- Każdy, kto wie, jak wygląda życie w państwach o ugruntowanej demokracji, zdaje sobie sprawę, że tam protesty także pojawiają się często. I potrafią być dużo silniejsze niż te, z którymi mamy do czynienia w Polsce - zaznaczył Kaczyński w rozmowie z Onetem. 

Prezes PiS stwierdził jednocześnie, iż zdawał sobie sprawy, że rządzący przed PiS-em "z utratą władzy się nie pogodzą". Dodał, ze chodzi tu o "stratę różnego rodzaju przywilejów pewnych grup mających szerokie poparcie w tzw. elitach". - Stąd te protesty - podsumował.

 

Mówiąc o tzw. czarnym proteście Kaczyński podkreślił, iż wiedział, ze projekt Ordo Iuris będzie "nie do zaakceptowania". Dodał jednak, że PiS znalazł się w trudnej sytuacji, ponieważ partia ta "jest za ochroną życia".

Mimo to, jak zaznaczył Kaczyński, on sam i PiS "z tym projektem nie miał nic wspólnego". - Co nie oznacza, że nie chcemy zrobić wszystkiego, by aborcji w Polsce było dużo mniej niż teraz - mówił w dalszej części wywiadu.

 

Mówiąc o ograniczeniu liczby aborcji Kaczyński podkreślił, że chodzi mu m.in. o to, aby "dzieci z zespołem Downa mogły normalnie żyć". - Nie widzę powodu, aby wyrażać zgodę państwową na ich eliminację - dodał.

 

- Jestem od zawsze za ochroną życia, ale w ramach pewnych zasad: zdrowie i życie matki musi być chronione, godność kobiety musi być chroniona - podsumował Kaczyński.