Prezydent mówił w TVN24, że Joe Biden jest trzecim prezydentem Stanów Zjednoczonych, z którym będzie współpracował.

Dodał, że z Bidenem (wówczas jeszcze prezydentem-elektem) miał "bardzo sympatyczną wymianę korespondencji". Przekazał, iż nie spodziewał się, że Biden odpowie na przesłane mu gratulacje.

Andrzej Duda ocenił, że od 2015 r. trend w relacjach polsko-amerykańskich jest "wznoszący".

Wymieniając kwestię zwiększenia obecności wojsk amerykańskich w Polsce i kontrakt gazowy prezydenturę Donalda Trumpa prezydent ocenił jako "świetną" dla Polski.

Pytany, czy nie obawia się o relacje z nową administracją amerykańską po tym, jak rząd i prezydent "wiele zainwestowali" w relacje osobiste z Donaldem Trumpem prezydent zaprzeczył.

- Nie mam takich obaw - podkreślił. - To był oczywiście miły kontakt i ja osobiście lubię bardzo pana prezydenta Donalda Trumpa, natomiast bądźmy szczerzy - każdy z nas realizował interesy swojego kraju - dodał.

Czy po zmianie władzy w Stanach Zjednoczonych Polska może być pewna, że zostaną dotrzymane wcześniejsze ustalenia dotyczące np. obecności wojsk amerykańskich w naszym kraju?

- Nie byłoby tej obecności, gdyby nie byłoby to zgodne z interesami strategicznymi Stanów Zjednoczonych - powiedział prezydent.

Zapowiedział, że będzie namawiał Joe Bidena, żeby obecność wojsk amerykańskich zwiększyć w Polsce i w naszej części Europy.

Po tym, jak 6 stycznia na Kapitol wdarli się zwolennicy Donalda Trumpa prezydent Duda napisał na Twitterze, że "wydarzenia w Waszyngtonie to wewnętrzna sprawa Stanów Zjednoczonych, które są państwem demokratycznym i praworządnym".

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Pytany w piątek o te słowa prezydent powiedział, iż nie sądzi, by dziś napisał inne zdanie. - Demokracja amerykańska pokazała zresztą swoją siłę. Bardzo szybko te zamieszki zostały zakończone, sprawy wróciły do normy - podkreślił.