Xi przeprasza się z Ameryką. Strategia na przeczekanie?

Chiny potrzebują Stanów, aby przełamać gospodarczy kryzys. Pekin odkłada więc plany inwazji na Tajwan.

Publikacja: 03.04.2024 20:46

Xi Jinping i Joe Biden podczas ostatniego spotkania z okazji szczytu Wspólnoty Gospodarczej Azji i P

Xi Jinping i Joe Biden podczas ostatniego spotkania z okazji szczytu Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku (APEC) w Kalifornii, 15 listopada 2023 r.

Foto: Brendan SMIALOWSKI/AFP

„Otwarta”: tak obie strony określiły 105-minutową rozmowę telefoniczną, jaką w nocy z wtorku na środę czasu warszawskiego przeprowadzili Joe Biden i Xi Jinping. To był pierwszy bezpośredni kontakt telefoniczny obu przywódców od czasu ich spotkania w listopadzie w San Francisco.

– Nasze stosunki ustabilizowały się, choć istnieje ryzyko ich pogorszenia – dodał urząd chińskiego przywódcy.

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Putin uratował NATO. Donald Trump nie będzie mógł go teraz porzucić

Od rosyjskiej inwazji na Ukrainę, a tym bardziej od rozpoczęcia przez Izrael operacji pacyfikacji Strefy Gazy w październiku zeszłego roku Biały Dom obawiał się, że Pekin skorzysta z zaangażowania Ameryki w dwóch konfliktach światowych, aby zrealizować dawno zapowiadany plan przejęcia bezpośredniej kontroli nad Tajwanem. To mogłoby służyć umocnieniu władzy Xi Jinpinga poprzez zjednoczenie narodu wokół „odbudowującego wielkość kraju” przywódcy. Stało się jednak inaczej.

– Chiny przechodzą przez coraz głębszy kryzys gospodarczy. Rynek nieruchomości się załamuje, wzrost gospodarczy siada, eksport słabnie. Chińska Partia Komunistyczna uznała, że priorytetem jest przełamanie tych trudności, bo choć kraj jest dyktaturą, to jednak jego przywódcy muszą zapewnić społeczeństwu coraz lepsze warunki życia, aby utrzymać stabilność polityczną – mówi „Rzeczpospolitej” Bill Hayton, ekspert londyńskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (Chatham House), który właśnie wrócił z Chin. – Chińscy komuniści są przekonani, że docelowo ich kraj wyprzedzi pod względem wielkości gospodarki Amerykę, jednak na krótką i średnią metę potrzebuje do tego inwestycji amerykańskich koncernów – dodaje.

Konfrontacja z Filipinami

Większość zachodnich ekspertów widzi sprawy inaczej. Ich zdaniem Chiny nie utrzymają dynamicznego wzrostu bez budowy instytucji państwa prawa – jak niezależnego sądownictwa czy prywatnego systemu bankowego.

– Partia komunistyczna jest przekonana, że może wszystko kontrolować sama, że wszystko sama wie lepiej – dowodzi jednak Hayton.

Czytaj więcej

Jak USA przygotowują się na inwazję Chin na Tajwan. Amerykanie znają swój słaby punkt

W rozmowie z Xi Biden podkreślił konieczność utrzymania stabilności na Tajwanie, szczególnie w czasie ceremonii przejęcia urzędu przez nowego prezydenta kraju Lai Ching-te, który jest postrzegany przez Chińczyków jako zwolennik niepodległości wyspy. W zamian chiński przywódca wyraził życzenie, aby Amerykanie poprzez konkretne gesty pokazali, że nie popierają wybicia się Tajwanu na niepodległość.

Xi wyraził także zaniepokojenie planem wymuszenia przez Amerykanów sprzedaży przez chińskiego potentata ByteDance komunikatora TikTok. Stosowna ustawa już przeszła przez Izbę Reprezentantów, teraz decyzję ma podjąć Senat. Zdaniem Xi administracja Bidena stara się ograniczyć chiński rozwój poprzez zakaz eksportu produktów zawierających wysokie technologie. Biały Dom nie zamierza jednak zrezygnować z tej polityki. Chińczycy zobowiązali się natomiast do wstrzymania eksportu surowców służących do produkcji syntetycznego narkotyku Fentanyl, z powodu którego co roku umiera przeszło 100 tys. Amerykanów.

Szczególnie niebezpieczna jest teraz możliwość konfrontacji Chin nie z Tajwanem, ale z innym sojusznikiem USA – Filipinami. Za kilka dni Joe Biden spotka się z prezydentem kraju Ferdinandem Marcosem (oraz premierem Japonii Fumio Kishidą). Chińskie okręty starały się ostatnio zatrzymać filipińskie jednostki m.in. przy użyciu armatek wodnych. Mimo wszystko w najbliższym czasie do Chin polecą kolejno amerykańscy sekretarze skarbu, stanu i obrony.

Pekin stawia na Trumpa

Nowym przedmiotem spornym w amerykańsko-chińskich relacjach są próby ingerencji Pekinu w wybory prezydenckie w USA. Jak Rosja w 2016 r. (i 2020), tak teraz podmioty powiązane z Chinami rozsiewają w Ameryce fałszywe informacje mające dyskredytować Bidena i ułatwić powrót do Białego Domu Trumpa. Co prawda miliarder w czasie pierwszej kadencji wprowadził karne cła na import chińskich towarów do USA (Biden je utrzymał), jednak zdaniem ekspertów Pekin ma nadzieje, że w razie powrotu do władzy doprowadzi do chaosu wewnątrz USA. Chińczykom nie podobają się także zagraniczne ambicje obecnej amerykańskiej administracji, która stara się bronić demokracji na świecie. Zgodnie z tą analizą powrót do protekcjonizmu za prezydentury Donalda Trumpa ułatwiłby Xi umocnienie wpływów Pekinu w Azji Południowo-Wschodniej.

Czytaj więcej

Donald Trump kazał szkalować Chiny w Internecie. „To może mieć odwrotny skutek”

Odprężenie w relacjach z USA może też być pochodną strategii „na przeczekanie” chińskich władz w relacjach z Rosją. Pekin miałby się przyglądać, jak wojna w Ukrainie osłabia Moskwę i prowadzi ją do coraz dalszej zależności wobec Chin. Jednym z sygnałów jest to, że już trzy czwarte rosyjsko-chińskiej wymiany jest regulowane z juanach. Innym – różnice w wielkości gospodarki: 17 bln do 1,8 bln dol. Naśladując putinowską strategię „odzyskiwania ziem utraconych”, Xi mógłby wręcz próbować odbić Władywostok, który jako Haishenwai należał do 1860 r. do Chin.

– Jeśli Xi ma taki zamysł, to w długim terminie. Priorytetem jest teraz dla niego utrzymanie reżimu Putina. Nie chce, aby zastąpił go w Moskwie prozachodni, demokratyczny rząd – wskazuje jednak Hayton.

Polityka
Premier Grecji: Zawsze przypominam moim dzieciom, że są w jednej czwartej Polakami
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Polityka
Niemcy szukają rozwiązania. Pozakodeksowy sposób na legalizację aborcji
Polityka
Opór republikanów przed wsparciem dla Kijowa. Ukraina musi czekać
Polityka
USA: Dojdzie do zamachu jak pod Moskwą? Dyrektor FBI: Tylu zagrożeń nie pamiętam
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Polityka
Wybory w Korei Płd.: Koreańczycy pokazali prezydentowi żółtą kartkę