- Dzieją się rzeczy, padają słowa, pojawiają się idee, które są upokorzeniem dla każdego patrioty – mówił Tusk, zabierając głos w czasie debaty nad wnioskiem PiS o wotum nieufności wobec szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego.

Reklama
Reklama

Donald Tusk: Pamiętam słowa o Żydach, Niemcach, dziś o ludziach pochodzenia ukraińskiego. To składa się w niepokojącą całość

- Padają słowa w tej izbie, mediach, debatach publicznych, które coraz częściej wskazują, że z pojedynczych incydentów, wyzwisk, wyskoków medialnych zaczyna robić się fala. Fala, która zaczyna być niebezpieczna z punktu widzenia istoty Rzeczpospolitej – stwierdził. 

Czytaj więcej

Radosław Sikorski krytykuje słowa polityków PiS o Ukraińcach w Polsce. „To skandaliczne”

- Mówię tutaj o swoistym polowaniu (…) którego świadkami byliśmy tutaj w Europie w ostatnich 150 latach wielokrotnie – kontynuował Tusk, dodając że takie „polowanie” doprowadziło m.in. do katastrofy dziejowej, takiej jak II wojna światowa 

- Mówię o takich słowach jak, cytuję, „zastanawiam się jak to możliwe, że człowiek o pochodzeniu ukraińskim jest wiceministrem w polskim rządzie” – wyjaśnił premier.

- Pamiętam słowa o Żydach, Niemcach, a teraz przede wszystkim o ludziach pochodzenia ukraińskiego. To się składa na jedną, coraz bardziej niepokojącą całość. Nikt nie może pozostać obojętnym wobec tego, co coraz częściej słyszymy, już nie z ust politycznych chuliganów, ale z ust politycznych liderów opozycji – dodał. 

- Słowa będą ośmielać coraz większe grupy ludzi do tego, aby siać ksenofobię, pogardę dla ludzi o pochodzeniu, które nie odpowiada wzorom czystej polskości, czystej rasy – ostrzegł Tusk. 

Donald Tusk ostrzega: Spytają posła Schreibera i Fogiela skąd są

- Pan Przemysław Czarnek, kandydat PiS-u na premiera nazwał te rzeczy już tak wprost i te sprawy, ludzi, którzy mu nie odpowiadają. „Wy jesteście pasożytami” – powiedział. „Wy jesteście zdrajcami narodu polskiego” – mówił szef rządu, cytując wtorkową wypowiedź kandydata PiS na premiera.

Czarnek 9 czerwca w Sejmie w wypowiedzi z sejmowej mównicy nawiązał do wypowiedzi wiceministra nauki Andrzeja Szeptyckiego, który w rozmowie z TOK FM zestawił członków UPA z polskimi żołnierzami niezłomnymi. – Rząd twierdzi – pan Szeptycki jest z tego rządu – że ludobójcy ukraińscy nacjonaliści z OUN-UPA to są jakby żołnierze niezłomni – mówił kandydat PiS na premiera, odnosząc się do tej wypowiedzi. – Żądam przerwy w obradach i zwołania konwentu seniorów celem wyjaśnienia tej sprawy, dlaczego w tym rządzie dalej są Ukraińcy obrażający Polaków – stwierdził też, nawiązując do pochodzenia Szeptyckiego (brat jego pradziadka, Andrzej Szeptycki, był metropolitą lwowskim i halickim).

Czytaj więcej

Przemysław Czarnek pytał w Sejmie „dlaczego w rządzie są Ukraińcy?”

- Jeśli będziecie kontynuować ten marsz w stronę brunatnego politycznego krajobrazu, jeśli będziecie śledzili i lustrowali (...) kto w urzędach polskich ma jakie pochodzenie... Ja tego doświadczyłem w słynnej sprawie dziadka, ale wy też tego doświadczycie. Bo ci, którzy uważają, że kwestia przodków (...) pochodzenie, rasa, kolor skóry, jeśli to zacznie decydować, to wy też padniecie ofiarą tego trendu. Dzisiaj napędzacie tę falę, ale sami padniecie jej ofiarą, jeśli się nie zatrzymacie – ostrzegł Tusk. 

