W Erywaniu chcą zawrzeć pokój z Baku i uciec Putinowi (WIDEO)

NATO próbuje pogodzić Armenię z Azerbejdżanem. Kraje muszą wyznaczyć granicę, by nie dopuścić do kolejnej wojny.

Publikacja: 20.03.2024 03:00

Nikol Paszynian, Premier Armenii

Nikol Paszynian, Premier Armenii

Foto: AFP

Premier Armenii Nikol Paszynian udał się we wtorek do prowincji Tawusz w północno-wschodniej części kraju. Spotkał się tam z mieszkańcami kilku wiosek i próbował ich przekonać do demarkacji i delimitacji leżącej tuż obok granicy z Azerbejdżanem.

Sugerował, że władze w Erywaniu nie mają wyjścia. W przeciwnym razie, jak stwierdził, jeszcze pod koniec tego tygodnia mogłaby „wybuchnąć wojna”. – I wiem, co będzie na końcu tej wojny. Potem spotkamy się gdzieś na placu Republiki (w Erywaniu – red.), powiecie do mnie: Dobrze, jesteśmy zwykłymi mieszkańcami wiosek i nie miesiliśmy informacji, a przecież o wszystkim wiedzieliście – mówił na spotkaniu Paszynian cytowany przez ormiańskie media.

Erywań nie chce wojny z Azerbejdżanem

Przekonywał, że chce nie dopuścić do nowej wojny z Azerbejdżanem. Lista żądań władz w Baku jest długa. Ostatnio wydały oświadczenie, w którym domagały się niezwłocznego „zwrotu” czterech miejscowości leżących przy niewyznaczonej granicy państw, które Azerbejdżan uznaje za okupowane. Poza tym domaga się zwrotu kolejnych czterech swoich eksklaw znajdujących się na terenie Armenii. W Erywaniu z kolei twierdzą, że Azerbejdżan „okupuje” 31 armeńskich wiosek, ale w Baku temu zaprzeczają.

W Erywaniu twierdzą, że Azerbejdżan „okupuje” 31 armeńskich wiosek, ale w Baku temu zaprzeczają

– Proces ten będzie długotrwały i trudny. Bo spornych miejscowości wzdłuż granicy jest sporo. Często jest tak, że droga, którą zbudowali Ormianie, gdzieniegdzie przechodzi przez terytorium, które Azerbejdżan uznaje za swoje. Sprawę komplikuje też to, że strony posługują się różnymi mapami. Ormianie naciskają, by korzystać z mapy sporządzonej pod koniec istnienia Związku Radzieckiego i zawartych w Ałma Acie porozumień z 1991 r. W Baku zaś odwołują się do nieco starszych map – mówi „Rzeczpospolitej” Wojciech Wojtasiewicz, analityk ds. Kaukazu Południowego w PISM. – Kraje te muszą usiąść i kilometr po kilometrze rozpatrywać tę granicę. Pytanie, jak to finalnie zostanie rozwiązane. Czy strony dogadają się co do wzajemnych ustępstw, czy jednak Azerbejdżan zdecyduje się na ewentualną interwencję zbrojną – dodaje.

Widmo nowej wojny na Kaukazie

Nie wyklucza, że widmo nowej wojny w regionie sprowadziło na Kaukaz sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga, który we wtorek w Erywaniu namawiał kraje do zawarcia porozumienia pokojowego. Na wspólnej konferencji prasowej z Paszynianem przekonywał, że obecnie Armenia i Azerbejdżan „mają możliwość dojść do długotrwałego pokoju”. Przed tym odwiedzał Baku oraz Tbilisi i deklarował poparcie NATO dla „stabilności w regionie”. Wizycie tej uważnie przyglądała się Moskwa, a rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stwierdził nawet, że NATO próbuje „ustalić swoją obecność na Kaukazie”.

Czytaj więcej

Premier Armenii: Wojna może wybuchnąć pod koniec tygodnia

Relacje Armenii z Rosją sypią się od kilku miesięcy. Najpierw Paszynian stwierdził, że kraj „zamroził swoje członkostwo” w sterowanej przez Moskwę Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym. Następnie władze w Erywaniu poprosiły rosyjskich pograniczników (należą do FSB), by opuścili lotnisko w armeńskiej stolicy. Pod znakiem zapytania, jak wynika z zapowiedzi rządu w Erywaniu, pozostaje przyszłość nadających w kraju rosyjskich stacji telewizyjnych. A we wtorek lokalne systemy płatnicze ogłosiły, że od 30 marca przestają obsługiwać rosyjskie karty bankowe Mir.

Premier Armenii Nikol Paszynian udał się we wtorek do prowincji Tawusz w północno-wschodniej części kraju. Spotkał się tam z mieszkańcami kilku wiosek i próbował ich przekonać do demarkacji i delimitacji leżącej tuż obok granicy z Azerbejdżanem.

Sugerował, że władze w Erywaniu nie mają wyjścia. W przeciwnym razie, jak stwierdził, jeszcze pod koniec tego tygodnia mogłaby „wybuchnąć wojna”. – I wiem, co będzie na końcu tej wojny. Potem spotkamy się gdzieś na placu Republiki (w Erywaniu – red.), powiecie do mnie: Dobrze, jesteśmy zwykłymi mieszkańcami wiosek i nie miesiliśmy informacji, a przecież o wszystkim wiedzieliście – mówił na spotkaniu Paszynian cytowany przez ormiańskie media.

Pozostało 80% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
W USA trwają antyizraelskie protesty na uczelniach. Spiker Johnson wybuczany
Polityka
Kryzys polityczny w Hiszpanii. Premier odejdzie przez kłopoty żony?
Polityka
Mija pół wieku od rewolucji goździków. Wojskowi stali się demokratami
Polityka
Łukaszenko oskarża Zachód o próbę wciągnięcia Białorusi w wojnę
Polityka
Związki z Pekinem, Moskwą, nazistowskie hasła. Mnożą się problemy AfD