Portal Zero.pl ujawnił, że koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus Dawid Kacprzyk, miał w trakcie specjalizacji zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł. Opinię publiczną oburzyła również informacja – także ujawniona przez portal Zero.pl – że na prowadzonym przez Kacprzyka oddziale politycy KO mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.

Według ustaleń portalu Zero.pl pacjenci powiązani z KO mieli być przyjmowani w Szpitalu Południowym błyskawicznie, przechodzić liczne badania diagnostyczne w krótkim czasie i oczekiwać na wyniki w wydzielonym pomieszczeniu, zamiast w ogólnodostępnej poczekalni Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR). To ostatnie znajdowało się w pomieszczeniu należącym formalnie do Warszawskiego Centrum Chorób Kręgosłupa.

Marcin Kierwiński o minister zdrowia Jolancie Sobierańskiej-Grendzie: Niedawno otrzymała wotum zaufania

– Nie tak dawno PiS składał wniosek o wotum nieufności wobec pani minister, pani minister uzyskała poparcie w parlamencie. Jeśli chodzi o to, co robi, to przywraca elementarną przejrzystość w ochronie zdrowia. Ta ustawa przyjęta w trybie pilnym przez rząd, umożliwiająca przejrzenie, przez odpowiednie instytucje, zarobków lekarzy to przecież inicjatywa pani minister, we współpracy z panem premierem – tak Kierwiński odpowiedział na pytanie o ewentualną dymisję minister zdrowia. 

Czytaj więcej

Dawid Kacprzyk zwolniony przez Szpital Południowy. Lekarz chce zawieszenia w prawach członka ORL

Pytany, czy opinia publiczna powinna poznać nazwiska polityków KO, którzy mieli być traktowani priorytetowo po zgłoszeniu się do Szpitala Południowego, a na wyniki ekspresowych badań czekali w wydzielonym pomieszczeniu, a nie na SOR, szef MSWiA, a jednocześnie szef warszawskich struktur Koalicji Obywatelskiej odparł, że „ci politycy, którzy byli tam, jeśli będą chcieli udzielić takich informacji, to udzielą takich informacji”.

– To dane szalenie wrażliwe, w zależności od schorzenia, na które się leczyła dana osoba – dodał. – Jeśli te osoby będą chciały państwa o tym poinformować, to poinformują – podsumował Kierwiński.

Foto: Paweł Krupecki

– Ale, co do zasady, myślę, że nikt z polityków, którzy się tam leczyli nie ma problemu z tym, aby o tym powiedzieć – stwierdził też.

Marcin Kierwiński o Dawidzie Kacprzyku: Nie mam w zwyczaju sprawdzać, kto ile zarabia

Pytany, czy jako szef warszawskich struktur KO czuje się odpowiedzialny za sytuację wokół Szpitala Południowego, Kierwiński odparł: – Ja: Ja słucham tego, jak państwo bardzo chcecie udowodnić, że to jakakolwiek partia polityczna, w tym przypadku KO, odpowiada za grafik dyżurów, czy obsadę lekarzy. Nie, to nie partia polityczna. Przynajmniej nie jest tak w Warszawie i nigdy nie będzie tak w Warszawie. Jako partia polityczna, gdy tylko dowiedzieliśmy się o nieprawidłowościach, podjęliśmy decyzje, które skutkują tym, że ów radny nie jest członkiem KO (...) on także złożył mandat radnego. Do momentu, gdy jego zarobki zostały ujawnione, nie było żadnych informacji o jego zarobkach. 

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Dawida Kacprzyka rozliczyć. Ale przywileje dla polityków są i były

– Ja, jako były poseł z Mazowsza, jako polityk kierujący warszawską KO, nie mam ani w zwyczaju, ani też nie mam prawnych możliwości do tego, aby sprawdzać, kto ile zarabia. Takie zarobki są sytuacją bulwersującą (...) one pokazują też słabość tego systemu. Mogę zadeklarować, że wszystkie kontrole, które są prowadzone, mają wyeliminować te patologie do spodu – dodał, nawiązując do kwestii wysokiego wynagrodzenia Dawida Kacprzyka. 

– Trwają wielopoziomowe kontrole. Jedna to kwestia kontroli prowadzonych przez wyspecjalizowane instytucje: NIK, NFZ. Trwa postępowanie sprawdzające ze strony ratusza warszawskiego. Jest wreszcie prokuratura. Jeśli jakakolwiek osoba łamała prawo, to będzie za to odpowiadać, nie ma co do tego wątpliwości – podkreślił szef MSWiA. 

Pytany o to, czy sam korzystał z usług Szpitala Południowego, Kierwiński odparł: „Nie korzystałem z tego szpitala”.

- Ja rozumiem, że jest to temat bardzo gorący politycznie (...). Natomiast chcę żebyście państwo zdawali sobie sprawo z jednej kwestii, że tak jak deklarował premier Donald Tusk – po przeprowadzeniu tych kontroli, jeżeli będą wobec kogoś musiały być wyciągnięte konsekwencje, to te konsekwencje będą wyciągane – zapowiedział szef MSWiA.