– To jest całkowicie zdeprawowana praktyka, która sformowała się w społeczeństwie. To przekonanie, że kobieta powinna najpierw otrzymać wykształcenie, potem robić karierę, zapewnić sobie materialną bazę, a dopiero potem (…) zadbać o macierzyństwo – mówił szef resortu Michaił Muraszko w rosyjskim parlamencie.
Urzędnicy robią (i mówią), co mogą, byle wypełnić polecenie prezydenta Władimira Putina. On zaś w grudniu ubiegłego roku kazał rządowi zająć się „zwiększeniem wskaźnika urodzeń”. Zauważył bowiem, że co prawda gabinetowi Michaiła Miszustina udało się „pokonać skutki epidemii koronawirusa i zmniejszyć śmiertelność”, to jednak „gwałtowne obniżenie wskaźnika urodzeń zniwelowało te dokonania”.