Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 170

Rozmowa z Daniłowem dotyczyła kwestii osób, które dopuściły się zdrady stanu, co umożliwiło Rosjanom zajęcie dużej części obwodu chersońskiego w pierwszych dniach inwazji na Ukrainę.

- Mając na uwadze dostępność nowoczesnych środków, jest niemożliwe, by ukryć prawdę. Nikt jej nie ukryje. Wszyscy, którzy wzięli udział w tym haniebnym akcie, którzy to zrobili, zostaną z pewnością ujawnieni - to tylko kwestia czasu - mówił sekretarz Rady Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy.

Czytaj więcej

Rosja i Ukraina oskarżają się o strzelanie do elektrowni atomowej

- Gdybym miał możliwość sprawdzenia wszystkich obywateli pod kątem współpracy z Federacją Rosyjską, z pewnością bym to zrobił, ponieważ jest to bardzo groźna sytuacja. I nieważne, gdzie te krety są dziś. Musimy znaleźć i "wytruć" te szczury. Musimy być pewni, że żaden z nich nie pozostanie na naszym terytorium. To kwestia naszego bezpieczeństwa narodowego. A ich obecność w różnego rodzaju agencjach (rządowych) jest bardzo, bardzo groźna. Dlaczego? Ponieważ Federacja Rosyjska nie porzuciła nadziej na osiągnięcie swojego głównego celu - zniszczenia nas jako państwa - przekonywał Daniłow.

Gdybym miał możliwość sprawdzenia wszystkich obywateli pod kątem współpracy z Federacją Rosyjską, z pewnością bym to zrobił

Ołeksij Daniłow, sekretarz Rady Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy

16 czerwca do sądu trafiła sprawa byłego pracownika Głównego Dyrektoriatu Służby Bezpieczeństwa Ukrainy na Krymie, który miał dopuścić się zdrady - przypomina Ukrinform.

Śledczy ustalili, że w 2014 roku podejrzany złamał złożoną przysięgę i przeszedł na stronę wroga po zajęciu Krymu przez Rosjan. Podejrzany miał dołączyć wówczas do rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa i rozpocząć działania na rzecz zaszkodzenia suwerenności, integralności terytorialnej, a także możliwościom obronnym oraz bezpieczeństwu Ukrainy. 

Podejrzanemu grozi do 15 lat więzienia.