Władze Nowej Zelandii chciały, aby w najbliższych wyborach parlamentarnych prawo głosu zyskali 16-latkowie. Teraz jednak rząd Chrisa Hipkinsa wycofuje się z tego pomysłu, ponieważ nie może liczyć na większość w parlamencie niezbędną do wprowadzenia takich zmian w prawie.
Jakiekolwiek zmiany w prawie wyborczym dotyczące wyborów parlamentarnych w Nowej Zelandii wymagają poparcia większości kwalifikowanej 3/4 członków parlamentu.
Czytaj więcej
Nowa Zelandia rozszerzyła przepisy dotyczące wspomaganego samobójstwa dla pacjentów umierających z powodu Covid-19 albo "nieznośnie cierpiących" z...
Hipkins przyznał, że jego rząd nie może liczyć na takie poparcie dla zaproponowanych zmian w prawie.
Jednocześnie nowozelandzki premier zapowiedział przyjęcie ustawy, która obniży do 16 lat wiek osób uprawnionych do głosowania w wyborach lokalnych. W przypadku tej ustawy do jej przyjęcia wystarczy zwykła większość w parlamencie.
Sąd Najwyższy uznał w listopadzie, że obecne przepisy, które pozwalają na udział w wyborach dopiero po ukończeniu 18 lat, są dyskryminujące
- Przyznanie prawa do głosowania 16- i 17-latkom jest czymś, co popieram - podkreślił Hipkins.
Nowozelandzki Sąd Najwyższy uznał w listopadzie, że obecne przepisy, które pozwalają na udział w wyborach dopiero po ukończeniu 18 lat, są dyskryminujące, ponieważ są niezgodne z Kartą Praw, która gwarantuje obywatelom wolność od dyskryminacji ze względu na wiek po osiągnięciu 16 roku życia.
Po wyroku Jacinda Ardern, ówczesna premier Nowej Zelandii, zapowiedziała, że jej rząd przedstawi przepisy, które obniżą próg uzyskania czynnego prawa wyborczego. Przyjęciu tych przepisów sprzeciwia się jednak opozycyjna, konserwatywna Nowozelandzka Partia Narodowa.