Minister Przemysław Czarnek w rozmowie z Onetem został zapytany o słowa prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który na jednym ze spotkań wypowiedział się na temat Lecha Wałęsy: "Często mówię, że Wałęsa jest dowodem na istnienie Pana Boga. By człowiek o takim poziomie miał jednocześnie w pewnej dziedzinie tak ewidentne zdolności, to bez Pana Boga się nie da wyjaśnić".
- To znakomity język pana prezesa, który w precyzyjny sposób oddaje rzeczywistość. I tyle - skomentował w rozmowie z Onetem.
- Oj, jak wy nie doceniacie pana prezesa. Jarosław Kaczyński ma wszystko poukładane, każdego dnia spotyka się z wieloma ludźmi w różnych sprawach. Właśnie po to odszedł z rządu, aby móc analizować rzeczywistość od każdej strony. A co do języka, pan prezes nigdy nie dbał przesadnie o formę, za to bardzo dba o precyzyjną treść. Stąd nasze sukcesy, które są sukcesami Polski - odpowiedział na pytanie o wpadki prezesa PiS.
Czarnek komentował również na temat innych słów Kaczyńskiego. W Puławach prezes PiS zwracał się bezpośrednio do ministra edukacji: "W wielu państwach najoczywistszych spraw nie można powiedzieć, bo można za to odpowiadać karnie. Zwracam się do pana ministra, mam nadzieję, że ręką żelazną to ukróci na uczelniach"
- Wprowadziliśmy pakiet wolności akademickiej, który był strasznie torpedowany przez wiele uczelni. A chodziło tylko o to, by słowa użyte w ramach dyskusji akademickiej nie były powodem postępowania dyscyplinarnego. Kiedy ktoś skrytykował LGBT lub tzw. małżeństwa homoseksualne od razu odzywało się 300 dyżurnych profesorów, którzy podpisywali dyżurne pismo do rektora, które rozpoczynało postępowanie dyscyplinarne. I nawet jeśli nie miało ono sensu, to hamowało innych w dyskusjach - powiedział.