Wizyta na Podlasiu była jednym z etapów
"Trasy dotrzymanego słowa Prawa i Sprawiedliwości", która odbywa się w ramach kampanii przed wyborami samorządowymi.
Jarosław Kaczyński mówił m.in., że ci, którzy usiłowali nielegalnie przekroczyć granicę polsko-białoruską, nie byli uchodźcami, ale ludźmi szukającymi lepszego życia, którzy dali się wykorzystać reżimowi Łukaszenki.
Prezes PiS dodał, że budowa muru była przedsięwzięciem, w którego realizację nie wierzyli przeciwnicy rządzących, a jednak się udało.
- Nasza władza potrafi wymyślić odpowiednie rozwiązania w trudnych sytuacjach i potrafi je następnie zrealizować - stwierdził Kaczyński, dodając, że rządy PiS zmieniły w Polsce ustrój. - Wcześniej w Polsce nic nie wychodziło, a teraz wychodzi. Nasza "Trasa spełnionych obietnic" będzie przypominać, że w Polsce można coś zrobić.
Podczas konferencji padło pytanie o krytykowaną przez opozycję i prawników komisję do spraw zbadania rosyjskich wpływów, która po przyjęciu przez Sejm czeka na podpis prezydenta. Kaczyński stwierdził, że "opozycja mówi różne rzeczy" i w tych wypowiedziach jest wiele urojonej rzeczywistości, a że Polska musi się bronić przed różnymi nieurojonymi zagrożeniami, więc ma nadzieję, że prezydent ustawę podpisze.
Już po wyłączeniu mikrofonów dziennikarz TVN24, zagłuszany przez rzecznika PiS Rafała Bochenka, zapytał o wniosek opozycji o wotum nieufności wobec ministra obrony Mariusza Błaszczaka. Prezes PiS zdecydował się odpowiedzieć na to pytanie.
– W tym momencie, niestety, jestem zmuszony, to nie jest żadna osobista wobec pana uwaga, traktować jako przedstawiciela Kremla. Bo tylko Kreml chce, żeby ten pan [Mariusz Błaszczak] przestał być ministrem obrony narodowej – stwierdził Kaczyński.