Reklama

Weto prezydenta uderzy w jego wyborców? Minister: Pracownik polski ma być traktowany jak niemiecki

Reforma PIP jest dla wszystkich. W elektoracie prezydenta Nawrockiego także są ludzie wypychani na samozatrudnienie, są kobiety, które nie decydują się na dziecko, bo nie mają stabilnej pracy - mówi nam ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk

Foto: PAP

„Niespokojna bywa głowa, która nosi koronę” – czytamy u Szekspira.  Ustawa o reformie Państwowej Inspekcji Pracy – dziewięć miesięcy pracy, rollercoaster w rządzie, potężne napięcia – a obecnie znajduje się na biurku prezydenta. Było warto?

Tak. Zdecydowanie tak. Choć nie ma co się oszukiwać, nie zawsze było lekko. Ale zdecydowanie było warto – i mówię to jeszcze zanim ta ustawa wchodzi w życie, zanim uzyskuje podpis prezydenta i faktycznie staje się obowiązującym prawem. Sama debata wokół tego projektu już przyniosła realne zmiany. To po pierwsze, wzrost świadomości problemu. Główny inspektor pracy poinformował, że kilkakrotnie wzrosła liczba skarg dotyczących umów śmieciowych, do PIP napływają zgłoszenia potrzeby ich przekształcenia w umowy o pracę. To znak, że wzrosła świadomość wśród pracowników – że w tym, czego doświadczają, coś jest nie tak, że mają prawo do stabilnej pracy i że jest instytucja, która pomaga to prawo egzekwować, a państwo stoi na straży ich praw.

Pozostało jeszcze 95% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama