– Wynika to z mojej dużej aktywności poselskiej, a także z przebudowy torów, co znacznie wydłużyło podróż pociągiem ze Szczecina – mówi poseł Koalicji Obywatelskiej Grzegorz Napieralski. W ten sposób tłumaczy, dlaczego znalazł się na pierwszym miejscu zestawienia posłów, którzy odbyli najwięcej lotów krajowych.

Prawo do bezpłatnych podróży gwarantuje im ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Listę posłów odbywających w tej kadencji lotnicze podróże krajowe „Rzeczpospolita” otrzymała z Kancelarii Sejmu. Obejmuje okres od początku kadencji w listopadzie 2019 r. do końca listopada 2021 r., a polityków, którzy wylatali powyżej 100 tys. zł jest aż pięciu.

W pierwszej piątce polityków, bijących rekordy podniebnych podróży, aż trzech jest ze Szczecina

Jak wynika z zestawienia, Napieralski wylatał 128,8 tys. zł, a na kolejnych miejscach są Sławomir Nitras z KO (112,2 tys. zł), Robert Kropiwnicki z KO (106,5 tys. zł), Jarosław Rzepa z Koalicji Polskiej (104,7 tys.) i jego klubowy kolega Jacek Protasiewicz (102,5 tys.).

Powód częstych przelotów? – W grę wchodzi głównie kwestia odległości i dostępności innych środków transportu – mówi Robert Kropiwnicki. Wyjaśnia, że jest posłem z Legnicy, a w jego przypadku samolot jest najwygodniejszym sposobem na dotarcie do stolicy.

Rzeczywiście, analizując okręgi wyborcze najczęściej latających posłów, widać, że ich nazwy się powtarzają. Np. w pierwszej piątce polityków, bijących rekordy podniebnych podróży, aż trzech jest ze Szczecina. Oprócz Napieralskiego to Nitras i Rzepa. – Posłowie ze Szczecina nie mają innej realnej alternatywy, bo pociąg do Warszawy jedzie nawet 9 godzin – tłumaczy Sławomir Nitras.

Czytaj więcej

Ministerstwo Kultury nie odpuszcza w sprawie zwrotek hymnu

W zestawieniu często pojawia się też Dolny Śląsk. Np. Protasiewicz został wybrany z Wrocławia, leżącego po sąsiedzku do okręgu Kropiwnickiego. Jednak źle skomunikowany z Warszawą okręg nie jest odpowiedzią na wszystkie pytania, bo niektórzy posłowie po prostu latają często. Rekordzistą też jest Napieralski, który odbył 225 przelotów. Na kolejnych miejscach są: Nitras (196 przelotów), Kropiwnicki (186), Rzepa (183) i Protasiewicz (179). W tabeli z liczbą przelotów układ nazwisk jest identyczny, jak w tej, zawierającej dane o kosztach podróży, bo liczby są skorelowane. Za każdy przelot Kancelaria Sejmu płaci LOT 572 zł 40 gr, niezależnie długości trasy.

Wysoką liczbę podróży posłowie tłumaczą aktywnością. Sławomir Nitras wyjaśnia, że obowiązki poselskie traktuje poważnie, w związku z czym niemal w każdym tygodniu jest w Warszawie. – Moje loty są tylko na trasie Szczecin-Warszawa-Szczecin – mówi. Zaś Kropiwnicki przypomina, że – oprócz bycia posłem – zasiada w komisji weryfikacyjnej ds. nieruchomości warszawskich.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Z często latającymi posłami wiąże się jeden paradoks. Równolegle zazwyczaj rozliczają też wysokie kwoty w ramach zwrotu pieniędzy za paliwo do prywatnych aut.

Dane pochodzą z rozliczeń biur poselskich za okres od początku kadencji do końca 2020 r., więc od tamtego czasu mogły się już podwoić. Maksymalny ryczałt za tamten okres wynosił 41 tys. zł. Do jego wyjeżdżenia zbliżył się Kropiwnicki (39,8 tys. zł). Napieralski wlał do baku paliwo za 19,4 tys. zł, Nitras za 29,8 tys., Rzepa za 31,1 tys., a Protasiewicz za 33,3 tys.

Zdaniem posła Kropiwnickiego wysokie zużycie paliwa świadczy o aktywności poselskiej. – Częste loty do Warszawy nie powodują, że zmniejsza się ilość pracy do wykonania w okręgu – mówi.

Czytaj więcej

Lawina głosowań immunitetowych w Sejmie

Nie wszyscy uważają takie podejście do latania za słuszne. – Latanie posłów po Polsce powinno być absolutnym wyjątkiem. Ja sam leciałem zero razy – napisał w ubiegłym roku na Twitterze poseł Lewicy Maciej Gdula.