Z tego artykułu się dowiesz:

  • Czym charakteryzowała się publiczna aktywność Łukasza Litewki, wykraczająca poza typowe role polityczne?
  • Jakie czynniki przyczyniły się do jego niespodziewanego sukcesu w wyborach parlamentarnych w 2023 roku?
  • W jaki sposób rozwijała się jego działalność społeczna, szczególnie w okresie pandemii?
  • Jakie specyficzne metody komunikacji i zaangażowania wyróżniały jego podejście do mieszkańców?
  • Jakie kontrowersje pojawiały się w kontekście jego kariery samorządowej i politycznej?
  • Co świadczyło o jego unikalnej pozycji na scenie politycznej i szerokim uznaniu po jego śmierci?

„Moi drodzy, 28 kwietnia Jagodzie ma zostać podana szczepionka, która powstrzymuje rozrost oraz przerzuty i znacząco poprawia stan klinicznie chorej osoby. To właśnie ta, na którą zbieraliście setki tysięcy w kilka minut. Walcz, Jagoda!” – brzmi jeden z ostatnich wpisów na Facebooku Łukasza Litewki, dodany na kilkanaście godzin przed jego śmiercią, gdy poseł został potrącony przez samochód podczas jazdy na rowerze. I wpis ten dobrze pokazuje, kim był tragicznie zmarły polityk.

Na jego Facebooku pełno jest informacji o zbiórkach charytatywnych, takich jak ta dotycząca Jagody, i akcjach pomocowych dla chorych zwierząt. Są też narzekania na negatywne zjawiska społeczne i medialne, a polityki jest niewiele. Jeden z nielicznych wpisów mówi o przyjęciu przez Sejm ustawy o zakazie trzymania psów na łańcuchach, inny – o zwycięstwie Partii Szacunku i Wolności (TISZA) na Węgrzech.

Bo Litewka był posłem niezwykłym. Sprawiał wrażenie, jakby chciał stale udowadniać, że w polityce nie jest dla polityki. Choć do Sejmu wdarł się przebojem, dokonując sztuki niemal bez precedensu: przeskakując partyjnego lidera.

Łukasz Litewka zyskał ogromną popularność i rozpoznawalność dzięki pracy społecznej

Miało to miejsce w 2023 r., w czasie pamiętnych wyborów do Sejmu, które zakończyły przejęciem władzy przez koalicję PO, PSL, Polski 2050 i Lewicy. Choć w sztabach zwycięskich partii strzelały korki od szampanów, lider tej ostatniej formacji, dziś marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, jeszcze w trakcie liczenia głosów dzień po wyborach nie mógł być pewien mandatu. W swoim okręgu obejmującym Sosnowiec, Dąbrowę Górniczą i Jaworzno przegrał ze startującym z ostatniego miejsca listy Lewicy Łukaszem Litewką. Jednak nie tylko musiał uznać wyższość sejmowego debiutanta. Litewka zdobył 45,6 tys. głosów, więcej niż nawet zwycięzcy kandydaci z list Koalicji Obywatelskiej i PiS.

Czytaj więcej

Włodzimierz Czarzasty przegrał z ostatnim kandydatem na liście Nowej Lewicy

Na posła kandydował już cztery lata wcześniej z list SLD, jednak bezskutecznie – wtedy do mandatu zabrakło kilkuset głosów. Jak to się stało, że w 2023 r. osiągnął tak spektakularny sukces? – Moja kampania trwała dziewięć lat – mówił po wyborach w 2023 r.

Oznacza to, że ruszyła w 2014 r., gdy Litewka, rocznik 1989, miał 25 lat. Jego talent odkrył Tomasz Niedziela, radny z Sosnowca. W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” wspominał, że organizował turnieje piłkarskie dla amatorów, a w przerwach meczów pewien młody piłkarz, Łukasz Litewka, opowiadał mu o zaniedbanych miejscach w mieście. Niedziela uznał, że chłopak ma dużą wrażliwość społeczną, a po jakimś czasie zaproponował start w wyborach samorządowych. – Pomyślałem: fajny chłopak, nadaje się na radnego. Jakiś czas później spytałem, czy nie przyszedłby do nas – wspominał.

