Ukraina będzie mieć posłów w PE przed wejściem do UE?

Roberta Metsola, przewodnicząca Parlamentu Europejskiego zasugerowała, że parlamentarzyści z Ukrainy i Mołdawii mogliby zasiąść w PE przed wejściem ich krajów do Unii Europejskiej.

Publikacja: 25.10.2023 14:04

Roberto Metsola

Roberto Metsola

Foto: AFP

Zdaniem Metsoli parlamentarzyści z Ukrainy i Mołdawii mogliby zasiąść w PE w charakterze "obserwatorów" w czasie, gdy ich kraje będą czekać na akcesję do UE.

Zarówno Ukraina, jak i Mołdawia, mają status państw-kandydatów do UE. Decyzja w sprawie rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych z tymi państwami może zapaść na szczycie UE w grudniu.

Ukraina wystąpiła z wnioskiem o członkostwo w UE kilka dni po rozpoczęciu przez Rosję inwazji na ten kraj.

Roberta Metsola: Rozszerzenie najsilniejszym narzędziem geopolitycznym UE

- Politycznie, jeśli kraj patrzy na Europę, to Europa powinna otwierać szeroko swoje drzwi - powiedziała Metsola w rozmowie z "Politico".

Zdaniem Metsoli krajom znajdującym się u progu UE można oferować szereg korzyści - takich jak możliwość korzystania z niektórych korzyści związanych z funkcjonowaniem jednolitego rynku czy udział w programie Erasmus.

Czytaj więcej

Jak zebrać pieniądze dla Kijowa. Parlament Europejski ma plan

- Możemy iść nawet dalej i mieć członków-obserwatorów w Parlamencie Europejskiej - to są rzeczy, które są ważne dla mieszkańców (krajów ubiegających się o miejsce w UE - red.). - To zależy od tego co stanie się w grudniu - dodała.

Metsola 1 kwietnia 2022 roku odwiedziła Kijów jako pierwszy tak wysoki przedstawiciel UE, który przyjechał na ogarniętą wojną Ukrainę.

Teraz szefowa PE mówi, że "rozszerzenie było zawsze najsilniejszym geopolitycznym narzędziem UE".

Musimy się uczyć, zobaczyć jak podejmuje się decyzje, musimy rozmawiać z kolegami (zasiadającymi w PE), poczuć wibracje i atmosferę (PE), aby lepiej (go) zrozumieć

Dawid Arachmia, szef frakcji Sługi Narodu w Radzie Najwyższej

Metsola mówiła też, że "każdy kraj ma własną ścieżkę do UE", a - w kontekście wątpliwości czy Ukraina jest dziś gotowa na akcesję - przekonywała, by "nie lekceważyć efektu zmian jakie są wywołane samym byciem kandydatem" do Unii.

Szefowa PE zapowiedziała też rozmowy z frakcjami w parlamencie na temat tego czy nie przyznać prawa do kierowania do Parlamentu Europejskiego obserwatorów również przez sześć państw z Bałkanów Zachodnich, które starają się o członkostwo w UE.

Ukraina docenia propozycję Robert Metsoli

Europarlamentarzyści-obserwatorzy z Ukrainy i Mołdawii nie mogliby uczestniczyć w głosowaniach, byliby też zapewne wyznaczani przez władze swoich krajów a nie wybierani w wyborach. Mogliby jednak zasiadać na sali obrad PE.

Zgodnie z regulaminem PE europarlamentarzyści-obserwatorzy mogą zasiąść w PE tylko wtedy, gdy kraj, z którego pochodzą, podpisze już formalnie traktat akcesyjny, czyli po zakończeniu negocjacji akcesyjnych.

Dawid Arachmia, lider frakcji Sługi Narodów w Radzie Najwyższej Ukrainy stwierdził, że Ukraińcy "doceniają pomysł" przedstawiony przez Metsolę.

- Musimy się uczyć, zobaczyć jak podejmuje się decyzje, musimy rozmawiać z kolegami (zasiadającymi w PE), poczuć wibracje i atmosferę (PE), aby lepiej (go) zrozumieć - powiedział Arachmia.

Zdaniem Metsoli parlamentarzyści z Ukrainy i Mołdawii mogliby zasiąść w PE w charakterze "obserwatorów" w czasie, gdy ich kraje będą czekać na akcesję do UE.

Zarówno Ukraina, jak i Mołdawia, mają status państw-kandydatów do UE. Decyzja w sprawie rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych z tymi państwami może zapaść na szczycie UE w grudniu.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Biden zapowiada powrót na szlak kampanii. "Wiemy, dokąd prowadzi nas Trump"
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Polityka
Nieoficjalnie. Obywatel Niemiec skazany na śmierć na Białorusi
Polityka
Ursula von der Leyen zapowiada korekty. "Wszyscy mamy poczucie, że UE potrzebuje zmian"
Polityka
Przemysław Wipler o zatrzymaniu Romanowskiego: Nie zostawia się kolegów
Polityka
Joe Biden coraz poważniej myśli o wycofaniu się. Demokraci: To kwestia czasu