DeSantis wkracza na pole walki

Ron DeSantis przystąpił do wyścigu o fotel prezydenta USA, stając się oficjalnie głównym rywalem dla Donalda Trumpa. Gubernator Florydy złożył wniosek dotyczący swojej kandydatury w Federalnej Komisji Wyborczej.

Publikacja: 24.05.2023 21:33

Ron DeSantis stał się rozpoznawalny w całej Ameryce, gdy sprzeciwił się restrykcjom pandemicznym

Ron DeSantis stał się rozpoznawalny w całej Ameryce, gdy sprzeciwił się restrykcjom pandemicznym

Foto: AFP

Ron DeSantis od dawna uważany był za jednego z głównych kontrkandydatów Donalda Trumpa w zbliżających się prawyborach prezydenckich. Od miesięcy badania opinii publicznej szacują jego popularność w stosunku do Trumpa i analizują szanse na wygraną z Joe Bidenem, choć gubernator unikał odpowiadania bezpośrednio na pytania, czy będzie się ubiegał o najwyższy urząd.

Od dawna jednak jest gotowy do startu w wyborach. – Jest trzech liczących się kandydatów: ja, Trump i Biden. Tylko ja i Biden mamy szansę na wygraną – stwierdził z przekonaniem w niedawnej rozmowie ze donorami.

Czytaj więcej

Wojna Disneya z gubernatorem Florydy. Koncern składa wniosek o oddalenie pozwu

O lokalnych politykach nie często słyszą mieszkańcy innych stanów. O młodym, obecnie 44-letnim, Ronie DeSantisie cała Ameryka usłyszała już w czasie pandemii. Kilka tygodni po początkowych lockdownach DeSantis wyłamał się z zaleceń ekspertów i – w imię ratowania lokalnej gospodarki oraz obrony wolności osobistych – postanowił zlikwidować pandemiczne obostrzenia.

Eksperci załamywali ręce, ale konserwatywni Amerykanie zaczęli postrzegać go jako bohatera, który Florydę przekształca w „stan wolności” i masowo migrować do „słonecznego stanu”. Potem wytoczył batalię „lewicowym wyzwaniom” i stał się czołowym głosem w „wojnach kulturowych”, przekształcając panoramę społeczno-polityczną Florydy ze stanu niegdyś zaliczanego do tzw. swing states na czysto konserwatywny. – Pokazaliśmy, że nie trzeba działać tak jak liberałowie i teraz wszyscy nam zazdroszczą, jak patrzą na rezultaty – mówi w wywiadzie dla „Time’a” stanowy poseł Randy Fine.

Czytaj więcej

DeSantis musi pokonać Disneya przed walką o Biały Dom

DeSantis m.in. podpisał ustawę „Don’t Say Gay or Trans” zakazującą dyskusji na temat tożsamości płciowej i seksualnej w szkołach publicznych. Potem jego Stop Woke Act ograniczył to, co w szkołach na uczelniach i szkoleniach w firmach można mówić o przynależności rasowej oraz tożsamości płciowej. Doprowadził do zmian granic dystryktów wyborczych, dając republikanom przewagę. Wraz z gubernatorem Teksasu Gregiem Abbottem organizował kontrowersyjne transporty migrantów z południa na północ do demokratycznych enklaw, takich jak DC, Nowy Jork czy Martha’s Vineyard.

Ukraina nie jest ważna

To był tylko początek. W ostatnich miesiącach na wokandzie pojawił się zakaz aborcji po szóstym tygodniu ciąży, zakaz pomocy medycznej dla dzieci transgenderowych, projekt ustawy rozszerzającej prawo do posiadania broni, pozwalający na noszenie broni bez pozwolenia.

Przy czym, jak zauważa „Time”, „w Tallahassee, co gubernator chce, gubernator dostaje”. – Jego wpływy czuć wszędzie, od spotkań zarządów dystryktów szkolnych, przez korporację Walta Disneya, półki w szkolnych bibliotekach, po przepisy dotyczące noszenia masek – czytamy w magazynie.

Czytaj więcej

Gubernator Florydy uważa, że pozew złożony przez Disneya nie ma podstaw. "Jest polityczny"

Ustawodawców trzyma twardą ręką, a ustawy podpisuje w tempie, któremu nie dorówna żaden inny. Niektórzy przewidywali, że jego bezpardonowe dowodzenie zniechęci wyborców po pierwszej kadencji, ale stało się odwrotnie. Podczas gdy republikanie w całym kraju z trudem zbierali głosy w ubiegłorocznych wyborach, DeSantis bez problemu wygrał wybory na kolejną kadencję. Krytycy uważają go za autorytarnego przywódcę, konserwatywni Amerykanie za gubernatora, który „załatwia sprawy”. – Od 23 lat mamy konserwatywne przywództwo na Florydzie, ale w ostatnich dwóch latach [rządów DeSantisa] zatwierdziliśmy więcej ustaw niż w poprzednich dwudziestu. Działamy jak rakieta – mówi republikański senator stanowy Joe Gruters.