867 tys.

obswerujących miał profil Litewki na Facebooku

Litewce udało się zdobyć mandat radnego, który odnowił w 2018 r. Słynął z tego, że był blisko mieszkańców. Pukał do drzwi, chętnie rozdawał swój numer telefonu, relacjonował na Facebooku, jak zmienia się dzielnica i jaki ma w tym udział. Choć i tak najwięcej lajków zdobywał, gdy wstawiał swoje zdjęcia: przystojniaka z idealnie wyrzeźbioną sylwetką i tatuażami.

Jego sława wciąż jednak pewnie miałaby charakter czysto lokalny, gdyby nie pandemia. To wtedy Litewka zaliczył gwałtowny wzrost popularności, co widać w porównaniu wyników wyborczych z 2019 i 2023 r. A powodem była działalność charytatywna.

Litewka rozkręcił działalność charytatywną w czasie pandemii. Z czasem zaczęła mieć coraz większy zasięg

Początkowo dotyczyła głównie spraw związanych z pandemią: koordynowania pomocy w Zagłębiu i bycia kontaktem między darczyńcami a potrzebującymi. – To był bardzo pracowity okres, pomogliśmy w różny sposób wielu osobom. Dowoziliśmy posiłki na oddziały covidowe, przekazywaliśmy maski do nurkowania, które chroniły medyków, a nawet rozdaliśmy kilka ton ziemniaków. To właśnie wtedy usłyszałem, że robię wszystko dla lansu – mówił w 2023 r. Litewka w rozmowie z TVN24. – Nie próbowałem walczyć z tą opinią, z czasem takie komentarze zaczęły być rzadkością. Hejterzy zrozumieli, że ciężko jest walczyć o coś samemu i razem możemy zdziałać znacznie więcej – dodawał.

Z czasem jego działalność charytatywna zaczęła wychodzić poza sprawy związane z pandemią. Założył fundację #TeamLitewka, która chwali się na swojej stronie internetowej akcjami takimi jak „Zwierzogranie”, czyli „wielka, ogólnopolska orkiestra dla zwierząt”, wzorowana na WOŚP, walką ze skutkami powodzi, która w 2024 r. nawiedziła Dolny Śląsk, czy akcją „Mróz”, mającą na celu nakłonienie do adopcji psów ze schronisk przed atakiem zimy. Jeden z największych sukcesów Litewki miał miejsce w październiku ubiegłego roku, gdy w kilkanaście godzin uzbierał milion złotych dla pana Rafała z Bytomia, który stracił dom.

Jego zwycięska kampania w 2023 r. też była nietypowa, bo na banerach wyborczych, obok podpisu Litewki, były zdjęcia psów ze schronisk z numerami telefonów potrzebnymi do adopcji. „Pomaganie wygrało z politykowaniem. Szczerość wygrała z obietnicami. Wygraliśmy. Nie ja – my. Spełniliśmy razem wiele marzeń. Dziękuję, że spełniliście moje” – napisał Litewka na Facebooku w październiku 2023 r., gdy był już pewny zdobycia miejsca w wyborach do Sejmu.

Litewce jako politykowi zarzucano brak wyrazistych poglądów. Miał nawet na karku postępowania sądowe

Później, jako jedyny poseł Lewicy, do ślubowania dodał „tak mi dopomóż Bóg”, co nie było jedynym zaskoczeniem w jego działalności politycznej. W jednym z wywiadów powiedział, że popiera aborcję tylko do 12. tygodnia ciąży, ale jedynie w uzasadnionych przypadkach. Potem tłumaczył, że źle zrozumiano jego słowa. W innym wywiadzie, na pytanie, czy ma lewicowe poglądy, odparł: – Jest ich sporo, ale jakby dzisiaj naprawdę wchodzę do Sejmu z ćwierć milionem ludzi (wspierających mnie w mediach społecznościowych – red.) i nie skupiam się tutaj na poglądach, chcę tam w ogóle wejść, zobaczyć, jak tam jest, zobaczyć tych ludzi, ja się z nimi nigdy nie spotkałem.

