Jarosław Gowin nie posiada informacji na temat możliwej rekonstrukcji rządu. W rozmowie z RMF FM przekonywał, że nie powinna ona objąć premiera.
- Byłem jednym z orędowników powołania Mateusza Morawieckiego na premiera. Wierzyłem, że będzie przeciągał PiS ku centrum, że przyczyni się do przekształcenia PiS-u w typową partię chadecką w kategoriach europejskich - mówił lider Porozumienia.
Zamiast tego PiS ewoluuje konsekwentnie w kierunku partii populistycznej, radykalnej prawicy, także mocno eurosceptycznej, co w mojej ocenie jest sprzeczne z polskim interesem narodowym - dodał.
Gowin uważa, że o wejście do rządu zabiega były prezes TVP Jacek Kurski.
Czytaj więcej
Mateusz Matyszkowicz, który objął stanowisko prezesa TVP po zdymisjonowanym Jacku Kurskim, pojawił się w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości przy ul....
- Na pewno bardzo przeciwny temu rozwiązaniu jest Mateusz Morawiecki. Jedną z przyczyn odwołania Jacka Kurskiego była osobista wojna, vendetta Jacka Kurskiego na Mateuszu Morawieckim. Nie było żadną tajemnicą, że Jacek Kurski wymusza na swoich dziennikarzach ignorowanie wystąpień Mateusza Morawieckiego. To sytuacja kuriozalna. Nie należało jej tolerować - powiedział.
Nieoficjalnie mówi się, że Kurski może stanąć na czele resortu kultury, jednak Gowin nie sądzi, by "Jarosław Kaczyński chciał takie upokorzenie fundować Piotrowi Glińskiemu".
- Nie ukrywam, że uważam Jacka Kurskiego za jednego z niszczycieli debaty publicznej w Polsce. Za swój największy błąd w okresie, kiedy byłem członkiem rządu, uważam głosowanie za dodatkowymi 2 mld zł dla telewizji publicznej - skomentował były wicepremier.