Nazywa się Edward Warchocki i jest nowym nabytkiem Konfederacji. To jednak nie polityk, ale humanoidalny robot, który został w środę przyprowadzony przez polityków tej formacji do Sejmu, gdy rozpoczynało się posiedzenie. Zaprezentowali go na konferencji prasowej dotyczącej automatyzacji pracy. To kolejny sygnał, że Konfederacja próbuje poszerzać swój polityczny profil i wyjść poza rolę z przeszłości: partii dużo bardziej skrajnej od PiS. Dziś przesuwa się ku centrum i wyborcom z klasy średniej.
PiS tymczasem – jak pisaliśmy w „Rzeczpospolitej” – liczy, że w kampanię swojego kandydata na premiera, Przemysława Czarnka, zaangażuje się prezydent Karol Nawrocki, dzięki czemu partii uda się odzyskać niepodważalne przywództwo na prawicy. A skomplikowaną dynamikę po tej stronie sceny politycznej najlepiej pokazuje temat czysto polityczny z Sejmu. Chodzi o wniosek widmo Konfederacji o odwołanie minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski.
Wniosek widmo o odwołanie Pauliny Hennig-Kloski. PiS nie podpisał się pod wnioskiem Konfederacji
Politycy Konfederacji wniosek o odwołanie Hennig-Kloski zapowiedzieli już niemal miesiąc temu. Sejmowa matematyka jest prosta: aby wniosek został złożony, potrzeba co najmniej 69 podpisów. Konfederacja ma tylko 16 posłów (klub pierwotnie liczył 18, ale dwóch polityków odeszło do Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna). To sprawia, że musi liczyć na podpisy posłów PiS. Sprawa jest o tyle istotna, że o ile w przypadku innych ministrów nie ma wielkich wątpliwości co do tego, że koalicja ich obroni, to Paulina Hennig-Kloska niedawno odeszła z Polski 2050, tworząc klub Centrum. To sprawia, że ewentualne głosowanie – jeśli do niego dojdzie – będzie bardzo poważnym testem dla całej koalicji.
Czytaj więcej
Podejrzewam, że Czarnek będzie trzymany do wyborów parlamentarnych. Później PiS ustąpi z forsowania go na premiera, bo się okaże, że Konfederacja j...
Dlaczego więc wniosek nie został jeszcze złożony? Tu właśnie widać napięcie, jakie panuje między PiS a Konfederacją. Z rozmów „Rzeczpospolitej” w Sejmie wynika, że długo trwały gorące pertraktacje. W efekcie zamiast wniosku Konfederacji, pod którym podpisaliby się posłowie PiS, będzie jednak wspólny wniosek grupy posłów PiS i Konfederacji. To z jednej strony mały przełom we współpracy na prawicy, ale pokazuje zarazem, że wspólne działanie wymaga dziś wielu zabiegów, nie przychodzi łatwo.
Krzysztof Bosak krytykuje Przemysława Czarnka, a Sławomir Mentzen rusza w teren
Napięcie na prawicy wzrosło oczywiście po tym, jak PiS zaprezentował Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera, co powszechnie zostało odebrane jako rzucenie rękawicy obu Konfederacjom. W praktyce był to start kampanii parlamentarnej i ruch obliczony na zakończenie publicznych sporów frakcyjnych w PiS oraz nadanie partii nowego kierunku. To zmusiło pozostałe siły na prawicy do reakcji.
Czytaj więcej
Jeden jest w Pałacu, drugi na Nowogrodzkiej i w terenie. Przemysław Czarnek i Karol Nawrocki podnoszą takie same tematy, jak np. ETS. I obydwaj mog...
Czarnek rozpoczął objazd Polski, co tydzień stara się narzucać debacie publicznej nowy temat, zwykle związany ze sprawami codziennymi, jak ceny paliw czy rachunki za energię. I niemal od razu ściągnął na siebie krytykę Konfederacji. Głównie za sprawą sposobu, w jaki porusza ważne dla prawicy tematy. Krytyki nie szczędzi mu np. Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu i lider Ruchu Narodowego. – Jestem zaskoczony poziomem tej szopki politycznej i idiotyzmu – powiedział w programie „Tłit” Wirtualnej Polski o deklaracji Czarnka, że planuje ściągnąć fotowoltaikę ze swojego dachu. A Sławomir Mentzen, lider drugiej składowej Konfederacji, czyli Nowej Nadziei, poświęcił kandydatowi PiS na premiera godzinny film na swoim kanale na YouTubie, zatytułowany „Przemek Czarnek. Posłuchaj, to do Ciebie”. Lista zarzutów w tym klipie jest długa. – Musisz, Przemek, wiedzieć, że ja nie poszedłem do polityki po to, żeby okradać nasze państwo. W ogóle mi na tym nie zależy. Wręcz przeciwnie. Chciałbym, żeby nikt nie okradał naszego państwa. W związku z czym to nie jest tak, że my chcemy się do was podłączyć, że my chcemy być kolejną frakcją, która się przyssie, obsiądzie kawałek naszego państwa jak ta Hydra i będzie wysysać pieniądze publiczne – podkreślił Mentzen.
Między Sławomirem Mentzenem a Krzysztofem Bosakiem nie ma ostatnio chemii
Jednocześnie na swoich spotkaniach w terenie Czarnek apeluje o zgodę na prawicy. Przestrzega też Konfederację, by nie była „czwartą drogą dla Donalda Tuska". A ta nie pozostaje bierna. Lider Nowej Nadziei zapowiedział serię kilkudziesięciu spotkań w całej Polsce pod hasłem „Zapytaj Mentzena” jako swego rodzaju kontynuację trasy z kampanii prezydenckiej. Spotkania ruszają już w kwietniu i potrwają do czerwca. I na pewno to nie koniec – bo mimo różnych punktów wspólnych, rywalizacja na prawicy aż do samych wyborów będzie bardzo zacięta. I od jej temperatury być może będzie zależeć, czy prawicowym liderom uda się ewentualnie utworzyć koalicyjny rząd w 2027 r.
Konfederacja ma jednocześnie jednak w ostatnich tygodniach własne problemy wewnętrzne. Echem na prawicy odbija się decyzja jej europosłanki, Ewy Zajączkowskiej-Hernik, która zamieniła frakcję Europy Suwerennych Narodów, do której należą członkowie Nowej Nadziei, na frakcję Patrioci dla Europy, czyli de facto przeszła do narodowców. Zajączkowska-Hernik od dawna skonfliktowana jest z Mentzenem, który odebrał jej funkcję szefowej struktur w okręgu podwarszawskim. „Życzę Ci powodzenia u naszych przyjaciół Narodowców” – napisał w środę Mentzen na portalu X. Słyszymy jednak, że między nim a Krzysztofem Bosakiem nie ma ostatnio chemii. Na prawicy nastały więc bardzo ciekawe czasy.