Według władz regionalnych protest zgromadził od 45 do 50 tysięcy osób, organizatorzy mówili nawet o 100 tysiącach uczestników. Na manifestacji pojawiły się transparenty z hasłami „Sánchez zdrajca” i „rząd do dymisji”. Lider PP, Alberto Núñez Feijóo, wezwał do „rewolucji przyzwoitości i wolności” oraz apelował o rozpisanie nowych wyborów.
W ostatnich miesiącach rządząca Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza (PSOE) i bliscy współpracownicy premiera byli wielokrotnie oskarżani o korupcję. Ostatnio media ujawniły, że była członkini PSOE, Leire Díaz, miała oferować wpływ na postępowania sądowe w zamian za kompromitujące informacje na temat funkcjonariuszy Guardia Civil prowadzących śledztwo wobec żony premiera, Begoñi Gómez, jego brata Davida Sáncheza oraz byłego ministra transportu José Ábalosa.
Czytaj więcej
W stolicy Kolumbii doszło do zamachu. 39-letni senator Miguel Uribe Turbay, możliwy opozycyjny kandydat na prezydenta, został postrzelony w głowę n...
Díaz zaprzecza, jakoby działała na zlecenie partii. Z kolei premier Sánchez określił zarzuty wobec żony jako bezpodstawne. David Sánchez również zaprzecza zarzutom o nadużywanie wpływów.
Rząd mierzy się także z krytyką po aresztowaniu w lutym 2024 roku byłego asystenta ministra Ábalosa w związku z podejrzeniem przyjmowania łapówek za kontrakty na maseczki w czasie pandemii Covid-19.
Przedstawiciele rządu Sáncheza bagatelizują protest, przekonując, że był on próbą odwrócenia uwagi od problemów opozycji. Hiszpańskie media podkreślają bowiem, że sama Partia Ludowa również nie jest wolna od kontrowersji – np. władze w Walencji krytykowano za reakcję na powódź z 2023 roku. Z kolei Isabel Díaz Ayuso, prezydent Wspólnoty Madrytu, mierzy się z zarzutami w sprawie działań jej rządu wobec domów opieki podczas pandemii oraz z działalności biznesowej swojego partnera, oskarżonego o oszustwa podatkowe i fałszowanie dokumentów.