Jest to przykład pomówienia, które bardzo łatwo odeprzeć, sięgając bądź to do publicznej, bądź to niejawnej wersji przeglądu. Odnośnie do potencjalnych zakupów w pracach i raporcie przeglądu posługiwaliśmy się jedynie nazwami oficjalnych programów MON, ale nie decydowaliśmy o konkretnych dostawcach – to zadanie dla kogoś innego, np. dzisiejszej Agencji Uzbrojenia. W tej konkretnej kwestii, o której pan wspomina, nasz raport, na podstawie prowadzonych na bardzo szeroką skalę gier wojennych i analiz, zarekomendował znaczne zwiększenie programu artyleryjskiego, w tym programu artylerii rakietowej Homar. Doświadczenia wojny w Ukrainie potwierdziły trafność tych analiz. Stawianie więc zarzutu w związku z tą rekomendacją SPO byłoby absurdem.
1 lipca został pan społecznym doradcą prezydenta Andrzeja Dudy. Czym pan się teraz zajmuje?
Ta nominacja była związana z tym, że prezydent szukał kompromisowego rozwiązania, chcąc korzystać z mojego wsparcia w trakcie szczytu NATO w Waszyngtonie. Ten gest prezydenta nie został doceniony. Odnośnie do mojej roli – spodziewam się rozmowy w najbliższym czasie z panem prezydentem, by doprecyzować jego dalsze oczekiwania wobec mojej pracy.
Ale przecież Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wszczęła kontrolne postępowanie sprawdzające, czyli nie ma pan dostępu do informacji niejawnych. Na jakim etapie jest to postępowanie?
Nie mam pojęcia. Oprócz publicznej informacji podanej przez ABW i komentarzy ministra koordynatora nikt się w tej sprawie w ostatnich miesiącach do mnie z żadnymi pytaniami nie zwracał. A przecież było ku temu wiele możliwości, jak np. podczas wizyty szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Jarosława Stróżyka w Brukseli czy wykorzystując oficerów łącznikowych tam działających. Było wiele sposobów, by tę sprawę wyjaśnić, jak to ujął minister koordynator Tomasz Siemoniak, „cicho i merytorycznie”, ale najwyraźniej stronie rządowej na tym nie zależało. Chodziło o, mówiąc najdelikatniej, rozgrywkę polityczną. Zgłosiłem także swoją gotowość do udziału w posiedzeniu Komisji do spraw Służb Specjalnych, ale wniosek posła Waldemara Andzela w tej sprawie nie został, na razie, przyjęty.
Będę wykorzystywał wszelkie prawne środki ochrony mojego dobrego imienia.