Zwyczajne rosyjskie wybory. Czy akcja „W południe przeciw Putinowi” coś zmieni?

Władimir Putin przygotowuje się do swojej piątej prezydenckiej kadencji. Opozycja demokratyczna liczy, że podczas niedzielnego głosowania dojdzie do masowych protestów.

Publikacja: 15.03.2024 03:00

Władimir Putin wypełnia sobą całą przestrzeń publiczną w Rosji. Reszta kandydatów woli się nie wychy

Władimir Putin wypełnia sobą całą przestrzeń publiczną w Rosji. Reszta kandydatów woli się nie wychylać. Na zdjęciu: jedno z moskiewskich osiedli na kilka dni przed głosowaniem

Foto: Natalia KOLESNIKOVA/AFP

– Jeżeli z powodu tej akcji nas biją i zastraszają, to tym bardziej powinniśmy pokazać, że my się tego nie boimy – przemawiał w czwartek do Rosjan Leonid Wołkow. Opierał się na lasce, miał złamaną ręką i zabandażowaną nogę. We wtorek został napadnięty i brutalnie pobity w Wilnie, sprawców jak na razie nie złapano. Jest jednym z najbliższych współpracowników Aleksieja Nawalnego, który niedawno stracił życie w łagrze Putina.

Wołkow, podobnie jak wielu innych rosyjskich opozycjonistów, namawia rodaków, by dołączyli 17 marca (ostatni i główny dzień wyborów prezydenckich w Rosji) do akcji „W południe przeciw Putinowi”. To pomysł Nawalnego, który niedługo przed śmiercią zdążył przekazać wiadomość zza krat. Chciał, by Rosjanie udali się w południe do lokali wyborczych i w ten sposób zademonstrowali sprzeciw wobec polityki Kremla i wojny.

Rosyjska opozycja chce sparaliżować wybory. Co proponuje?

Opozycjoniści utworzyli już nawet odpowiedni portal internetowy, w sieciach społecznościowych precyzują instrukcje. Proponują głosować na kogokolwiek (oby nie na Putina), niszczyć karty do głosowania albo bojkotować wybory. „Pozostańcie tam tyle, ile będziecie chcieli. Poznajcie innych wyborców, rozmawiajcie ze sobą, wymieniajcie się kontaktami. Omawiajcie dalsze opcje oporu” – czytamy w komunikacie opozycji.

Rosjanie znajdą tam też instrukcje, jak rozmawiać z policją i co robić w przypadku aresztowania. Koledzy Nawalnego zakładają, że akcja ma potencjał, gdyż, jak szacują, na jego pogrzeb w Moskwie przyszło ponad 40 tys. ludzi.

Czytaj więcej

Putin i jego statyści. Prezydent Rosji nie ma prawdziwych kontrkandydatów

– Liczę na to, że ludzie się nie wystraszą i wyjdą w południe do lokali wyborczych i chociaż część z nich będzie w barwach antywojennej biało-niebiesko-białej flagi. Najważniejsze jest to, by ludzie zobaczyli, że wielu jest przeciwników Putina i przeciwników wojny – namawiał do udziału w akcji rodaków Michaił Chodorkowski, od lat przebywający poza granicami Rosji były więzień polityczny i niegdyś najbogatszy Rosjanin. Oprócz niego akcję poparło wiele znanych twarzy. Wśród nich skazany na 25 lat łagrów Władimir Kara-Murza i znany aktor Artur Smoljaninow, który zagrał m.in. główną rolę w znanym rosyjskim filmie „9 kompania”.

Przeciwnicy Putina nie tłumaczą Rosjanom, co mają robić, po tym jak udadzą się w południe do lokali wyborczych. Nie zdradzają też, czy mają jakikolwiek plan działań. Wygląda na to, że wzorują się na wydarzeniach, które miały miejsce na Białorusi podczas wyborów prezydenckich w 2020 roku. Tam również w dniu wyborów tłumy ruszyły do lokali wyborczych. Pod presją protestujących część komisji w Mińsku i innych miastach opublikowała prawdziwe dane. Wynikało z nich, że wybory wygrała Swiatłana Cichanouska, która kilka dni później została wypchnięta z kraju na Litwę. Protesty brutalnie stłumiono.

