Scholz mierzy się z rosnącą krytyką w kraju i za granicą za wyraźną niechęć swojego rządu do dostarczenia Ukrainie ciężkiej broni, takiej jak czołgi i haubice, aby pomóc jej odeprzeć rosyjskie ataki. W tym samym czasie inni zachodni sojusznicy zwiększają dostawy.

Zapytany w obszernym wywiadzie opublikowanym w piątek, dlaczego uważa, że dostarczenie czołgów może doprowadzić do wojny nuklearnej, powiedział, że nie ma żadnego zbioru zasad, który określałby, kiedy Niemcy mogą zostać uznane za stronę w wojnie na Ukrainie.

- Dlatego tym ważniejsze jest, abyśmy bardzo uważnie rozważali każdy krok i ściśle koordynowali nasze działania - powiedział. - Uniknięcie eskalacji w kierunku NATO jest dla mnie priorytetem - zadeklarował.

Czytaj więcej

Wywiad Ukrainy przechwycił rozmowy Rosjan. Mówili o zabijaniu jeńców

- Dlatego nie skupiam się na sondażach ani nie daję się drażnić krzykliwymi nawoływaniami. Konsekwencje błędu byłyby dramatyczne - odpowiedział.

Scholz bronił również decyzji Berlina w sprawie kontynuowania sprowadzania energii z Rosji. - Absolutnie nie widzę, jak embargo na gaz miałoby zakończyć wojnę. Gdyby (prezydent Rosji Władimir - red.) Putin był otwarty na argumenty ekonomiczne, nigdy nie rozpocząłby tej szalonej wojny - powiedział.

Czytaj więcej

Morawiecki wysłał list do von der Leyen. Apeluje o dodatkowe środki na pomoc dla uchodźców

- Po drugie, zachowujecie się tak, jakby chodziło o pieniądze. Ale chodzi o uniknięcie dramatycznego kryzysu gospodarczego i utraty milionów miejsc pracy oraz fabryk, które już nigdy nie otworzą swoich drzwi - dodał.

Scholz wskazał, że miałoby to znaczące konsekwencje nie tylko dla Niemiec, ale także dla Europy i przyszłego finansowania odbudowy Ukrainy.