Kidawa-Błońska była pytana czy większa liczba kobiet rządzie jest zjawiskiem pozytywnym.
- Ogólnie kobiety poprawiają jakość rządu, bo lepiej pracują zespołowo - odparła.
Małgorzata Kidawa-Błońska o rządzie Mateusza Morawieckiego: Rząd na niby
Czy w takim razie marszałek Senatu pochwali Mateusza Morawieckiego za to, że w jego nowym rządzie ponad połowa członków to kobiety?
- Gdyby to był prawdziwy rząd, gdyby to było naprawdę, pogratulowałabym premierowi takiej determinacji, że tyle kobiet jest w tym rządzie. Ale ten rząd jest na niby i te kobiety są w nim na niby. Patrzyłam z przykrością jak do takiego spektaklu zaangażowano kobiety, które nie będą miały szansy się wykazać - odparła.
Czytaj więcej
Wyobraźcie sobie państwo prezydenta, który przedstawia perspektywę pracy tego rządu, a za 10 dni tego rządu nie będzie i wszyscy o tym wiedzą - mów...
- Nie oceniam ich, może to byłyby dobre osoby, ale tego rządu nie będzie - dodała.
A ile kobiet wejdzie do rządu Donalda Tuska?
- Na pewno będzie więcej niż w poważnym rządzie, który miał Mateusz Morawiecki - odparła. W drugim rządzie Mateusza Morawieckiego były dwie kobiety - minister pracy Marlena Maląg i (przez ostatnie trzy miesiące) minister zdrowia Katarzyna Sójka.
Na uwagę, że z doniesień medialnych wynika, że w rządzie Donalda Tuska będą cztery kobiety, mimo iż Tusk mówił w kampanii wyborczej o parytetach, Kidawa-Błońska odparła, że rząd jest koalicyjny i każdy koalicjant mógł skierować do rządu tych kandydatów i kandydatki, których sam wybrał.
Czytaj więcej
Powołany 27 listopada przez prezydenta Andrzeja Dudę rząd Mateusza Morawieckiego prawdopodobnie przejdzie do historii III RP jako trzeci rząd, któr...
- Jeżeli popatrzymy na liczbę kobiet nawet we władzach Senatu czy Sejmu widać, że Donald Tusk słowa dotrzymuje - zaznaczyła.
Małgorzata Kidawa-Błońska: Działanie prezydenta afrontem wobec Polski
A dlaczego marszałek Senatu nie przyszła na uroczystość zaprzysiężenia nowego rządu, za co skrytykował ją i marszałka Sejmu, Szymona Hołownię m.in. poseł PiS Marcin Przydacz?
To była świadoma nieobecność
- Ja sprawy naszego państwa traktuję poważnie. Chciałabym, z szacunku do urzędu prezydenta, aby prezydent traktował obywateli poważnie. To jest przedłużanie agonii rządu PiS-u i możliwość dania czasu, żeby dalej działy się rzeczy niegodne: skok na kasę, na stanowiska, betonowanie systemu. Ja na coś takiego się nie zgadzam - wyjaśniła.
- To była świadoma nieobecność - dodała.
- Dlaczego Przydacz nie pytał gdzie był Jarosław Kaczyński, który jest twórcą tego rządu. Może on także się wstydził tam być - zauważyła też.
Na pytanie czy prezydent Andrzej Duda nie uzna jej zachowania za afront wobec siebie, Kidawa-Blońska odparła, że ona "potraktowała jako afront wobec siebie i Polski" to, że prezydent powołał rząd Morawieckiego, który nie ma poparcia większości w Sejmie.