Premier pytał czy opozycja „na pewno chce po nazwiskach i drzewach genealogicznych sprawdzać kto pracuje w jakim urzędzie”. To nawiązanie do wystąpienia Janusza Kowalskiego, który we wtorek poinformował, że skierował do resortów pytanie, ilu Ukraińców zatrudniają. - Wiecie czym to się skończy na tej sali? Zaczną się pytać posła (Pawła) Szrota, posła (Łukasza) Schreibera, posła (Radosława) Fogiela, posła (Marcina) Webera skąd są – ostrzegł, wymieniając nazwiska posłów PiS i Konfederacji. 

- A może ci posłowie wezmą się za łby: z posłem (Sławomirem) Mentzenem, z panem (Grzegorzem) Braunem, z panem (Romanem) Fritzem i zaczną się bić o to, kto jest bardziej polski – kontynuował szef rządu. - Ja już to przeżyłem na swojej skórze, ale wy teraz to zaczniecie testować sami na sobie. Tylko że poszkodowaną będzie Rzeczpospolita – przestrzegał. 

Donald Tusk: W historii mieliśmy podejrzanych typów – Kopernik, Szopen, Kościuszko

- Wy uważacie, że ludzie o pochodzeniu, które nie jest 100-procentowo czyste (...) nie powinni pełnić ról w życiu publicznym Polski. To jest ciekawe, bo jako historyk ja nie mogę nie wspomnieć o tym, że w historii Polski mieliśmy takich podejrzanych typów jak: (Mikołaj) Kopernik, (Fryderyk) Szopen, (Tadeusz) Kościuszko, (Józef) Piłsudski nie do końca pewny. Władysław Jagiełło, ba cała dynastia Jagiellonów, (...) Zygmunt III Waza... Panie Antoni (Macierewiczu) idź pan tam i zburz kolumnę Zygmunta III Wazy bo to był Szwed, a za żonę miał Niemkę, albo Austriaczkę, nie wiem co gorsze, Habsburżankę – ironizował premier. 

- Władysław IV – Szwedo-Niemiec. Jan Kazimierz – to samo. Stefan Batory słowa po polsku nie mówił. Lustrujcie ich – apelował Tusk. Sprawdźcie, czy mieli polskie korzenie – dodał. 

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Polowanie na Szeptyckiego. Antyukraińska nagonka wymyka się spod kontroli

- Nie chodzi tylko o refleksję historyczną, która każe nam ostrzegać wszystkich w Polsce przed tego typu działaniami, tego typu słowami. Pamiętajcie, te najgorsze katastrofy zaczynały się od słów, incydentów, potem przeradzało się w falę. Wiecie kiedy to się przeradzało w fale? Kiedy pozornie poważni politycy zaczynali używać tej retoryki. Jesteście w przededniu tego. Opamiętajcie się – oświadczył Tusk. - Zatrzymajcie się, jest jeszcze czas – zaznaczył. 

- Jesteśmy Rzeczpospolitą, najważniejsze są dla nas, w tym politycznym wymiarze, ideały republikańskie. Nie lustrowanie, kto z jakiej rodziny pochodzi, tylko kto jak służy Rzeczpospolitej – przekonywał premier. 

- Polacy żyjący w elementarnej zgodzie, nie szczujący na siebie nawzajem, nie szukający różnic etnicznych, genealogicznych, tacy Polacy nie tylko imponują światu, ale budują też potęgę Rzeczpospolitej. Polacy skłóceni, Polacy, którzy szukają wewnętrznych wrogów z jakąś obsesją w oczach to jest nieszczęście Rzeczpospolitej (...) to działanie wbrew fundamentalnym interesom Rzeczpospolitej – mówił Tusk.

Premier przypomniał też, że bogactwem „wielkiej Rzeczpospolitej w przeszłości” i „ambitnej Rzeczpospolitej, którą dzisiaj budujemy” była różnorodność. - I nie analizowaliśmy nazwisk, nie wykrzykiwaliśmy tych głupot (...). Jeśli naprawdę chcecie Polski, gdzie jest tylko jeden wzór etniczny i polityczny, to w tej Polsce będzie tylko jedno miejsce, dla jednego człowieka. Janusz Kowalski, to brzmi arcypolsko. Miejsca dla innych już nie będzie. Ale nie sądzę, by wszyscy, nawet po tej prawej stronie, o takiej Polsce marzyli – podsumował szef rządu.