53-letni Milei znany jest z antyaborcyjnych poglądów, ale dotychczas publicznie nie wypowiadał się ws. aborcji od momentu objęcia urzędu prezydenta.
Prezydent Argentyny Javier Milei: Popierający legalizację aborcji to mordercy
Tym razem Milei poruszył ten temat w czasie spotkania z uczniami katolickiej szkoły średniej.
- Ostrzegam was, że dla mnie aborcja to morderstwo... mogę to udowodnić z matematycznej, filozoficznej i liberalnej perspektywy — mówił Milei, który doszedł do władzy głosząc libertariańskie poglądy.
Czytaj więcej
Połączone izby francuskiego parlamentu przyjęły przytłaczającą większością art. 34. ustawy zasadniczej, który uznaje, że kobiety i mężczyźni transs...
Prezydent Argentyny stwierdził też, że ci, którzy poparli legalizację aborcji w Argentynie są „mordercami”.
AFP przypomina, że Milei, po dojściu do władzy zlikwidował działające wcześniej ministerstwo ds. kobiet, zakończył też działanie agencji zajmującej się walką z dyskryminacją, która — zdaniem rzecznika Milei - „niczemu nie służyła”.
Administracja Milei tłumaczyła te ruchy szukaniem oszczędności w związku z poważnym kryzysem gospodarczym, z jakim boryka się Argentyna. Inflacja w tym kraju sięga 250 proc. rok do roku.
Dla mnie aborcja to morderstwo... mogę to udowodnić z matematycznej, filozoficznej i liberalnej perspektywy
W argentyńskim parlamencie pojawił się projekt przepisów delegalizujących aborcję
W styczniu, w czasie przemówienia na forum w Davos, Milei krytykował socjalizm, „radykalny feminizm”, „krwawą agendę aborcyjną” i „sprawiedliwość społeczną”.
W lutym parlamentarzystka z ugrupowania Mileia, La Libertad Avanza, przedstawiła w argentyńskim parlamencie projekt ustawy, której celem jest ponowna delegalizacja aborcji w Argentynie i uczynienie z niej przestępstwa. Ugrupowanie Mileia nie ma jednak większości w parlamencie.
Manuel Adorni, rzecznik prezydenta Argentyny w kontekście inicjatywy, która pojawiła się w argentyńskim Kongresie zastrzegł, że nie jest ona elementem agendy prezydenta i że nie jest wspierana przez administrację, ponieważ „są pilniejsze sprawy”, którymi trzeba się zająć.