Jak czytamy w Onecie Kurski, odwołany ze stanowiska prezesa TVP, ma obecnie trafić na boczny tor z powodu taśmy, która miała trafić na biurko prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego.

Kurskiemu miało zaszkodzić - pisze Onet - przekonanie, że jego pozycja jest niezagrożona, czemu miał dawać wyraz w czasie spotkań w wąskim gronie.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Jacek Kurski i wiara w wybory

Jak dotąd nie doszło do spotkania odwołanego prezesa TVP z prezesem PiS, Jarosławem Kaczyńskim. Do dymisji Kurskiego miał przyczynić się jego konflikt ze współpracownicą Kaczyńskiego, która dostarczyła prezesowi PiS nagranie, którego głównym bohaterem jest Kurski.

W konflikcie z Kurskim miała znaleźć się Janina Goss - wieloletnia współpracowniczka Kaczyńskiego, o której prezes PiS mówił, że należy do wąskiego grona osób, na których nigdy się nie zawiódł.

Powodem konfliktu między Kurskim a Goss miało być odwołanie szefa łódzkiego oddziału TVP3, Błażeja Kronica. Goss domagała się jego przywrócenia na stanowisko, tymczasem Kurski miał przekonywać w Łodzi swoich współpracowników, że dopóki on jest prezesem TVP, Kronic nie wróci na stanowisko, a do zmiany decyzji nie skłoni go nawet Jarosław Kaczyński.

Nagranie z tymi słowami Kurskiego miała dostarczyć Kaczyńskiemu Goss. To właśnie to nagranie miało przyczynić się do odwołania ze stanowiska prezesa TVP.

Z informacji Onetu wynika, że obecnie nie ma tematu wejścia Kurskiego do rządu i - wbrew doniesieniom medialnym - nigdy nie brano pod uwagę powierzenia mu stanowiska ministra kultury, ani ministra cyfryzacji. Mało prawdopodobne ma być też wejście Kurskiego do sztabu wyborczego PiS.