Rosja zgromadziła około 120 000 żołnierzy w pobliżu granicy z Ukrainą i zażądała od NATO  wycofania wojsk i broni z Europy Wschodniej oraz uniemożliwienia Ukrainie, byłemu państwu sowieckiemu, przyłączenia się do sojuszu.

Amerykańscy urzędnicy przekazali w sobotę, że rosyjskie zasoby wojskowe zostały rozszerzone o zaopatrzenie do leczenia ofiar konfliktu. Po drugiej stronie granicy, na Ukrainie, miejscowa ludność szkoliła się jako rezerwiści wojskowi, a rząd przygotowywał się do ataku. 

Moskwa zaprzecza jakimkolwiek planom inwazji, ale ogłosiła w niedzielę, że zwróci się do NATO o wyjaśnienie, czy zamierza zrealizować kluczowe zobowiązania w zakresie bezpieczeństwa.

- Jeśli nie zamierzają tego zrobić, to powinni wyjaśnić dlaczego - powiedział w państwowej telewizji minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow. - To będzie kluczowe pytanie przy określaniu naszych przyszłych propozycji - dodał.

Czytaj więcej

Ławrow: Ukraina nie jest gotowa na członkostwo w NATO

Stany Zjednoczone oświadczyły, że czekają na odpowiedź od Rosji. Waszyngton zapowiedział, że NATO nie wycofa się z Europy Wschodniej lub i nie zabroni wstępu Ukrainie, ale jest gotowy do dyskusji na tematy takie jak kontrola zbrojeń i środki budowy zaufania.

Unia Europejska jest zależna od Rosji, jeśli chodzi o około jedną trzecią dostaw gazu, a jakakolwiek przerwa pogłębiłaby istniejący kryzys energetyczny spowodowany brakiem gazu.

- Jesteśmy zaniepokojeni sytuacją energetyczną w Europie, ponieważ pokazuje ona wrażliwość bycia zbyt zależnym od jednego dostawcy gazu ziemnego i to jest powód, dla którego sojusznicy NATO zgadzają się, że musimy pracować i skupić się na dywersyfikacji dostaw - powiedział sekretarz generalny NATO Jens Stoltenburg.

Zapowiedział, również że NATO nie planuje rozmieszczenia oddziałów bojowych na Ukrainie, która nie jest członkiem NATO, w przypadku rosyjskiej inwazji. - Koncentrujemy się na zapewnieniu wsparcia - dodał.

W ocenie Brytyjczyków, sytuacja na granicy rosyjsko-ukraińskiej jest coraz bardziej niepokojąca. - Nadal wzywam Rosję do zaangażowania się w negocjacje i uniknięcia lekkomyślnej i katastrofalnej inwazji - zaapelował premier Boris Johnson.