Kto stanie na czele NATO? W grze premier Estonii i premier Holandii, zdecydują USA

Dwoje polityków z państw bałtyckich chce być sekretarzem generalnym sojuszu. USA zdecydują, czy nastał już czas na kandydata z byłego bloku sowieckiego.

Publikacja: 21.11.2023 03:00

Kaja Kallas, szefowa rządu Estonii

Kaja Kallas, szefowa rządu Estonii

Foto: materiały prasowe

Najpierw Kaja Kallas, premier Estonii, teraz Krišjānis Kariņš, minister spraw zagranicznych Łotwy, zgłosili się jako kandydaci na objęcie schedy po Jensie Stoltenbergu. Do wyścigu wszedł też Mark Rutte, premier Holandii, który po zaplanowanych na 22 listopada wyborach parlamentarnych zamierza odejść z krajowej polityki.

To bardzo doświadczeni i dobrzy kandydaci, ostatecznie – choć głosowanie jest jednomyślne – zdecydują USA. Obecny sekretarz generalny zapowiedział, że definitywnie odchodzi ze stanowiska w przyszłym roku. Jego następca musi być wybrany przed jubileuszowym szczytem NATO, który odbędzie się w lipcu 2024 r. w Waszyngtonie.

Czytaj więcej

Premier Estonii zgłasza chęć stanięcia na czele NATO

– Stawka jest bardzo wysoka, w Europie trwa wojna. To dlatego Stoltenbergowi, który cieszy się bardzo dużym zaufaniem sojuszników, przedłużano mandat – mówi „Rzeczpospolitej” Ian Lesser, wiceprezydent think tanku GMF. Odchodząc ze stanowiska, Norweg będzie miał za sobą rekordowy czas urzędowania – dziesięć lat.

Jak podkreśla amerykański ekspert, przy wyborze trzeba wziąć pod uwagę kilka kwestii. Po pierwsze, na tym stanowisku nigdy nie było kobiety. Dla wielu sojuszników zatem wybór Kallas byłby symboliczny. – To szczególnie chyba ważne dla USA pod rządami tej administracji – ocenia Lesser. Po drugie, trwa wojna w Europie, o której najwięcej wiedzą politycy ze wschodniej flanki NATO. Wreszcie po trzecie, w ostatnich latach było poczucie, że szefem NATO powinien być ktoś z Europy Południowej. Tym bardziej że południowe obrzeża też są ważne dla bezpieczeństwa Europy. Problem w tym, że nie widać dobrego kandydata. – Kilka miesięcy temu mówiono o Pedro Sánchezie, ale stanął na czele rządu w Hiszpanii, więc to już nieaktualne – mówi ekspert.

Czytaj więcej

Premier Estonii pod presją. Kaja Kallas wzywana do złożenia dymisji

Na pewno mocnymi kandydatami są przedstawiciele państw bałtyckich. Obecna premier Kaja Kallas ma doświadczenie polityczne, jest lubiana w sojuszu, jest silną osobowością. – Ma też bardzo skuteczną strategię komunikacyjną. Rozmawia ze wszystkimi ważnymi sieciami medialnymi, dociera do opinii publicznej na Zachodzie. A to bardzo ważne – mówi „Rzeczpospolitej” Eoin McNamara, ekspert Fińskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, wcześniej wykładowca uniwersytetu w Tartu.

Kallas jest bardzo popularna w Estonii, stoi jednak przed politycznym wyzwaniem i zapowiedzianym głosowaniem wotum nieufności. Szkodzi jej wysoka inflacja, a także oskarżenia wobec jej męża, biznesmena, który mimo embarga robił interesy z Rosją.

Mark Rutte, premier Holandii

Mark Rutte, premier Holandii

mat. pras.

– Ona sama twierdzi, że nie była świadoma. Ale to źle wygląda, że apelowała do społeczeństwa o wyrzeczenia, a jej mąż, bardzo bogaty człowiek, robił ciągle biznesy w Rosji – zauważa McNamara. Na korzyść Kallas działa na pewno fakt, że – na razie przynajmniej – jest jedyną kobieta w gronie kandydatów.

Według eksperta bardzo pomaga też przekonanie, że estońska polityka zagraniczna jest bardzo koncyliacyjna. – To jest powszechna tradycja tutaj od blisko 20 lat, od wejścia do NATO. Estończycy wiedzą, jak budować mosty, jak zachować spójność sojuszu. Wiedzą, że ich interes nie jest najważniejszy – mówi McNamara. A to kluczowe cechy szefa NATO, który musi pogodzić interesy 30 sojuszników.

Estonce, podobnie jak kandydatowi z Łotwy, może pomóc fakt, że jest z Europy Wschodniej. Ale równie dobrze może zaszkodzić, jeśli Waszyngton czy najważniejsze stolice w Europie Zachodniej uznają, że byliby oni zbyt skupieni na Rosji.

W tej sytuacji bezpiecznym wyborem może się wydawać Mark Rutte. Co prawda jego kraj nie jest potęgą wojskową, ale jest ważnym sojusznikiem, od początku zaangażowanym w pomoc dla Ukrainy. Do tego Holandia to kraj tradycyjnie proatlantycki. W historii NATO aż trzech sekretarzy generalnych pochodziło z tego kraju, równać się z nim może tylko Wielka Brytania.

– Rutte jest dobrym kandydatem, bardzo doświadczonym, umiejącym skutecznie poruszać się w kuluarach, co jest kluczowe dla NATO. A jednocześnie geopolitycznie to bezpieczny wybór – twierdzi ekspert fińskiego think tanku. Jeśli w wyścigu nie pojawi się nikt nowy, ostateczny wybór dokona się prawdopodobnie między nim a Kają Kallas.

Najpierw Kaja Kallas, premier Estonii, teraz Krišjānis Kariņš, minister spraw zagranicznych Łotwy, zgłosili się jako kandydaci na objęcie schedy po Jensie Stoltenbergu. Do wyścigu wszedł też Mark Rutte, premier Holandii, który po zaplanowanych na 22 listopada wyborach parlamentarnych zamierza odejść z krajowej polityki.

To bardzo doświadczeni i dobrzy kandydaci, ostatecznie – choć głosowanie jest jednomyślne – zdecydują USA. Obecny sekretarz generalny zapowiedział, że definitywnie odchodzi ze stanowiska w przyszłym roku. Jego następca musi być wybrany przed jubileuszowym szczytem NATO, który odbędzie się w lipcu 2024 r. w Waszyngtonie.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Dwa sondaże z Izraela: Beniamin Netanjahu może je przyjąć z mieszanymi odczuciami
Polityka
Sondaż: Partia Konserwatywna przegrywa już nie tylko z Partią Pracy
Polityka
Donald Trump miał powiedzieć o Ukrainie: Nigdy nie będą stać przy nas
Polityka
Radykalne partie zdobywają niemiecką scenę polityczną. Czas skrajnej lewicy i prawicy
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Polityka
Francja: Zjednoczenie Narodowe ma "plan Matignon". "Pracujemy od miesięcy"
Polityka
Argentyna: Ustawa forsowana przez prezydenta przeszła jednym głosem. Ruszy prywatyzacja?