Prof. Markowski był pytany o przedstawioną przez Donalda Tuska we wtorek propozycję wypłacania "babciowego" - świadczenia dla matek do momentu ukończenia przez dziecko trzeciego roku życia, wypłacanego w sytuacji, gdy matka zrezygnuje z urlopu wychowawczego i wróci do pracy. Świadczenie miałoby wynosić 1 500 zł miesięcznie.
- Demografia Polski wygląda tak, że jeśli nic nie zrobimy już w roku 2050 może nas być poniżej 30 mln. To nie chodzi tylko o to, że im więcej Polaków tym lepiej dla ludzkości, nie. To byłby oddzielny temat. Nie jesteśmy np. zbyt innowacyjni w nauce na przykład. Ale problem jest poważny ze względu na system emerytalny. A mamy niechęć do inkorporowania innych nacji do bycia Polakami - odparł prof. Markowski.
Czytaj więcej
- Proponujemy 1500 zł miesięcznie dla każdej mamy, która po urlopie macierzyńskim chciałaby wrócić do pracy - ogłosił w czwartek Donald Tusk, przew...
- Można ułatwić zostawanie Polakiem ościennym narodom, ale tego nie robimy, bo wierzą, że jest jakaś polska krew, którą należy chronić - dodał.
Prof. Markowski mówił też, że "500 plus jako program demograficzny poniósł porażkę" dodając, że propozycja Donalda Tuska to "coś innego".
- Trzeba wytłumaczyć jak to się będzie miało do 500 plus. Być może nie da rady razem, ale 500 plus nie musi do wszystkich trafiać, co najmniej 30 proc. z tych osób, które dostają 500 plus mogłoby z powodzeniem tego nie dostawać - podsumował.
Czytaj więcej
- Chcemy, żeby kobiety mogły dokonać wyboru. Proponujemy 1500 zł miesięcznie dla każdej mamy, która po urlopie macierzyńskim chciałaby wrócić do pr...
Prof. Markowski był następnie pytany o perspektywy powstania jednej opozycyjnej listy w wyborach parlamentarnych.
- Jedna lista, ja to powtarzam do znudzenia, to jest to projekt, w którym trzeba było socjalizować elektoraty tych partii od roku co najmniej. Dzisiaj już to słownictwo, semantyka cała wokół jednej listy została na tyle skompromitowana, że nawet gdyby chcieć jednej listy, to trzeba by ją jakoś inaczej nazwać. Mogłaby być wspólnotą, albo czymś innym. Język ma znaczenie - stwierdził.
Gdyby nie wojna w Ukrainie PiS miałby 5 proc. mniej poparcia
- To co widzimy, to to że wiemy, system d'Hondta działa tak, że jak partia zdobywa ponad 40 proc. głosów, to z 1 proc. tych, którzy na nią zagłosują da się wycisnąć trzy razy więcej posłów niż z 1 proc. partii, która zyskuje 7 proc. - dodał.
A dlaczego PiS ma w sondażach nadal takie samo poparcie jak w 2015 roku?
Czytaj więcej
Wariant, w którym PO i Lewica idą osobno, a PSL i Polska 2050 na wspólnej liście, jest najbardziej korzystny dla opozycji – mówi prof. Jarosław Fli...
- Gdyby nie wojna w Ukrainie PiS miałby 5 proc. mniej poparcia. Uważam to na podstawie analiz, które można zrobić na podstawie badań. Mechanizm "jednoczenia się wokół flagi" istnieje - przekonywał politolog.
- To co na pewno się dzieje, to odchodzą ludzie od PSL-u i Hołowni, a przez to że zmniejsza się liczba ludzi, którzy chcą zagłosować to sztucznie podbijane są Konfederacja i nie zmienia się, albo nieznacznie zmienia się na plus poparcie dla PiS - dodał.
A jacy wyborcy głosują na PiS?
- W 2019 roku elektorat PiS-u - i to jest opis, a nie żadna interpretacja, tylko wyniki rzetelnych badań... Nigdy nie mieliśmy w Polsce żadnej partii dużej wygrywającej, która miałaby tak skrzywione w stosunku do struktury społecznej poparcie. Tam jest 2/3 osób powyżej 60. roku życia, 2/3 osób, które są na emeryturze lub na rencie, 2/3 osób z wykształceniem podstawowym głosuje na PiS. Nie są to gorsi wyborcy, ale jeśli chce się robić cywilizacyjny skok z doganianiem Niemców czy innych w Europie, to nie można się zaspokoić wyłącznie na zaspokajaniu preferencji tych, których nazywamy klasami transferowymi - stwierdził socjolog.