Wybory prezydenckie w Rosji. Kreml już zna wyniki

Przeciwnicy Putina nie mają jednak swojego kandydata w tych wyborach. Takim kandydatem mógł być Borys Nadieżdin, który namawiał do zakończenia wojny i gromadził tłumy na ulicach rosyjskich miast podczas zbierania podpisów. Już wtedy sondaże dawały mu 10 proc. poparcia. Ale Centralna Komisja Wyborcza znalazła „nieprawidłowości” i wyeliminowała go z wyścigu wyborczego.

Od tamtej pory Nadieżdin utknął w sądowych przepychankach. CKW, jak można było przewidzieć, wygrywa wszystkie wytoczone przez Nadzieżdina sprawy. Nie pomogło nawet to, że sprowadził ludzi, których podpisy uznano za „nieważne”.

Czytaj więcej

Pieskow: Nasze wybory prezydenckie to nie demokracja, to kosztowna biurokracja

Na liście do głosowania znaleźli się więc całkowicie lojalni wobec Putina „kontrkandydaci”. 75-letni Nikołaj Charitonow reprezentuje Komunistyczną Partię Rosji (KPRF), proponuje m.in. przywrócić Wołgogradowi nazwę Stalingrad i powrócić do socjalizmu na wzór chiński. Szef Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji Leonid Słucki (stanowisko objął po zmarłym ekscentrycznym nacjonaliście Władimirze Żyrinowskim) proponuje „zaostrzyć atak” na Ukrainę, by „doprowadzić do zwycięstwa rosyjskiej broni”. Władisław Dawankow (partia Nowi Ludzie) ze wszystkich kandydatów jako jedyny proponuje negocjacje z Ukrainą, ale zaznacza, że chodzi o rozmowy „na rosyjskich warunkach”.

Na Kremlu już wiedzą, ile „konkurenci” Putina otrzymają głosów w nadchodzących wyborach. Niezależny rosyjski portal Meduza, powołując się na rozmówców związanych z administracją Putina, twierdzi, że rosyjski prezydent w warunkach wojny chce zdobyć rekordowe ponad 80 proc. głosów (podczas poprzednich wyborów CKW dała Putinowi 76,6 proc.). Z kolei drugie miejsce z około 6 proc. głosów ma zająć Dawankow, do głosowania na niego namawia część opozycji. To miałoby pokazać, jak „mało” jest przeciwników Kremla. Z kolei o trzecie i czwarte miejsce biją się między sobą Słucki i Charitonow, gdyż od tego będzie zależało, która z „kieszonkowych” partii ma większe zaufanie Kremla.

Atmosferę przed wyborami Putina zepsuli rosyjscy ochotnicy walczący po stronie Ukrainy w Legionie „Wolność Rosji”, Rosyjskim Korpusie Ochotniczym i Batalionie Syberyjskim. We wtorek wdarli się do obwodów kurskiego i biełgorodzkiego. Z komunikatu rosyjskiego Ministerstwa Obrony wynikało, że walki wokół niewielkich przygranicznych miejscowości na terenie Rosji w czwartek jeszcze trwały.

– Jeżeli z powodu tej akcji nas biją i zastraszają, to tym bardziej powinniśmy pokazać, że my się tego nie boimy – przemawiał w czwartek do Rosjan Leonid Wołkow. Opierał się na lasce, miał złamaną ręką i zabandażowaną nogę. We wtorek został napadnięty i brutalnie pobity w Wilnie, sprawców jak na razie nie złapano. Jest jednym z najbliższych współpracowników Aleksieja Nawalnego, który niedawno stracił życie w łagrze Putina.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Rosjanie chcieli zaatakować bazy USA w Niemczech
Polityka
Unia nie potrafiła nas ochronić. Ale liczymy na to, że to się zmieni
Polityka
Prezydent Botswany grozi. Słonie trafią do Hyde Parku?
Polityka
Orbán: Celem czerwcowych wyborów jest zmiana przywództwa Unii Europejskiej
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Polityka
Spiker Izby Reprezentantów wyznaczył termin głosowania nad pomocą dla Ukrainy