Portal dodaje, że rozmowy o potencjalnym transferze z PiS do Porozumienia „trwały już od dłuższego czasu, ale ostatnie wydarzenia je przyspieszyły”. Chodzi o spór, który powstał po decyzji o usunięciu z porozumienia Adama Bielana i Kamila Bortniczuka. Obaj politycy uważają tę decyzję za nieważną ponieważ - w ich ocenie - zarząd partii został jesienią 2020 roku poszerzony niezgodnie ze statutem, a sam Jarosław Gowin, przewodniczący ugrupowania, w istocie nie jest już prezesem Porozumienia, gdyż jego trzyletni mandat na tym stanowisku nie został przedłużony.

W związku z brakiem wybranego zgodnie ze statutem przewodniczącego p.o. prezesem Porozumienia ma być - według Bielana i jego stronników - właśnie on, jako przewodniczący konwencji krajowej partii. Jak pisze Onet, ludzie Gowina uważają, że Bielan ma zamiar wyprowadzić z partii kilku posłów - przypuszczalnie tych, którzy nie podpisali się pod listem poparcia dla Gowina: Włodzimierza Tomaszewskiego, Jacka Żalka, Michała Cieślaka i Bortniczuka.

Umowa koalicyjna, podpisana we wrześniu zeszłego roku, zakazuje wewnętrznych transferów polityków między partiami należącymi do Zjednoczonej Prawicy.

Onet nie ujawnia nazwiska polityka, który miałby opuścić szeregi PiS na rzecz ugrupowania Jarosława Gowina. W poniedziałek wicepremier zawiesił natomiast udział w posiedzeniach Rady Koalicji Zjednoczonej Prawicy, w związku z sytuacją w partii i „zachowaniem mediów publicznych, które odwołały występy wszystkich polityków Porozumienia” - jak tłumaczył jeden z polityków tej partii.