"Odkąd przyszła Rosja mieszkańcy Henicześka poczuli optymizm i wiarę w przyszłość" – relacjonowała weekendowe „wybory” do lokalnej Dumy okupacyjna administracja obwodu chersońskiego.
Kremlowskie stacje telewizyjne pokazywały uśmiechnięte twarze ludzi przy utworzonych na okupowanych ukraińskich terytoriach lokalach wyborczych. Nie wiadomo czy tam rzeczywiście mieszkają, ale wypowiadając się do kamery cieszą się z bycia „częścią Rosji” i chwalą Władimira Putina.
Wybory lokalne w Rosji: Jedna Rosja bierze wszystko
Rządząca Rosją partia Jedna Rosja raportowała, że z miażdżącą przewagą wygrała „wybory” i zajmie najwięcej miejsc w nowo powstałych Dumach w okupowanych częściowo obwodach zaporoskim i chersońskim oraz w Radach Ludowych samozwańczych Donieckiej i Ługańskiej Republikach Ludowych. Na okupowanym Krymie wybierano z kolei deputowanego do rosyjskiej Dumy. Nietrudno się domyślić jaką partię reprezentuje „zwycięzca”. Partia Putina obsadziła też swoimi ludźmi samorządy w kilkudziesięciu rosyjskich regionach, gdzie w weekend również odbywały się wybory. Jedynie w Chakasji będzie rządził komunista.
Czytaj więcej
Władimir Putin nie ogłosił jeszcze czy będzie ubiegał się o kolejną kadencję w wyborach prezydenckich, ale "jest oczywiste, że cieszy się absolutny...
Ukraińskie media relacjonują, że na okupowanych terenach wybory tak naprawdę odbywały się po „pod lufą karabinu”. Członkowie utworzonych przez władze okupacyjne komisji wyborczych jeździli po domach mieszkańców i w towarzystwie uzbrojonych ludzi zmuszali ich do głosowania. Również tych, którzy nie przyjęli rosyjskiego paszportu.
- W kilku miejscowościach okupanci urządzili „lokale wyborcze”, przywożą tam ludzi by głosowali, ale obecnie te „lokale” świecą pustkami – relacjonował w rozmowie z Hromadske Radio chersoński dziennikarz, Mychajło Batrak. Batrak opowiadał o sytuacji w leżącym przy Morzu Czarnym rejonie skadowskim, na południu obwodu chersońskiego. Raz na jakiś czas podjeżdżać miały tam autobusy, z których pasażerowie ustawiali się pozując do kamer propagandowych mediów przy lokalach.
Nawet na plażach szukają ludzi, by namówić ich do „głosowania”
Partyzanci i hakerzy zakłócali pseudowybory na okupowanej Ukrainie
Ukraińscy partyzanci wysadzili w powietrze samochód rosyjskich wojskowych, którzy mieli chronić członków komisji w Nowej Kachowce. Nad Donieckiem ukraińskie siły rozrzuciły ulotki, w których apelowały do mieszkańców okupowanego od 2014 roku miasta, by ignorowali rosyjskie pseudowybory. Ukraińscy hakerzy wdarli się zaś do systemu rządowej rosyjskiej telewizji nadającej w okupowanym Krymie i włączyli patriotyczne nagranie.
Czytaj więcej
W niedzielę w Rosji zakończyły się wybory lokalne, przeprowadzone m.in. w czterech, nielegalnie anektowanych przez Rosję jesienią 2022 roku ukraińs...
Rosjanom nie zgadzają się liczby. Szef Centralnego Komitetu Wykonawczego Jednej Rosji, Aleksander Sidiakin, pochwalił się, że na „nowych terytoriach” jego partia zdobyła 2,7 mln, co przekłada się na 75-80 proc. poparcia, w zależności od okupowanego regionu. Mniej więcej tyle, jak twierdzą okupacyjne władze, wyniosła też frekwencja. A to oznacza, że mieszka tam nieco ponad 3 mln „uprawnionych do głosowania”. Anektując te terytoria jesienią ubiegłego roku rządowa „Rosyjska Gazeta” informowała o 6,2 mln mieszkających tam ludzi. Zakładając, że jakaś część „nieuprawnionych do głosowania” to dzieci, gdzie Kremlowi wyparowała reszta?
- Nawet na plażach szukają ludzi, by namówić ich do „głosowania”. (...) Przywieźli około 300 tys. „kart do głosowania” do miasta, gdzie mieszka około 80 tys. umownych wyborców - mówił w ukraińskich mediach Petro Andriuszczenko, doradca lojalnego wobec władz w Kijowie mera Mariupola, w ponad 90 proc. zniszczonego przez Rosjan wiosną 2022 roku.