Odwołanie ambasadorów. Krzysztof Bosak krytykuje Radosława Sikorskiego. "Nieprofesjonalne, przestrzelił"

- Dziwny jest pomysł wymiany jednocześnie pięćdziesięciu ambasadorów, a jeszcze dziwniejsze jest mówienie o tym, kiedy się nie ma tego uzgodnionego - ocenił wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak. W rozmowie z Polskim Radiem 24 lider Konfederacji podkreślił, że "dyplomacja wymaga ciszy".

Publikacja: 14.03.2024 18:41

Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak (Konfederacja) odniósł się do sprawy odwołania ambasadorów

Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak (Konfederacja) odniósł się do sprawy odwołania ambasadorów

Foto: PAP/Artur Reszko

Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało w środę, że szef tego resortu Radosław Sikorski (PO) podjął decyzję o zakończeniu misji przez ponad pięćdziesięciu ambasadorów oraz o wycofaniu kilkunastu kandydatur zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo MSZ.

"Proponowane zmiany zostały przedstawione w ramach Konwentu Służby Zagranicznej, a po ich akceptacji przez premiera zostały uruchomione praktyczne procedury odwoławcze" - brzmiał fragment oświadczenia.

Czytaj więcej

Paweł Jabłoński o planach odwołania ambasadorów. "Nie mogą wykonywać obowiązków"

Pytany o decyzję Radosława Sikorskiego prezydent Andrzej Duda powiedział, że "nie da się żadnego ambasadora polskiego ani powołać, ani odwołać bez podpisu prezydenta".

Spór o odwołanie ambasadorów. Krzysztof Bosak: Radosław Sikorski przestrzelił

W czwartek o sprawę w Polskim Radiu 24 pytany był wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak, prezes Ruchu Narodowego i jeden z liderów Konfederacji.

- Ja uważam, że dziwny jest pomysł wymiany jednocześnie pięćdziesięciu ambasadorów, a jeszcze dziwniejsze jest mówienie o tym, kiedy się nie ma tego uzgodnionego - powiedział. - To jest nieprofesjonalne. Dyplomacja wymaga ciszy, powinna być doskonalona w zaciszu gabinetów - podkreślił.

Wysyła sygnał do partnerów międzynarodowych, że pracuje aparatem dyplomatycznym, którego nie kontroluje.

Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak o szefie MSZ Radosławie Sikorskim

Zdaniem Krzysztofa Bosaka, takie rzeczy jak wymiana kilkudziesięciu ambasadorów powinny być wcześniej przedyskutowane i uzgodnione przez ministra spraw zagranicznych lub premiera z prezydentem. - Jedynym ciałem, które powinno się tym zajmować, powinna być sejmowa komisja spraw zagranicznych, która powinna opiniować nowych ambasadorów czy kandydatów, i nic mi nie wiadomo, żeby taki proces się rozpoczął - zaznaczył wicemarszałek.

Czytaj więcej

Prezydent Duda będzie bronił ambasadorów. Zwłaszcza swoich współpracowników

- Wydaje mi się, że pan minister przestrzelił ze swoimi zapowiedziami i teraz zderza się z rzeczywistością konstytucyjną. Mam nadzieję, że nie będziemy mieli kolejnego przykładu pozakonstytucyjnego działania, czyli próby usunięcia ambasadorów z ich funkcji de facto bez możliwości powołania ich następców - mówił.

"To nie jest potrzebne Polsce"

Na uwagę, że mówi jak idealista, a w polityce nie zawsze przestrzega się przepisów, Krzysztof Bosak odparł: - Powiem z przekąsem - na szczęście rządzą ci, którzy skandowali "konstytucja". Chyba wiedzą, co skandowali?

Kraje, w których Polska ma swoje ambasady

Kraje, w których Polska ma swoje ambasady

PAP

Lider Konfederacji zaznaczył jednocześnie, że w omawianej kwestii odwołania ambasadorów z punktu widzenia przepisów w Polsce "sprawa jest dość jasna".

To jest żenada, niedofinansowanie polskiej dyplomacji.

Lider Konfederacji Krzysztof Bosak

- Dziwi mnie pomysł, rzucanie tego do mediów, że będzie wymiana jednocześnie pięćdziesięciu ambasadorów. Nawet jeżeli minister spraw zagranicznych chciałby wymienić wszystkich, to niepotrzebnie moim zdaniem to mówi, bo wysyła sygnał do partnerów międzynarodowych, że pracuje aparatem dyplomatycznym, którego nie kontroluje. To nie jest potrzebne Polsce - ocenił.

Czytaj więcej

Spór o dymisje ambasadorów. Tomczyk odpowiada Mastalerkowi. "Nie jest wiceprezydentem"

Lider Konfederacji wskazuje na poważny problem polskiej dyplomacji

Krzysztof Bosak podkreślił, że polska dyplomacja mierzy się z innym wyzwaniem. - Realny problem, który mamy, jest taki, że polska dyplomacja jest tak głęboko niedofinansowana, jak wiele dziedzin, agend publicznych w państwie polskim, że na niektóre placówki nikt nie chce wyjeżdżać, dlatego że np. dyplomatom nie płaci się za szkoły dla ich dzieci, nie płaci im się odpowiednich pieniędzy na to, żeby się utrzymali w tych państwach, do których wyjadą, dlatego że nie otrzymują funduszy, żeby móc kogoś na lunch służbowy zaprosić itd. - powiedział.

- To jest żenada, niedofinansowanie polskiej dyplomacji. Spór o to, kto będzie pełnił te placówki w momencie, kiedy polscy dyplomaci nie mają prestiżu, bo wszyscy wiedzą, że na nic nie ma pieniędzy i prowadzimy gorszą dyplomację niż państwa kilka razy mniejsze niż Polska. To jest żenujące - ocenił na antenie Polskiego Radia Bosak.

Polityka
Niemcy szukają rozwiązania. Pozakodeksowy sposób na legalizację aborcji
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Polityka
Opór republikanów przed wsparciem dla Kijowa. Ukraina musi czekać
Polityka
USA: Dojdzie do zamachu jak pod Moskwą? Dyrektor FBI: Tylu zagrożeń nie pamiętam
Polityka
Wybory w Korei Płd.: Koreańczycy pokazali prezydentowi żółtą kartkę
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Polityka
Zastępczyni sekretarza stanu USA o Korei Północnej. Kima już się nie da zatrzymać