Trybunał uznał wczoraj m.in., że cała nowela ustawy o TK jest niezgodna m.in. z konstytucyjną zasadą poprawnej legislacji. 12-osobowy skład TK zakwestionował też określenie pełnego składu jako co najmniej 13 sędziów; wymóg większości 2/3 głosów dla jego orzeczeń; nakaz rozpatrywania wniosków przez TK według kolejności wpływu; wydłużenie terminów rozpatrywania spraw przez TK; możliwość wygaszania mandatu sędziego TK przez Sejm oraz brak w noweli vacatio legis.
Zdaniem Patryka Jakiego wczorajsza rozprawa była podobna do podsłuchanych rozmów polityków w restauracji "Sowa i Przyjaciele". - Elity w jakiejś restauracji dogadywały się ponad głowami polityków jak zrobić, żeby PiS nie rządził i wczoraj zadziałał podobny mechanizm - powiedział w rozmowie z Polskim Radiem.
Decyzja TK jest sprzeczna z demokratyczną decyzją wyborców, którzy dali jego partii mandat do kierowania krajem. Jaki przypomniał, że prezes Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński jest w bliskim kontakcie z politykami Platformy Obywatelskiej. Partia proponowała, by został on Rzecznikiem Praw Obywatelskich.
- Oni robią wszystko, żeby doprowadzić do tego, żeby władza, która zdobyła mandat demokratyczny, nie mogła tego mandatu realizować - mówił.
Jaki krytycznie odniósł się również do wycieku projektu, który trafił do mediów. Podobna sytuacja miała miejsce w grudniu. - (Profesor Rzepliński - red.) przed rozprawą był uprzejmy w TVN obwieścić jaki jego zdaniem powinien być wyrok - powiedział.
Według wiceministra sprawiedliwości Trybunał Konstytucyjny powinien oceniać nowelizację PiS, wcześniej stosując się do niej i uznając zasadę domniemania konstytucyjności. - Sędziowie Trybunału mówią, że prawo ich nie obowiązuje - ocenił Jaki.
Polityk PiS uważa, że spór o TK wywołała Platforma Obywatelska, podejmując decyzję o wyborze 5 sędziów pod koniec kadencji poprzedniego Sejmu. Dodał również, że politycy opozycji nie chcą zgodzić się na żaden kompromis w tej sprawie.