Nie ma wątpliwości, że PiS poszło na wojnę z sądownictwem. Wczorajsza konferencja prezesa, czyli nadpolityka, naczelnika, nadrządzącego premierem i prezydentem Jarosława Kaczyńskiego, na której stwierdził, że Sąd Najwyższy mu się nie podoba, bo wystosował złą opinię do trybunału Konstytucyjnego, może o tym świadczyć - mówił Ryszard Kalisz.
- Jarosław Kaczyński chce monowładzy, chce anihilować TK, a potem Sąd najwyższy. Ziobro chce ograniczyć rolę sądów, niezawisłość sędziowską... W ten sposób niszczą istotę demokratycznego państwa prawnego - uważa gość programu.
Na przytoczony przez prowadząca przykład wyroku sądowego, w którym sąd cofnął decyzję o eksmisji dotycząca rodziny, ale utrzymał ją wobec nieobecnych na sali rozpraw starej kobiety i dziewczynki, Kalisz przyznał, że "czasami włosy staja mu dęba", gdy słyszy o takich wyrokach, świadczących o głupocie, niewiedzy czy kierowaniu się emocjami przez sędziów. Zauważył jednak, że głupota jest cechą każdego środowiska i przykłady nagannych zachowań można również wskazać w partii rządzącej, można wskazać słowa Jarosława Kaczyńskiego, które go kompromitują.
- To są na szczęście wyjątki, a tacy sędziowie są kontrolowaniu w toku instancji. Sędzia jest jednak nieusuwalny, to dotyczy również innych środowisk. Nie należy na tym pojedynczym przykładzie wyciągać pochopnych wniosków, Ale jest to jednak grzech pierworodny, którego korzenie tkwią w stalinowskiej konstytucji z roku 1950 - uważa gość programu. Jego zdaniem winne są zaniedbania i brak reform. Które - jak przypomniał - wielokrotnie proponował.
Ryszard Kalisz uważa, że nikt nie ma wątpliwości, że sądy orzekają na mocy wyroków TK, choć zdarza się, że sędziowie nie rozumieją tych wyroków. - Obserwuję jednak niepokojące zjawisko - sędziowie zaczynają się bać, w sądach zaczyna panować przeświadczenie, że wiadomo o tym, który z sędziów jest bardziej skłonny zajmować stanowisko propisowskie albo antypisowskie - mówił polityk. - Niestety, do tego już do chodzi. Żadna inna opcja nie ma takiego znaczenia, bo PiS niszczy demokratyczne państwo prawa, a żadna inna partia, która dotąd rządziła w Polsce, do tego się nie posunęła.
- Muszę z przykrością zauważyć, że opozycja myśli wyłącznie w kategoriach politycznych, bez rozumienia zjawisk społecznych. Trzeba liczyć na społeczeństwo obywatelskie.
- W społeczeństwie obywatelskim widać teraz niezwykle silny ruch - mówił Kalisz, przywołując kobiecy "czarny protest".
Gość programu uważa, że to Prawo i Sprawiedliwość dało przykład tworzenia takiego społeczeństwa obywatelskiego - za "sukces" PiS można uznać środowisko Rodziny Radia Maryja, środowisko klubów "Gazety Polskiej" czy Kluby Ronina, to ludzie silnie związani ze sobą, działające na rzecz konkretnego, łączącego ich celu. - Gdyby nie oni, PiS nie wygrałby wyborów - uważa Kalisz.
- Pytanie, czy dziś opozycja potrafi zbudować takie społeczeństwo wolności, równości, demokracji i partycypacji. Przejawem największym jak do tej pory jest KOD, element społeczeństwa obywatelskiego, a nie polityki. KOD tylko patronuje politycznej organizacji, w której jest już 12 podmiotów - koalicji "Wolność, Równość, Demokracja".
- Tylko społeczeństwo wolne, demokratyczne i partycypacyjne będzie zdolne do odebrania władzy PiS-owi - uważa Kalisz.