Na pozór wszystko było jasne. Zwołana na trzy dni przed rocznicą wyborów 15 października konwencja/Rada Krajowa Platformy Obywatelskiej miała być podsumowaniem czasu od objęcia władzy przez koalicję rządząca, powrotem do klimatu i atmosfery tamtego zwycięstwa i nakreśleniem celów. W przemówieniu Donald Tusk – co sam zapowiedział kilka dni temu w Pradze – miał też przedstawić strategię migracyjną Polski. I wszystkie te sprawy wybrzmiały w trakcie konwencji. Ale uwagę przykuwało najbardziej coś innego: kto z potencjalnych kandydatów KO na prezydenta wypadnie lepiej: Rafał Trzaskowski czy Radosław Sikorski. W KO teoretycznie jest jasne: to Trzaskowski ma być kandydatem ogłoszonym już na początku grudnia (pisaliśmy o tym w „Rzeczpospolitej”). Polityczna rzeczywistość jest jednak taka, że Sikorski swoich ambicji nie ukrywa i z nich nie rezygnuje.