22-letnia Mahsa Amini, pochodząca z irańskiego Kurdystanu, zmarła w niejasnych okolicznościach po aresztowaniu jej przez policję moralności w Teheranie za "niewłaściwy strój". Po zatrzymaniu przez policję moralności stojącą na straży przestrzegania przepisów prawa szariatu w zakresie m.in. ubioru kobiet, Amini zapadła w śpiączkę i zmarła. Władze Iranu wszczęły śledztwo ws. przyczyn śmierci 22-latki.

Śmierć Amini wywołała największą od 2019 roku falę protestów społecznych w Iranie (w 2019 Irańczycy protestowali w związku ze wzrostem cen benzyny). W czasie demonstracji ich uczestnicy skandują hasła wymierzone w najwyższego przywódcę religijnego Iranu, ajatollaha Alego Chamenei. Uczestniczące w protestach kobiety ściągają z głów hidżaby i palą je.

Tymczasem parlamentarzyści, składając przysięgę wierności najwyższemu przywódcy duchowemu Iranu, ajatollahowi Alemu Chamenei, skandowali w parlamencie: "Krew w naszych żyłach to dar dla naszego przywódcy". Nagranie z tymi okrzykami pokazały irańskie media.

Chamenei jak dotąd publicznie nie odniósł się do protestów, trwających w kraju od pogrzebu Amini z 17 września.

Irańczycy nie przerywają protestów pomimo brutalnego pacyfikowania ich przez policję, która używa gazu łzawiącego, pałek, a czasem też ostrej amunicji.

Na profilu 1500tasvir na Twitterze, który dokumentuje protesty w Iranie, pojawiło się nagranie z miasta Isfahan, na którym słychać jak protestujący wzywają do ogólnokrajowego strajku. 

Amnesty International podało w piątek, że co najmniej 52 osoby zginęły, setki zostały rannych, a tysiące - aresztowanych - w czasie tłumienia protestów w Iranie przez policję. 

Irańskie władze twierdzą, że za protestami stoją wrogowie Iranu - w tym USA i państwa Europy - które próbują wykorzystać zamieszki do zdestabilizowania sytuacji w Iranie.