Lider Porozumienia w wywiadzie dla TVN 24 zadeklarował powrót do polityki. O depresję, która spowodowała konieczność wycofania się ze sceny politycznej na kilka miesięcy, obwinia przede wszystkim PiS. A czy obóz władzy ma się w związku z tym czego obawiać? Zdaniem byłego wicepremiera – tak. „Czego boi się Jarosław Kaczyński? Utraty władzy. A właściwie tego, co jego zdaniem nastąpi potem. Czyli czasu rozliczeń, komisji śledczych, dochodzeń prokuratorskich. Dlatego jest tak zdeterminowany, żeby utrzymać władzę za wszelką cenę. Podam jeden przykład. Z maili Michała Dworczyka wiadomo, że gdy po wyroku TK w sprawie aborcji pojawiły się masowe demonstracje, w kierownictwie PiS rozważano wyprowadzenie na ulice wojska. Potwierdzam, że tak było" – mówi w wywiadzie. Co jeszcze Jarosław Gowin wyciągnie na światło dzienne?

Czytaj więcej

Gowin: Miesiąc spędziłem w szpitalu. Dziś czuję się dobrze. Miałem depresję

PiS walczy o utrzymanie sejmowej większości na kilku frontach. Nie może być też pewien, jak zachowa się prezydent Andrzej Duda, np. przy składaniu podpisu pod lex Czarnek. Pod wodzą Pawła Kukiza zawiązuje się polityczny szturm na Pegasusa. Powrót Gowina ma w tym wszystkim swoją wagę. – Tylko on może dotrzeć do tych w obozie władzy, którzy już teraz, przestraszeni działaniami ekipy z Nowogrodzkiej, szukają szalupy ratunkowej – mówi jeden ze współpracowników Gowina. – Nikt inny tego nie dokona, przecież nie zaufają Tuskowi. Tylko zbudowanie pomostu między opozycją a pojedynczymi politykami prawicy może zmienić konfigurację i doprowadzić do zmiany władzy – dodaje.

„Jestem silniejszy niż kiedykolwiek" – zapewniał Arletę Zalewską z TVN 24 były wicepremier. Czy wystarczy mu siły, żeby przekonać byłych kolegów ze Zjednoczonej Prawicy do opowiedzenia się przeciw liderom PiS? I czy taka oferta będzie doceniona przez opozycję, a przede wszystkim przez byłych kolegów Gowina z PO? Przecież to równanie ma sens tylko wtedy, gdy zgadzają się obie strony wyliczeń. By tak się stało, ktoś komuś powinien w minimalnym stopniu zaufać.

Powrót Gowina nie jest przypadkowym wykwitem jego tęsknoty za gmachem przy Wiejskiej. Został przygotowany i przemyślany, wsparty przez jego najbliższe otoczenie. I bardzo mocne nerwy będą musieli mieć teraz jego ludzie, by przetrzymać nawałnicę intratnych propozycji i mniej lub bardziej zawoalowanych gróźb ze strony władzy. Bo o tym, że taki proces ma miejsce, Gowin powiedział w wywiadzie wprost.

Jego powrót czyni też raczej nieaktualnym scenariusz podmianki coraz silniejszej wewnątrz obozu władzy Solidarnej Polski na niedobitki Porozumienia. Nawet jeżeli ktoś się złamie, to szyld zostanie przy Gowinie, a większość od tego niespecjalnie się umocni. To jeszcze silniej zwiąże prezesa PiS z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą, a to nie jest dla niego wygodna perspektywa, bo spycha go całkiem na prawo. Co widać gołym okiem np. przy okazji prób likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

Czy Jarosławowi Gowinowi uda się ten powrót? Im słabszy będzie PiS w sondażach – tym bardziej.