Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że wszystkie strony gry wokół sądownictwa: PiS, prezydent, Solidarna Polska idą bardziej na zderzenie niż na współpracę w próbie przełamania impasu wokół likwidacji Izby Dyscyplinarnej i zmian w sądownictwie dyscyplinarnym. Prezydent Andrzej Duda zaskoczył i zgłosił własny projekt ustawy, PiS w odpowiedzi zgłosiło własny, tak jak i Solidarna Polska. Nie było jasne, czy i który projekt zyska większość, a Nowogrodzka ryzykowała kolejne bardzo poważne napięcia w ramach sejmowej większości.

Sytuację zmienił jednak wybuch wojny 24 lutego 2022 r. I teraz – jak wynika z naszych rozmów z różnymi ośrodkami w ramach obecnej władzy – wiele wskazuje na to, że wkrótce dojdzie do porozumienia, które zapewni gładkie przejście ustawy przez Sejm. I to bez oglądania się PiS na opozycję. Podstawą – zgodnie z publicznymi zapowiedziami, które padły m.in. ze strony rządu – będzie projekt prezydencki. – Rozmowy trwają, zmierzają w dobrym kierunku – słyszymy z okolic Pałacu Prezydenckiego.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Ryzyko dokarmiania harcowników

Co więcej, z naszych nieoficjalnych rozmów wynika też, że ten kompromis miałby obejmować także Solidarną Polskę. Jeden z naszych rozmówców ze środowiska Zbigniewa Ziobry wskazuje rzeczywiście, że rozmowy się toczą i być może nastąpią zmiany w projekcie prezydenckim. Ale zastrzega, że nic jeszcze nie zostało sfinalizowane, a to Solidarna Polska w swojej ustawie zawarła najbardziej kompleksowe zmiany w wymiarze sprawiedliwości. Wcześniej politycy Solidarnej Polski najostrzej krytykowali projekt prezydenta Dudy zarówno w kuluarach, jak publicznie. – Finałowa wersja ustawy będzie wypadkową intencji wszystkich trzech środowisk: PiS, Solidarnej Polski i prezydenckiego – przekonuje w rozmowie z „Rzeczpospolitą” informator, który zna szczegóły sytuacji. Sprawa jest o tyle pilna, że I czytanie wszystkich projektów ustaw (włącznie z tymi, które zgłosiła opozycja) planowane jest już na rozpoczynającym się w środę posiedzeniu Sejmu. I być może PiS będzie chciało zakończyć prace i wysłać „uwspólniony” projekt do Senatu również w najbliższym czasie.

Co ciekawe, w kuluarach Sejmu mówi się, że równolegle do rządu miałby trafić jeden z polityków Solidarnej Polski. W ubiegłym tygodniu dziennik „Fakt” napisał, że do rządu miałby wrócić Janusz Kowalski, wcześniej wiceminister aktywów państwowych. Nasi rozmówcy zarówno z PiS, jak i Solidarnej Polski nie chcą jednak odnosić się do tych informacji. O tym, że Kowalski miałby trafić do rządu mówiło się w Warszawie już jesienią ubiegłego roku.

Przyjęcie zmian w sądownictwie miałoby umożliwić odblokowanie środków z KPO. Politycy PiS podkreślają oczywiście, że ich zdaniem ta blokada jest bezprawna.

O środkach europejskich mówi też opozycja. Lider PO Donald Tusk zapowiadał wielokrotnie, że będzie robił wszystko, by Polska otrzymała pieniądze z UE.

PO w ubiegłym tygodniu zorganizowała kongres programowy, w trakcie którego – poza propozycjami dotyczącymi bezpieczeństwa czy obrony powszechnej – Tusk mobilizował też politycznie. Lider PO mówił na przykład, że Ukraina walczy obecnie o prozachodni, europejski kurs. – My możemy to zrobić przy pomocy kartki wyborczej, ale nikt za nas tego nie zrobi. Chcecie żyć w Polsce europejskiej i praworządnej? Bierzcie sprawy w swoje ręce – mówił.

Tusk zapowiedział też, że przyjmie zaproszenie premiera Mateusza Morawieckiego na poniedziałkowe konsultacje rządu z opozycją w sprawie Ukrainy.