Ron DeSantis przeciągał oficjalne rozpoczęcie kampanii wyborczej w wyborach prezydenckich 2024. Nie tracił jednak czasu. Odbył tournée promujące jego książkę, pojawiał się na spotkaniach wspomagających finansowanie kampanii, odbył podróż zagraniczną, stworzył komitet akcji politycznej super PAC oraz występował w konserwatywnych mediach.

Zaliczył też szereg potknięć. Potwarzą dla DeSantisa było, gdy dwóch kongresmanów z Florydy udzieliło poparcia Trumpowi. Jego notowania poszły w dół, gdy w rozmowie z Fox News stwierdził, że „dalsze zaangażowanie w wojnę między Ukrainą a Rosją nie leży w zasięgu interesów narodowych Stanów Zjednoczonych”.

Komentarz ten przybliżył go ideologicznie do jego największego rywala Donalda Trumpa, a oddalił od tradycyjnego podejścia Partii Republikańskiej i wywołał oburzenie wielu polityków z jego partii.

Czarną plamą na jego życiorysie odbija się też jego przeciągający się spór z Disneyem. Prezes Disneya skrytykował podejmowane przez ustawodawców zamiary ograniczenia wolności osobistych dotyczących LGBT w szkołach, a w odwecie DeSantis zabrał Disneyowi ulgi podatkowe, którymi cieszył się od 55 lat. W ubiegłym tygodniu natomiast Disney wycofał się z miliardowego projektu deweloperskiego w Orlando, który stworzyłby ponad 2 tys. miejsc pracy.

Słabe sondaże

W ogólnokrajowych sondażach Trump wciąż ma 30 punktów przewagi nad DeSantisem. Gubernator twierdzi, że nie przejmuje się sondażami, bo we wcześniejszych kampaniach – do Kongresu i na pierwszą kadencję gubernatora – zaczynał z sondażami niewróżącymi mu powodzenia, a i tak wygrywał. Niezaprzeczalnie będzie najsilniejszym republikańskim rywalem Trumpa. Jest na o wiele lepszej pozycji niż np. była ambasador USA do ONZ Nikki Haley i były wiceprezydent Mike Pence, który, jeżeli ogłosi swoją kandydaturę, będzie kandydatem cieszącym się najmniejszą sympatią wyborców.

Czytaj więcej

Pierwsze takie zarzuty kryminalne. Oskarżenie Trumpa dodatkowo podzieli Amerykanów

DeSantis rozpocznie kampanię z większym zasobem funduszy niż jego rywale w prawyborach i milionami dolarów obiecanymi przez donorów. Udało mu się też zebrać spore poparcie od ustawodawców w stanach odgrywających kluczową rolę w wyborach takich jak Iowa, New Hampshire oraz Floryda, a ci mogą być mu niezmiernie pomocni w mobilizacji wyborców.

Eksperci uważają, że aby pokonać w prawyborach Trumpa, który nie zostawia na gubernatorze z Florydy suchej nitki, DeSantis musi umiejętnie podejść do krytyki byłego prezydenta.

Musi zjednać sobie republikańskich wyborców, którzy pałają sympatią do Trumpa, ale gotowi są przyjąć, że były prezydent nie ma racji w sprawie sfałszowania wyborów w 2020 r. Przez tych wyborców DeSantis nie może agresywnie odpowiadać na ataki Trumpa, ale musi się od niego sprytnie odciąć.

Ron DeSantis od dawna uważany był za jednego z głównych kontrkandydatów Donalda Trumpa w zbliżających się prawyborach prezydenckich. Od miesięcy badania opinii publicznej szacują jego popularność w stosunku do Trumpa i analizują szanse na wygraną z Joe Bidenem, choć gubernator unikał odpowiadania bezpośrednio na pytania, czy będzie się ubiegał o najwyższy urząd.

Od dawna jednak jest gotowy do startu w wyborach. – Jest trzech liczących się kandydatów: ja, Trump i Biden. Tylko ja i Biden mamy szansę na wygraną – stwierdził z przekonaniem w niedawnej rozmowie ze donorami.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Koalicyjny gabinet w Holandii. To będzie rząd skrajnej prawicy
Polityka
Robert Fico pozostaje na oddziale intensywnej terapii. Przejdzie kolejną operację
Polityka
Izba Reprezentantów ustawą chce zmusić Joe Bidena do wysyłania broni Izraelowi
Polityka
Spotkanie Xi Jinping–Władimir Putin. Zamrożenie wojny albo całkowita kapitulacja Kijowa
Polityka
Bliżej decyzji w sprawie polskiego pomnika w Berlinie. Brakuje jednak lokalizacji