Prowadzący rozpoczął zaczepnie, od słów szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego, który wczoraj powiedział w kontekście czarnego protestu „niech się bawią”. - To nie była zabawa! Tysiące kobiet protestowało przeciwko barbarzyńskiej ustawie, którą PiS przekazał do dalszych prac w komisjach – odpowiedziała Zawisza. - Minister Waszczykowski nie ma pojęcia, co mówi – dodała.
Marginalny protest? - To nie był marginalny marsz, można zobaczyć na zdjęciach – mówiła działaczka Razem. - W Warszawie 20 tys., we Wrocławiu kolejne 20, w Krakowie 15 tys. Protestowało w Polsce kilkadziesiąt tysięcy osób – wyliczała gość programu.
Zawisza mówiła o niebezpieczeństwach, które się pojawią w przypadku gdy ustawa w takim kształcie wejdzie w życie. - Już teraz są sygnały, że lekarze będą bali się przeprowadzać operacje w brzuchach matek – podała przykład.
Powiedziała też o napotkanej na marszu kobiecie, która jest matką dziecka z zespołem Downa. - Powiedziała bardzo smutne zdanie, że ma nadzieję, że przeżyje swojego syna – cytowała Zawisza. Kobiecie miało chodzić o to, że w przypadku śmierci rodziców chorego dziecka, państwo nie przewiduje dla niego żadnej pomocy.
- Partia Razem opowiada się za liberalizacją prawa aborcyjnego – deklarowała Zawisza.
Według działaczki lewicowej partii, rząd na tyle zdenerwował kobiety, że kolejne protesty są pewne. - Kobiety wyszły na ulice i pokazały, że nie godzą się na to, żeby rząd PiS decydował o ich życiu – mówiła Zawisza.