone na cztery fazy. Montaż systemu na sali posiedzeń Senatu będzie wykonany w ramach fazy trzeciej zamówienia, planowanej na sierpień 2026 r., w trakcie przerwy wakacyjnej między posiedzeniami Senatu” – wyjaśnia nam Centrum Informacyjne Senatu.
Czytaj więcej
Kancelaria Sejmu wypożyczyła mobilne urządzenia do głosowania w niewielkim sklepie działającym na terenie Hali Mirowskiej. Sklep ten handluje m.in....
W związku z planowaną wymianą systemu Komisja Regulaminowa, Etyki i Spraw Senatorskich wniosła już projekt zmian w regulaminie Senatu. Zamiast sformułowania „głosowanie odbywa się przez podniesienie ręki oraz naciśnięcie przycisku aparatury elektronicznej” ma pojawić się „głosowanie odbywa się przez podniesienie ręki z równoczesnym wykorzystaniem systemu elektronicznego”.
Jednak na tym nie koniec zmian, bo zmodyfikowane mają zostać m.in. przepisy dotyczące sposobu głosowania w sprawach wyboru albo powołania na stanowiska określone w regulaminie Senatu. „Uruchomienie nowego systemu elektronicznego ogłasza Marszałek Senatu na posiedzeniu Senatu” – brzmi jeden z ostatnich przepisów nowego regulaminu. Do głosowań przeprowadzonych przed ogłoszeniem systemu, zastosowanie mają mieć przepisy dotychczasowe.