Wpłaty na partie polityczne. Bałagan w polskim systemie

Nieujawnianie wpłat poniżej 10 tys. zł, anonimizacja osób fizycznych w umowach, brak wartości czy opisu umów – kuleje jawność finansów partii.

Publikacja: 27.07.2023 03:00

Rafał Guz/PAP

Rafał Guz/PAP

Foto: Rafa? Guz

Jawny, bo publikowany na bieżąco w BIP rejestr umów i wpłat na partie polityczne, jaki wprowadzono rok temu, miał zagwarantować transparentność partyjnych finansów. System pozostawia jednak wiele do życzenia – mimo jednolitych formularzy przygotowanych przez Ministerstwo Finansów rejestry są niespójne, bywa, że brakuje wielu informacji, jak np. pełna wartość umowy czy nazwisko kontrahenta.

Ukryta wpłata na partię polityczną

Okazuje się również, że partie nie podają wpłat od osób fizycznych poniżej 10 tys. zł w ciągu roku – w ustawie o partiach politycznych, kiedy pracowano w Sejmie nad wprowadzeniem publicznych rejestrów, nie zlikwidowano tego progu.

– Badając rejestry zauważyłem, że w ciągu roku od uruchomienia obowiązku prowadzenia rejestrów w BIP z wielu z nich zniknęły darowizny. Partie zreflektowały się, że nie muszą podawać kwot poniżej tego progu i usunęły dane. To nic innego, jak legalny zamysł obchodzenia jawności wpłat – mówi nam Grzegorz Krakowiak z Watchdog Polska, który stworzył informatyczne narzędzie do przeszukiwania rejestrów partyjnych (znajduje się na portalu jawnewybory.pl – obecnie jest ich 17).

Czytaj więcej

Jacek Karnowski: Widać, że Kaczyński i Ziobro się boją

Ich analiza, a także wyszukiwanie i porównywanie okazały się morderczym zadaniem. Dlaczego? – Mimo iż jest jeden wzór umowy i wpłat informacji z nich nie można przetwarzać. Nie powstał system informatyczny, który wymusiłby poprawność wpisywania danych. Mamy jeden wielki bałagan – partie różnie oznaczają strony umowy, a więc kto je z kim podpisuje, bywa, że nie podają wartości umowy, ale piszą „zgodnie z cennikiem”, albo podpisują aneks do umowy, ale nie wiadomo jakiej. Partie dowolnie anonimizują dane osób fizycznych, więc nie dowiemy się, z kim podpisali umowy, jeśli nie jest to firma – wylicza Krakowiak. Jak podkreśla, takie umieszczanie danych powoduje, że nie można w łatwy, szybki sposób przeanalizować np. czy dana firma korzysta ze zleceń kilku partii i ile w ciągu roku na tym zarobiła. Partie, dla jednoznacznej identyfikacji kontrahenta, mogłyby podawać przy umowach REGON albo KRS spółki czy firmy, której dają zlecenie – ale tego nie robią.

Partia Szymona Hołowni podpisała umowę na obsługę księgową – zamiast wartości umowy w tabelce wpisano „zgodnie z cennikiem określonym w umowie”. PSL zlecił obsługę medialną partii za 4,3 tys. zł, ale nie dowiemy się z kim, bo to osoba fizyczna. Konfederacja w rejestrze wpłat nie ma ani jednej pozycji (powodem jest próg 10 tys. zł), puste oba rejestry ma Kukiz15 (zarejestrowany od lutego tego roku jako partia). – Dopiero w ubiegłym tygodniu udało nam się domknąć wszystkie kwestie związane z rejestracją, w tym założenie konta w banku, więc rejestry mamy puste, ale nie wydaje mi się, byśmy kiedykolwiek dostali jakąś darowiznę od członka spółki Skarbu Państwa – tłumaczy nam Jarosław Sachajko z Kukiz15. Platforma wskazała jedynie 55 darowizn (co ciekawe, dopiero od 27 marca tego roku, choć rejestr obowiązuje od lipca ubiegłego roku), PSL otrzymał sześć darowizn (podpisał aż 473 umowy), Solidarna Polska – cztery darowizny (tylko trzy umowy, choć rocznie otrzymuje 1,5 mln zł od PiS w ramach umowy koalicyjnej i podziału subwencji), a Partia Republikańska – ani jednej (i również trzy umowy, w tym z Grom Group na ochronę).

Frywolne podejście

Zdaniem Michała Zemełki, analityka Watchdog Polska, polskie partie polityczne nie traktują poważnie ustawowego obowiązku prowadzenia rejestru wpłat i rejestru umów. „Rejestry, pomimo wzorów określonych rozporządzeniem, przyjmują bardzo różnorodną postać, co utrudnia zestawianie danych do przekrojowych analiz i łączenie z wiedzą pozyskiwaną z innych źródeł. Brak wielu istotnych informacji powoduje, że nawet sama kontrola rzetelności prowadzenia rejestru staje się bardzo utrudniona. To, co łączy rejestry, to nie jednolity standard, w jakim są prowadzone, bo tego wyraźnie brakuje, lecz frywolne podejście, a przede wszystkim – najprawdopodobniej – niekompletność” – pisze w analizie Zemełka, podając w wątpliwość m.in. trzy umowy, jaką wykazała Solidarna Polska w ciągu roku.

Czytaj więcej

Sejm Dzieci i Młodzieży się zbuntował, bo „czuje się ignorowany”

Kontrolą ujawniania umów i wpłat ustawodawca obciążył Państwową Komisję Wyborczą. PKW formalnie może nałożyć karę pieniężną na partię – to 50 proc. wysokości wpłat lub wartości przedmiotu umów, które nie zostały uwzględnione w rejestrach, ale nie mniej niż 1000 zł i nie więcej niż 30 000 zł. Tyle tylko, że to fikcja. PKW już w listopadzie apelowała do marszałek Sejmu o nowelizację ustawy i przeniesienia obowiązku np. na sąd. Bez efektu.

– Kontrola PKW wypełniania obowiązku przez partie nie może być iluzoryczna, a przepisy powinny być jasne i przejrzyste, by miały sens – mówi Wojciech Hermeliński, były szef PKW.

Jawny, bo publikowany na bieżąco w BIP rejestr umów i wpłat na partie polityczne, jaki wprowadzono rok temu, miał zagwarantować transparentność partyjnych finansów. System pozostawia jednak wiele do życzenia – mimo jednolitych formularzy przygotowanych przez Ministerstwo Finansów rejestry są niespójne, bywa, że brakuje wielu informacji, jak np. pełna wartość umowy czy nazwisko kontrahenta.

Ukryta wpłata na partię polityczną

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Sondaż: Donald Tusk chce fortyfikować granicę wschodnią. Co sądzą o tym Polacy?
Polityka
Premier Donald Tusk o pożarach w Polsce: Nie ma powodu, by sądzić, że to siły zewnętrzne
Polityka
Michał Kolanko: Sprawa Jurgiela. Problemy PiS mogą dopiero się zaczynać
Polityka
Jacek Sasin przeprosił wyborców PiS. "Na listach znalazły się osoby niegodne zaufania"
Polityka
Komu pomoże spot Platformy? Kogo zmobilizuje sprawa krzyży w warszawskim ratuszu?