Na wtorek na godz. 13.00 prezydent Andrzej Duda zwołał w Pałacu Prezydenckim posiedzenie Rady Gabinetowej. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL) usłyszał w Polsat News pytanie, co powie prezydentowi, jeśli zostanie zapytany o kontynuację projektów zbrojeniowych dla polskiego wojska.
- Co do zasady, jesteśmy za kontynuacją, bo uważamy, że nie można popełniać błędów naszych poprzedników, którzy zerwali umowy choćby na śmigłowce wielozadaniowe - odparł. - Gdyby nie zerwana umowa w 2016 r., w 2021 r. 40 śmigłowców wielozadaniowych byłoby dostarczonych spośród prawie 50, które były zamówione. To było osłabianie zdolności operacyjnych polskiej armii - dodał.
Czytaj więcej
Jeśli w tym pierwszym okresie kohabitacji zawodził przepływ informacji, nie było odpowiednich konsultacji, to Rada Gabinetowa wypełnia to zadanie -...
Rada Gabinetowa. Kosiniak-Kamysz: Chcemy rozmawiać o zdolnościach operacyjnych
Minister obrony narodowej zaznaczył, że miał już okazję rozmawiać na ten temat z prezydentem, ponieważ odbyło się już spotkanie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. - Jest kilka rzeczy, o których na pewno chcemy porozmawiać - zdolności operacyjne tu i teraz, dzisiaj, indywidualne wyposażenie żołnierzy, na które my będziemy stawiać, bo duże kontrakty - bardzo ważna sprawa, ale indywidualne wyposażenie żołnierzy - jeszcze ważniejsza - mówił.
Na pytanie, czy może obiecać, iż za rządów KO-PSL-TD-Lewicy wydatki na zbrojenia nie spadną w porównaniu z czasami rządów PiS, Władysław Kosiniak-Kamysz odpowiedział, że "jest więcej niż za rządów PiS" i że przyjęty budżet jest "rekordowy".
Wydatki Polski na wojsko
Ile procent PKB Polska ma przeznaczać na wojsko? – Mamy ustawę o obronie ojczyzny, która mówi o minimach, ale dzisiaj to jest dużo więcej. Mamy ponad 3 proc. (PKB - red.) z budżetu, ponad 4 proc. łącznie w sektorze finansów publicznych, bo tu Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych też jest do tego wliczany. Jesteśmy w czołówce państw światowych, już nie tylko europejskich - odparł szef MON.
Czytaj więcej
Nie spodziewajmy się rewolucji, ale udoskonaleń, które być może będą miały wpływ na poprawę bezpieczeństwa państwa. Tak przynajmniej zapowiada rząd.
Dopytywany, czy poziom 4 proc. PKB zostanie utrzymany, wicepremier odpowiedział, że sądzi, iż to nieodzowne. - To jest konieczność, żeby przeprowadzić te kontrakty, ale również, żebyśmy mieli nie tylko poczucie bezpieczeństwa, ale bezpieczeństwo zapewniali. Nie da się tego zrobić bez pieniędzy - dodał.
- Ja mam takie głębokie poczucie, że jest nie tylko kontynuacja w tym wymiarze, ale poczucie społeczne, że jest ogromne przyzwolenie na wydatki na zbrojenia. Czy jest ono w każdym z państw? Im dalej od granicy wschodniej flanki NATO, na zachód Europy, tym jest niestety mniejsze i to trzeba zmienić. Nie wolno oswoić się z wojną, stąd ta nasza ofensywa premiera, ministra Sikorskiego, moja, też w tym tygodniu będę w Brukseli, wczoraj rozmawiałem z ministrem obrony Francji. Jest tak wiele rzeczy do zrobienia w Europie. Obudzić przemysł zbrojeniowy, to jest nasze główne zadanie - kontynuował w Polsat News prezes PSL.
Co z kontraktami na czołgi K2 i armatohaubice K9?
Czy kontrakty na koreańskie czołgi K2 i armatohaubice K9 będą kontynuowane? - Ja chciałbym, żeby zasady finansowania - i o tym mówiłem bardzo wprost, i już są reakcje ze strony koreańskiej - były dla nas do przyjęcia. Oczywiście te kontrakty, które są zawarte, w których sprzęt już jest dostarczany do Polski - tak, będą kontynuowane - powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.
Czytaj więcej
Żołnierz ma mieć wreszcie porządne wyposażenie indywidualne, dlatego Sztab Generalny Wojska Polskiego zarządził przeprowadzenie operacji „Szpej”.
Minister obrony narodowej zwrócił się do polityków PiS. - My nie popełnimy waszych błędów, mówiąc wprost do tych, którzy rządzili, do PiS-u. Popełniliście te błędy, zrywaliście kontrakty. My takich błędów, jeżeli nie będzie nadzwyczajnych okoliczności dotyczących sposobu finansowania, to oczywiście nie ma i nigdy nie było naszej woli - oświadczył.
Pytany, ilu żołnierzy ma liczyć Wojsko Polskie, Kosiniak-Kamysz odparł, że "będzie wzrost w tym roku", a liczba żołnierzy pod koniec 2024 roku ma osiągnąć poziom ok. 220 tys. Według szefa MON, ta liczba "każdego roku będzie zwiększana". - Uważam, że mamy ogromną przestrzeń do zwiększania w postaci aktywnej rezerwy. To są osoby przeszkolone, które złożyły przysięgę i są w rezerwie, która jest używana na wypadek bezpośredniego zagrożenia - dodał wicepremier.