W piątek Sejm stosunkiem głosów 234 do 219 odrzucił senackie weto do ustawy o powołaniu Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007-2022. Za przyjęciem ustawy zagłosowali posłowie Prawa i Sprawiedliwości (wstrzymała się od głosu Anna Maria Siarkowska), Kukiz'15, koła Polskie Sprawy oraz formalnie niezrzeszeni Zbigniew Ajchler i Łukasz Mejza.
Ustawa zakłada m.in., że komisja będzie łączyć funkcje służb specjalnych, prokuratury i sądu. Dziewięciu członków komisji mogłoby w ramach decyzji administracyjnej orzec 10-letni zakaz pełnienia funkcji publicznej czy zakaz dostępu do informacji niejawnych.
Czytaj więcej
Rada Przedsiębiorczości oceniła, że skutkiem wejścia w życie ustawy o powołaniu komisji do badania rosyjskich wpływów byłoby „dalsze oddalanie się...
- Moje głosowanie nie powinno budzić zdziwienia - powiedziała w rozmowie z „Faktem” Anna Maria Siarkowska, tłumacząc, dlaczego jako jedyna w klubie PiS wstrzymała się od głosu (Maria Kurowska nie wzięła udziału w głosowaniu). - Tej ustawie sprzeciwiałam się od samego początku, za co zostałam w styczniu tego roku usunięta z sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych - dodała.
Posłanka Suwerennej (dawniej Solidarnej) Polski zwróciła uwagę, że o tym, iż ustawa jest niekonstytucyjna, mówiła już od dawna. - Walka z wpływami rosyjskimi nie może się odbywać przez ustanawianie prawa według standardów rosyjskich. Każdy przecież ma prawo do sprawiedliwego procesu, każdy ma prawo korzystać z domniemania niewinności, a winę należy udowodnić. Administracja publiczna nie jest sądem. Nie można nikomu odbierać praw publicznych, bez skazania prawomocnym wyrokiem sądu - argumentowała Siarkowska, zwracając uwagę, że „te podstawowe zasady państwa prawa nie są w ramach tej ustawy zachowane”.
- Opowiadam się za tym, żeby obce wpływy identyfikować i zwalczać, natomiast ta ustawa się do tego nie przyczyni. Powstanie ciało przeznaczone do walki z osobami, które znajdą się na celowniku politycznym - przyznała Anna Maria Siarkowska.
Czytaj więcej
- Prezydent będzie analizował wszystkie głosy, które w debacie publicznej na ten temat padły - zapowiedział Paweł Szrot, szef Gabinetu Prezydenta R...
Ustawę, nazywaną przez opozycję „Lex Tusk”, jako niekonstytucyjną oceniają nie tylko prawnicze autorytety, ale też Rzecznik Praw Obywatelskich a nawet Biuro Legislacji Sejmu. Wprost cel działania komisji zadeklarował m.in. poseł Janusz Kowalski z Suwerennej (dawniej Solidarnej) Polski, wskazując na Twitterze Donalda Tuska jako „nr jeden na polskiej liście polityków do deputinizacji”. „Mój cel od kilkunastu lat jest ten sam: postawić Tuska przed Trybunałem Stanu za współpracę z Rosją Putina w latach 2007-2014” - napisał.