Nie mam zamiaru odchodzić od swoich wartości i wiary. Nie mam też w zwyczaju zmieniać swoich poglądów, wierzę w Boga. Nie będę za to nikogo przepraszał. Lewica według mnie to partia, w której każdy ma prawo wierzyć w to, co chcę

Łukasz Litewka o dodaniu do ślubowania „tak mi dopomóż Bóg”

Ta ostatnia wypowiedź dobrze oddaje profil polityczny Litewki, a w zasadzie jego brak. Gdy był radnym, lokalne media zarzucały mu, że niemal nie składa interpelacji, które pozwoliłyby poznać jego poglądy, nie chodzi na demonstracje w obronie praw kobiet i wolnych sądów. Gdy został posłem, „Krytyka Polityczna” napisała, że „jednorazowe zbiórki, jak szlachetne intencje by im nie przyświecały, nie rozwiążą problemów z ochroną zdrowia”. „Trudno się nie zgodzić, że bycie posłem wiąże się z ogromną odpowiedzialnością. Tym bardziej powinna dziwić niechęć Litewki do podzielenia się swoimi poglądami. Fajnie, że miły superbohater z sąsiedztwa, który od lat rozwiązuje jednostkowe lokalne problemy, chciałby naprawiać kraj, ale dobrze byłoby wiedzieć, jaki ma na to pomysł” – napisano wówczas.

To nie koniec kontrowersji wokół Litewki. W przeszłości zdobycie posady radnego umożliwiło mu też zdobycie posad w spółkach miejskich, gdzie był odpowiedzialny za PR i marketing. Niektóre media zarzucały mu, że w przypadku części zbiórek stosuje szantaż emocjonalny. Co gorsza, mimo krótkiej kariery politycznej Litewka był już dwukrotnie skazany: w sprawie nieuprawnionego przetwarzania danych osobowych, co miało związek ze sfałszowanym głosowaniem do budżetu obywatelskiego, oraz w sprawie ukrywania kopii list poparcia dla kandydatów w wyborach parlamentarnych. W obu przypadkach Litewka musiał zapłacić grzywny.

Czytaj więcej

Kontrole w schroniskach. Aktywiści w Sejmie: fikcja, która stworzyła Sobolew

Te kontrowersje nie przeszkadzały mu jednak w rozwoju kariery. Rozpędu nabrała na początku roku, gdy obok piosenkarki Dody stał się jedną z twarzy protestów przeciw dramatycznym warunkom, w jakich przetrzymywano psy w schronisku w Sobolewie. W związku z tym został nawet przyjęty przez prezydenta Karola Nawrockiego.

„Z wielkim smutkiem przyjąłem wiadomość o tragicznej śmierci posła Łukasza Litewki. Był zaangażowanym samorządowcem i parlamentarzystą, oddanym sprawom lokalnej społeczności oraz działalności społecznej. Będzie nam brakowało jego wielkiego serca i troski o dobro wspólne” – napisał po śmierci posła prezydent.

W licznych wpisach, zamieszczanych przez polityków, często wybrzmiewa, że był on osobą potrafiącą wyjść poza polityczne schematy. Np. były minister aktywów państwowych Jacek Sasin napisał: „Co dziś jest rzadkością, potrafił rozmawiać z szacunkiem i ponad podziałami. Mądry, wrażliwy, mocno zaangażowany w sprawy zwierząt, ale też zwyczajnie ludzki i uważny na los innych”.

To, z jak wielu stron sceny politycznej napływają kondolencje, jest kolejnym dowodem na to, że żegna ona kogoś wyjątkowego. A może kogoś, kto nigdy tak naprawdę nie stał się częścią tej sceny?

Bo przede wszystkim był wybitnym społecznikiem, który – jakkolwiek górnolotnie by to nie brzmiało – dobro innych przedkładał nad własne. A przynajmniej tak uważają jego przyjaciele. Na Facebooku Łukasza Litewki, na którym na godziny przed śmiercią pisał o zbiórce na leczenie chorej Jagody, jego przyjaciele opublikowali ostatni wpis: „Życie jest niesprawiedliwe, Ty o tym wiedziałeś doskonale. Walczyłeś o innych, szkoda, że nie miałeś szansy zawalczyć o siebie… Kochamy Cię”.