Polityk wypowiedział się w związku ze skargą złożoną przez muzułmańską uczennicę, która domagała się prawa do modlitwy w jednej ze szkół w Kopenhadze. Skarga miała związek z tym, że szkoła zaapelowała do muzułmanów uczących się w niej, by nie odprawiali swoich modłów publicznie.  

- Od oddanego wierze muzułmanina gorszy jest tylko konwertyta. Konwertyta chce ze wszystkich sił pokazać, jak dobrym jest muzułmaninem i chce to robić w miejscach publicznych tak często, jak to tylko możliwe. Chcą się afiszować swoją muzułmańską wiarą - powiedział Ahrendtsen.

Polityk nazwał też religijnych muzułmanów zagrożeniem dla demokracji. - A konwertyci są w szczególności niebezpieczni - tak naprawdę są najgorsi - stwierdził.

Organizacja AnmeldHad walcząca z mową nienawiści złożyła na policji doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Ahrendtsena, który ich zdaniem naruszył przepisy art. 266b duńskiego kodeksu karnego mówiącego o rasizmie. Organizacja twierdzi, że zgłosiło się do niej wiele osób, które poczuły się urażone słowami polityka. 

- Ludzie używają tego artykułu (Kodeksu karnego), by uciszyć polityków, policja zawsze umarza takie sprawy - odpowiedział Ahrendtsen, który nie wycofał się ze swoich słów. Zastrzegł jedynie, że gdy mówił o "oddanych wierze muzułmanach", miał na myśli tych, którzy "sprzeciwiają się wartościom wyznawanym przez duńskie społeczeństwo i propagują przemoc wobec kobiet".

- Nie mówię o większości muzułmanów w Danii - oni zazwyczaj starają się znaleźć równowagę między religią a społeczeństwem - wyjaśnił.